i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Dodano: 2009-04-26 12:39:24

Wilno w polskiej narodowej mitologii zajmuje poczesne miejsce, ale równocześnie miasto jest założycielskim mitem litewskiego państwa i siedzibą jej pierwszego historycznego władcy Giedymina. Miasta w narodowych mitologiach odgrywają istotną rolę i dlatego różne ich wątki pozostają ze sobą w konflikcie. Wilno jest miastem utraconym przez Polaków i odzyskanym przez Litwinów, Wrocław utracili Niemcy, a odzyskali Polacy. Litewska przeszłość Wilna tkwi w dalekiej przeszłości, polskość Wrocławia jest również mityczna. Oba miasta zmieniły przynależność państwową, ale są nadal zakorzenione w historii Litwy, Niemiec i Polski.
Nie tylko narody, nie tylko miasta mają swoje mitologie, ale także rodziny. Odkrywamy czasem dawno zamknięte karty w poszukiwaniu korzeni niegdysiejszej małej ojczyzny bezpowrotnie utraconej. Wybieramy się wtedy w podróż w czasie odkrywając stronice przeszłości, w większości już prawie całkiem zatarte.
Taką sentymentalną podróż do Wilna odbyłem przed kilku laty. Urodził się tam mój ojciec, na cmentarzu Bernardyńskim został pochowany dziadek Konstanty. Cmentarz znajduje się niedaleko centrum po wschodniej stronie Wilejki na Zarzeczu. Trzeba przejść przez most, a właściwie mostek na rzece, która potem wpływa do Wilji zwanej dzisiaj Neris. Wita nas tablica „Uzupio Res Publika”. Republika Zarzeczańska to kolonia artystów. Na początku ulicy stoi kolumna z aniołem na szczycie wygrywającym chóry anielskie. Potem ulica się rozwidla i prawa odnoga prowadzi do cmentarza. Znajdują się tam nagrobki wielu pokoleń polskich mieszkańców Wilna, poetów, pisarzy, uczonych, profesorów uniwersytetu.
Stare Wilno jest miastem niewielkim i choć w czasie wojny szczęśliwie nie zostało zniszczone, to w czasach radzieckich podupadło. Budowano nowe blokowiska, a o stare kamieniczki nie dbano. Dopiero w latach osiemdziesiątych rozpoczęto renowację niektórych zabytków. Z wąskich ulic, zaułków, przy których stoją parterowe domy, z niewielkich placów nie widać nowego Wilna. Podobnie jest też w Tallinie, gdzie stare miasto jest na szczęście niemal całkowicie wizualnie, oddzielone od nowej radzieckiej zabudowy.






