i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Dodano: 2009-04-26 12:39:24
Kilka lat temu byłem w Paryżu na konferencji UNESCO na temat szkolnictwa wyższego. Jedną z sesji poświęcono wystąpieniom ministrów szkolnictwa wyższego krajów członkowskich, z ciekawości wszedłem chwilę, aby posłuchać tych przemówień, były nudne i urzędowo optymistyczne. W kolejności wszedł na mównicę minister litewski, który opowiadał o roli uniwersytetu wileńskiego w podtrzymywaniu ducha narodowego i pielęgnowaniu kultury litewskiej w latach obcego panowania. A skąd inąd wiadomo, że Uniwersytet im. Stefana Batorego został rozpędzony w 1940 roku.
Podobnie jak Polacy, Litwini mają jeszcze większy problem ze swoją tożsamością. W albumie wydanym w 1990 roku „Lietuvos istorijos paminklai” znajdujemy takie nazwiska jak Walerian Protasewicz - pierwszy rektor uniwersytetu i kolejny - Piotr Skarga, jako wybitni Litwini wymienieni są Radziwiłłowie, Sapiechowie, Tyzenhauzowie, Tyszkiewiczowie. Wszystkie te nazwiska mają litewskie końcówki, a nawet Mickiewicz nazywa się Mickievicius. Pokazane w albumie portrety królów polskich są oczywiście na miejscu, bo byli zarazem wielkimi książętami litewskimi. Wspólne kilku wiekowe wątki historii są trudne do rozplątania, toteż ich dzielenie nikomu nie służy.
Szlachta litewska i ruska przejęły kulturę polską, ruska w większości zmieniła wiarę z prawosławnej na katolicką, której towarzyszyły wartości Zachodu. Taka była też droga mojej rodziny. Protoplastą rodu był Kacper Jałowiecki ożeniony z Ewą Korsak, który zmarł w 1648 roku. Jego syn Kazimierz Pierejesławski Jałowiecki ożeniony z Felicjanną Jaworowiczówną zostawił dwóch synów, którzy zapoczątkowali kilka linii rodziny. Wielu członków rodu potraciło majątki w wyniku po powstaniowych konfiskat i niesprzyjających okoliczności. Do pierwszej wojny światowej przetrwały względnie nienaruszone dobra Bolesława Jałowieckiego w Syłgudyszkach, które ostatecznie utracił jego syn Mieczysław, autor trzech tomów wspomnień m.in. „Na skraju imperium”.






