i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Dodano: 2009-04-26 12:39:24
Mgliste wspomnienia zmieszane z opowiadaniami matki rysują poszczególne obrazy, migawki, okruchy. Wiosną 1940 roku jestem w majątku Terespol u Dziuka Chrapowickiego. Był to także oryginał i, jeżeli dobrze pamiętam, samotnik. Z holu wchodziło się przez kredens po schodkach do kuchni, w której zawsze roiło się od szczurów, do których po powrocie z polowania na słonki strzelał dziedzic. Bolszewicy zabili go na progu terespolskiego dworu, którego usiłował bronić uzbrojony w sztucer.
Przywołuję tę podróż pamięci, której towarzyszyły porwane wspomnienia, związane jakoś z Wilnem miastem polskim litewskim, moim i naszym wspólnym.
Wilno zamieszkuje obecnie ponad pół miliona osób, ok. 60% to Litwini, ok. 20% Polacy, 15% Rosjanie, a poza tym Białorusini, Żydzi i inne narodowości. Według spisu powszechnego z 1931 roku Polacy stanowili większość - prawie dwie trzecie mieszkańców, kolejną dużą zbiorowością byli Żydzi – prawie jedna trzecia mieszkańców. Litwinów było tylko 1579 osób – 0,8%, odsetek ten (1,59%) był nieco większy w 1916 roku. Dane te oczywiście o czymś mówią, ale w gruncie rzeczy są bez znaczenia, ponieważ kryteria etniczne nie decydowały o zmianach granic, których przesiedlenia były jedynie skutkiem.
Mimo, że dzisiaj większość mieszkańców to Litwini, wileńska ulica mówi po polsku i to nie tylko za sprawą polskich wycieczek.
Jeżeli nic ciebie z Wilnem nie wiąże i nie szukasz zatartych śladów świata, którego nie ma to pojedź jednak do tego miasta, w którym jest 15 barokowych kościołów, a wśród nich najokazalsza świątynia Piotra i Pawła na Antokolu, gdzie można zobaczyć ok. 2000 stiukowych rzeźb, co jest podobno ewenementem na skalę europejską. Niektórzy mówią, że z barokowym Wilnem jedynie Rzym może się równać, ale dla porównania warto też pojechać na Dolny Śląsk.






