i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Dodano: 2012-01-10 08:42:16

To świetnie, że Bogdan Jałowiecki zabrał w tej sprawie głos. Pozwolę sobie ten temat pociągnąć.
Zawód czy punkt widzenia?
Bez względu na to, co się z naszą dwudziestką z pierwszego roku socjologii UJ po reaktywizacji później działo, gdy podejmowaliśmy studia mieliśmy już wszyscy wyuczone zawody i w końcu tylko troje (Renata Siemieńska, Andrzej Delorme i ja) zrobiło potem habilitację. Na socjologię przyjmowano w roku pierwszej rekrutacji 1957 tylko magistrów, ja byłem przez rok wolnym słuchaczem, bo kończyłem prawo, a Profesor Adam Vetulani (obaj mieliśmy jeszcze wówczas nadzieję, że będę historykiem prawa) uważał, że socjologia wzmocni mój warsztat badawczy prawa stosowanego. Socjologii słuchało się celem poszerzenia wiedzy, ale nie studiowało systematycznie. Chodziło o uchwycenie socjologicznego punktu widzenia i właśnie taki był temat pierwszego mego referatu na Pierwszym Sympozjum Studentów Socjologii w 1961 roku w Zakopanem. Powtarzano tam tematykę Światowego Kongresu Socjologii, jaki się odbył w Stresie. Nauczenia się patrzenia na rzeczywistość z sposób socjologiczny.
Studia bez podręczników
Tymczasem studia nie były łatwe, a uczono się od profesorów tego punktu widzenia, a nie wiedzy o społeczeństwie. Ta była trudno dostępna i badania społeczne dopiero się zaczynały. Przez co najmniej pięć lat nie było też podręczników do socjologii, ani do metodologii nauk społecznych. Tę ostatnią uczono się z francuskiego podręcznika metodologii nauk historycznych (Langlois i Seignobos), do tego "Wstęp do socjologii" Floriana Znanieckiego; była też próba udostępnienia nowoczesnego podręcznika socjologii systematycznej, ale przetłumaczony w późnych latach 40-tych skrypt Pitirima Sorokina przez Władysława Kwaśniewicza został wkrótce potem politycznie potępiony z przykrymi konsekwencjami dla tłumacza. Znaniecki w 1953 roku był też ekskomunikowany przez marksistów jako idealista. Już łatwiej było o amerykański nowoczesny podręcznik psychologii. Ani tłumaczeń ani wznowień.
Wiedzę zdobywało się na seminariach, na których ukończeni prawnicy, etnografowie, poloniści i architekci próbowali się zorientować na czym polega socjologiczny punkt widzenia głównie w oparciu o znane im fakty z ich dyscyplin, co prowadziło do zrewidowania tradycyjnych poglądów na te dyscypliny. Bardzo bolesny zabieg, bo nigdzie nie można było o tym przeczytać. Była to zapewne idealna sytuacja samodzielnego zdobywania wiedzy, tym bardziej, że prowadzący seminarium sprawy nie ułatwiał, za to przygan nie szczędził.
Socjologowie zawodowi
Po początkowo nielicznych nieukończonych socjologów sięgała praktyka. Była to próba potraktowania tej dyscypliny jako wiedzy w praktyce i uczenia jej podręcznego i nie rozbudowanego warsztatu badawczego. Obok socjologii pracy, czy planowania przestrzennego dosyć szybko po socjologów sięgnęli specjaliści od odbioru kultury. Pojawili się socjologowie widowni teatralnej i mediów, zwłaszcza prasy i radia. Ta socjologia w „prasoznawstwie” pozostawiła żywe ślady w tej wiedzy, początkowo dominując w badaniach nad mediami, a potem dzieląc pole z politologami i pedagogami. Gdzie znalazła się socjologia? Chociaż podejście pedagogiczne jest bliższe socjologicznemu ,niż politologiczne, to jednak poważna część socjologów jest przeciwnego zdania, co dowodzi braku środowiskowej zgody w sprawie podejścia naukowego tej dyscypliny.
Od dysput do nauczania
Już późniejsze rekrutacje sięgnęły po maturzystów. Ci wymagali wiedzy podręcznikowej. Powstało już kilka studiów i monografii grup, czy, jak wówczas starano się wmawiać, klas społecznych, tu były zwłaszcza badania szkoły Jana Szczepańskiego nad klasą robotniczą i inteligencją, ale dopiero próba systematyki społeczeństwa polskiego jako społeczeństwa przemysłowego, bez względu na to jak dalece powierzchowna i ułomna ustanowiła ramy do nauczania socjologii jako wiedzy o współczesnym społeczeństwie polskim. Badania napływające przyśpieszały i ułatwiały ten proces edukacyjny, który stawał się łatwiejszy. Gdyby wówczas tzw. proces boloński wszedł w życie można by tę wiedzę systematyczną podzielić na porcje i co innego wykładać na każdym poziomie studiów. Tymczasem społeczeństwo przemysłowe wcześniej odeszło w niebyt, a razem z nim prześladujące nas jego podziały klasowe na robotników, chłopów i inteligencję, które jeszcze obowiązywały na zjeździe socjologów w Rzeszowie w 2000 roku. Ta dawna wizja społeczeństwa wymaga pilnej rewizji.
Powrót do dysput
Samodzielność myślenia w edukacji okazała się bardzo potrzebna. Sytuacja jaka z konieczności powstała po reaktywizowaniu socjologii byłaby dziś zbawienna, ponieważ wymusiłaby wspólne seminaryjne dyskusje ludzi o różnej wiedzy i różnym doświadczeniu by określić to, co się dzieje wokół nas. Oczywiście to spotkanie to dialog starszych i młodszych. Przy czym paradoksalnie młodzi więcej wiedzą o tym, co się dzieje w różnych społecznych sieciach, a starsi naczytali się wielu cudzych opinii. Za to boją się nowych doświadczeń. Jako osoba w sposób umiarkowany korzystająca z portali społecznościowych mogę na ich forach spotkać moich studentów, ale rzadko kolegów uczonych. Ilość zadziwiających wprost argumentów dlaczego nie można ich znaleźć np. na Facebooku przyjmuje postać patologiczną, od racjonalnego nie mam na to czasu po fantastyczne obawy, że straci się w ten sposób tożsamość (sic!).
Takie dysputy byłyby powrotem do samo-edukacji grupy i pozwoliłyby opanować intelektualnie świat ponowoczesny.
Uporządkować tłum socjologów
Tymczasem jest nas za dużo. Socjologię studiują tłumy młodych ludzi. Przy seminaryjnym stole rozsądnego profesora może z pożytkiem zasiąść ledwie ich niewielka frakcja. A reszta?
Będzie z nią jak to się dziś dzieje.
Gdyby policzyć co studiują dzieci naszych przyjaciół czy nasze własne dzieci to okazałoby się, że socjologię. Czy wyrastają z tego badacze społeczni? To wprost nierealne, ale też ta wiedza im nie szkodzi. Socjologia staje się dla tej licznej części młodzieży taką podstawową wiedzą o innych ludziach jakie powinien posiadać "oświecony" maturzysta. Proces boloński wskazuje na trzy różne kategorie absolwentów i trzy kariery:
• społecznie wykształconych „maturzystów” (jakby z taką przedwojenną maturą), których nazywamy licencjatami,
• zdolnych do wykonywania zawodu socjologa , a także do tego, aby łączyć socjologię z innym wykształceniem - magistrów,
• zdolnych do samodzielnego stawiania pytań i prowadzenia badań – doktorów socjologii.
Funkcje:
Teoretycznie poznawcza - zdobywa nowe wiedze o różnych dziedzinach socjalnego życia, ujawnia perspektywy socjalnego rozwoju, ujawnia w społeczeństwie to, co wymaga radykalnych przekształceń i przemian;
Opisowy-informacyjna - systematyczny opis i gromadzenie materiału;
Socjalne planowanie(na podstawie zebranej informacji);
Prognostyka






