Gospodarka
Zmiany w systemie emerytalnym
TAGI: Kuchnia intelektualna, Społeczeństwo, Gospodarka,
Dodano: 2010-03-22 10:36:32

Lektura artykułu Pana profesora Bohdana Jałowieckiego pt. „Modernizacja Polski według Donalda Tuska” natchnęła mnie do podjęcia jakże ważnego tematu, którym są nasze emerytury. Pan profesor w swym artykule poruszył tę ważną kwestię, ale nie poświęcił jej zbyt wiele miejsca, a wydaje się, że są to sprawy na tyle istotne, że warto o nich napisać więcej.

W swoim artykule szczególną uwagę chciałbym poświęcić dwóm zagadnieniom: przywilejom emerytalnym oraz wiekowi przejścia na emeryturę.

Od wielu już lat systemy emerytalne, zarówno ten powszechny administrowany przez ZUS, jak i te branżowe zarządzane m. in. przez KRUS czy Zakład Emerytalno-Rentowy MSWiA, dotowane są w części bądź całości przez państwo, czyli ze środków pochodzących z płaconych przez wszystkich obywateli podatków. Winna takiej sytuacji jest przede wszystkim sytuacja demograficzna naszego społeczeństwa oraz przyjęte jakiś czas temu przepisy prawne, które przyznają specjalne przywileje emerytalne niektórym grupom zawodowym.

Przypomnę tylko, że w powszechnym systemie, w którym funkcjonuje większość obywateli naszego kraju, aby przejść na emeryturę należy spełnić dwa kryteria: stażu pracy – 20 lat dla kobiet i 25 lat dla mężczyzn oraz wieku 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Tak mówi teoria, a tymczasem jak wykazują dane ZUS faktycznie przeciętny wiek przejścia na emeryturę wynosi dla kobiet 56,2 lat, a dla mężczyzn 61,1 lat. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź jest banalnie prosta – pozwalają na to łagodne przepisy pozwalające na przechodzenie na emeryturę znacznie szybciej. Kto może korzystać z tego typu przywilejów? Grup jest sporo, wymienię tylko: górników, kolejarzy, nauczycieli, służby mundurowe i inni, w sumie około 2,5 miliona osób.

Czy Polska i Polacy mogą sobie pozwolić na utrzymywanie wcześniejszych emerytur? Nie jesteśmy przecież społeczeństwem bogatym, wciąż najwyżej rozwiniętych krajów Europy i świata jest nam bardzo daleko, tymczasem na naszym utrzymaniu pozostaje armia młodych, często silnych i zdrowych osób, które wykorzystują po prostu przysługujące im przywileje. O ile jednak jeszcze kilka lat temu przechodzenie na emeryturę tuż po osiągnięciu prawa do niej było wykorzystywane dość rzadko, o tyle ostatnimi czasy stało się to dość popularne. Z danych Zakładu Emerytalnego MSWiA wynika, iż prawie 20% obecnych emerytów mundurowych ma poniżej 50 lat, a 75% emerytów nie ukończyło 65 (ustawowo określonego) roku życia. W służbach mundurowych emerytura przysługuje bez względu na wiek po 15 latach pracy, jak łatwo obliczyć najmłodsi emeryci osiągają to prawo w wieku 33 lat! Co dziesiąty emeryt mundurowy odchodzi ze służby przed czterdziestką. Na szczęście dla polskiego systemu emerytów mundurowych jest niecałe dwieście tysięcy osób, ale jak dodamy jeszcze m. in. 150 tys. kolejarzy, 200 tysięcy górników, 300 tys. nauczycieli czy ponad 1,5 mln rolników, którzy również cieszą się możliwością wcześniejszego przejścia na emeryturę, to sprawa wygląda już zdecydowanie bardziej niepokojąco. W 2009 roku łączny koszt budżetowy emerytur wojskowych, policjantów, sędziów i prokuratorów wyniósł prawie 21 mld zł. Koszt dopłat do KRUS to prawie 16 mld zł. Wcześniejsi emeryci to osoby nie spełniające kryterium wieku - 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Co to oznacza dla systemu? Na tych osobach tracimy podwójnie, nie dość, że osoby pracujące muszą je utrzymać, więc zwiększają się wydatki systemu, to jeszcze nie pracując, wcześniejsi emeryci nie opłacają składek emerytalnych, co pomniejsza wpływy systemu. Wcześniejsi emeryci to marnotrawstwo nie tylko pieniędzy, ale również wiedzy i doświadczenia, które odchodzi z zawodu wraz z odejściem tych osób. Tych kwalifikacji nie da się dokładnie wycenić, ale na pewno nie ma możliwości zdobyć tego w szkole, tylko nabywa się tych cech podczas wielomiesięcznej czy nawet wieloletniej praktyki zawodowej. To wielka rozrzutność pozwolić odchodzić z pracy takim osobom, którym wiek i stan zdrowia pozwala na kontynuowanie pracy zawodowej. Oczywiście mogą pojawić się głosy sceptyków, mówiących, że nie można sobie wyobrazić 60 letniego policjanta skutecznie realizującego pościg za nastoletnim złodziejaszkiem. Owszem, trudno to sobie wyobrazić, ale czy praca w policji polega tylko na fizycznym patrolowaniu ulic i ściganiu złoczyńców? Przecież osoby starsze mogłaby siedzieć za biurkiem i wypełniać papiery, mogłaby zająć się innymi typami przestępstw (np. przestępstwami gospodarczymi), mogłaby szkolić, doradzać. Przecież można powołać mieszane patrole – osoba z doświadczeniem oraz młody adept sztuki policyjnej, podczas których starszy wiekiem pełniłby rolę mentora, osoby wprowadzającej w tajniki rzeczywistej służby. Na pewno znalazłoby się sporo pracy dostosowanej do kondycji fizycznej dla doświadczonych policjantów. Podobne rozwiązania powinny zostać wypracowane i zastosowane nie tylko dla policji.

Teraz sprawa wieku emerytalnego. Pierwszy system emerytalny z prawdziwego zdarzenia został wprowadzony w Niemczech w 1889 r. przez kanclerza Otto von Bismarca. Ciekawostką, którą chciałbym tu przytoczyć jest właśnie poruszany w artykule temat wieku przejścia na emeryturę. Sto dwadzieścia lat temu, gdzie ludzie przeciętnie żyli o ponad 20 lat krócej, przy o wiele gorszym poziomie medycyny, higieny, zdrowia, wiek przejścia na emeryturę został określony na poziomie 70 lat! Czy obecny wiek emerytalny, 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn, to zbyt wysoka granica na zakończenie aktywności zawodowej? To sprawa dyskusyjna, a odpowiedzi na to pytanie powinni udzielać lekarze. Faktem jest jednak, że w wielu rozwiniętych krajach problemy systemu emerytalnego stara się rozwiązać właśnie podnosząc wiek emerytalny.

Dlaczego problem wieku emerytalnego i wcześniejszych emerytur jest tak istotny? Nie byłoby problemu, gdyby budżet naszego państwa stać było na taką rozrzutność, gdyby zarówno on jak i budżet Funduszu Ubezpieczeń Społecznych zamykał się co roku nadwyżką. Ale przede wszystkim pogorszająca się sytuacja demograficzna oraz spowolnienie gospodarcze spowodowały problemy finansowe wspominanych wyżej budżetów. Próbą zmiany tej sytuacji była wprowadzona w 1999 r. reforma systemu emerytalnego. „Stary system emerytalny”, to system repartycyjny oparty na tzw. umowie pokoleniowej, gdzie pokolenie pracujących dzieci opłaca składki emerytalne, z których to składek finansowane są emerytury niepracujących już z uwagi na wiek rodziców. „Nowy system emerytalny” to system kapitałowy, do którego weszły w 1999 r. najmłodsze osoby – obowiązkowo urodzeni po 1968 r. oraz dobrowolnie (ci którzy chcieli) urodzeni między 1949 a 1968 r. Nowy system polega na oszczędzaniu na swoja własną przyszłą emeryturę. Problem wcześniejszych emerytur i wieku przejścia na emeryturę został już rozwiązany. Wprowadzony przed 11 laty nowy system emerytalny jest odporny na tego typu problemy. Założenie jest w nim proste. Wysokość emerytury zależy, nieco upraszczając, od dwóch czynników: kwoty zaoszczędzonych i odprowadzonych podczas okresu pracy na specjalne konta środków finansowych oraz długości pobieranego świadczenia emerytalnego. Czyli kwota pieniędzy dzielona jest przez liczbę miesięcy, która statystycznie pozostała danej osobie do śmierci, a którą wylicza GUS na podstawie średniej długości życia wszystkich Polaków. Im więcej ktoś odłoży, im później przejdzie na emeryturę, tym większe świadczenie dostanie. Jeśli ktoś chce odejść z rynku pracy wcześniej dostanie mniejszą emeryturę, bo nie odłożył wystarczającej kwoty, a na dodatek niska kwota, którą wypracowuje będzie dzielona przez większą liczbę miesięcy, która pozostała statystycznie do przeżycia. Jest to rozwiązanie sprawiedliwe i wszyscy bez wyjątku powinni w takim systemie być. W 1999 r. głośno ogłoszono śmierć przywilejów emerytalnych, osoby urodzone po 1968 r. nie miały mieć z założenia takich praw, zwłaszcza głośno mówiono o likwidacji przywilejów służb mundurowych. Na kilka lat włączono te służby do powszechnego systemu, lecz potem stała się rzecz dziwna, cichutko mundurówki znowu zostały „wytransferowane” poza powszechny system. Czyli znowu, kiedy jedni sami muszą wypracować swoją emeryturę, inni będą dotowani z budżetu państwa, a wysokość ich świadczeń emerytalnych będzie przedmiotem mniej lub bardziej kuluarowych rozmów, targów. Obecnie trwają negocjacje między stroną rządową a mundurowymi związkowcami dotyczące zmian w systemie emerytalnym. Przygotowany przez rząd Plan Rozwoju i Konsolidacji Finansów 2010–2011 zakłada upowszechnienie systemu emerytalnego opartego na opłacaniu składek przez pracodawców, co miałoby oznaczać włączenie służb mundurowych do powszechnego systemu, ale przepis ten miałby dotyczyć dopiero wstępujących do służby po 31 grudnia 2011 r., czyli jest to próba powtórki sprzed 11 lat. Czy to się powiedzie? Po pierwsze jest opór związkowców, a po drugie od pensji służb mundurowych budżet państwa musiałby odprowadzać składki emerytalne do OFE, a więc byłoby to dodatkowe obciążenia. Czas pokaże jak zostaną te problemu rozwiązane.

Wcześniejsze emerytury to relikt przeszłości, zostały wprowadzone w starym systemie i nie ma dla nich ekonomicznego ani społecznego uzasadnienia. Powinny być jak najszybciej zniesione. Rozwiązanie takie na pewno nie okaże się niesprawiedliwe, przecież jeżeli ktoś nawet pracuje w ciężkich warunkach i z uwagi na swą pracę nie będzie mógł dopracować do emerytury to nie zostanie na pozostawiony sam sobie. W polskim systemie ubezpieczeń społecznych mamy przecież system ubezpieczeń rentowych i to właśnie prawidłowo działający system ubezpieczeń rentowych, w połączeniu z systemem szkoleń przekwalifikujących, zachęt do pracy w innym zawodzie powinien zastąpić obecny, nie waham się tego słowa użyć, patologiczny system przywilejów emerytalnych. Powinna być tutaj stosowana podstawowa zasada ubezpieczeniowa – emerytura należy się, gdy osoba nie jest w stanie pracować z uwagi na wiek, natomiast jeśli ktoś nie może pracować z uwagi na stan zdrowia (nie ważne, czy pracował w trudnych warunkach czy nie) to powinien starać się o rentę i każdorazowo komisja lekarska powinna stwierdzać, czy rzeczywiście stan zdrowia nie pozwala na dalszą pracę.

Ale niestety, aby ten nowy system zaczął w pełni funkcjonować i objął wszystkich Polaków musi upłynąć kilkadziesiąt lat, musi odejść obecne pokolenie emerytów, którym prawo gwarantuje zachowanie praw nabytych. My młodzi ludzie jesteśmy najbardziej pokrzywdzonym emerytalnie pokoleniem. Nasi rodzice opłacali emerytury swoim rodzicom, nasze dzieci (miejmy nadzieję, że nic się nie zmieni) będą musiały zapracować na swoje emerytury, natomiast my, nie dość, że musimy zadbać o emerytury naszych rodziców, to jeszcze musimy zapracować na swoje.

OPINIE
BarbaraP - Jacku
2010-03-26 21:49:29
Puenta Twojego tekstu choć świetna, jest dość przygnębiająca. Te wszystkie procesy, które opisujesz świadczą niestety o "sile" naszego państwa. Ratowanie rynku pracy poprzez wysyłanie pracowników na wcześniejsze emerytury okazuje się działaniem bardzo krótkowzrocznym i często szkodliwym, nawet dla samych zainteresowanych (czyli tych młodych emerytów).

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010