i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Dodano: 2009-05-17 20:05:22
W tych opiniach nie jestem odosobniony. Mniej niż co piąty mieszkaniec Warszawy uważa, że władze miasta reprezentują interesy obywateli, zaś przytłaczająca większość jest zdania, że dbają one przede wszystkim o interesy partyjne i swoje własne, a jedynie co dwudziesty piąty warszawianin wyraża opinię, że obywatele mają wpływ na sytuację w mieście.
W Warszawie przeszkadza mi ogałacanie ulic ze sklepów przenoszących się do galerii handlowych, inwazja banków, zawłaszczanie przestrzeni publicznej przez ulicznych handlarzy, parkujące wszędzie samochody, stale pojawiające się grupy manifestantów usiłujące przy pomocy palonych opon i syren załatwić swoje partykularne interesy.
Rażą mnie pomniki i muzea upamiętniające narodowe klęski. Historia Polski nie składa się wyłącznie z nieudanych powstań i martyrologii, a głównie ta pamięć zapisana jest w przestrzeni miasta. Zwycięstwa i zwycięzców nikt widać w tym mieście nie lubi. Jest w tym coś znaczącego, że pomnik bitwy pod Grunwaldem jest w Krakowie a nie w Warszawie.
Stolicę od 20 lat buduje zagraniczny kapitał, ale buduje bez planu, byłe gdzie tak jak w miastach afrykańskich. Metropolizacja po polsku ma charakter kompradorski, jest sterowana z zewnątrz. Zagraniczny inwestor chce jak najszybciej odzyskać swoje pieniądze i nic go nie obchodzi ład przestrzenny miasta. Wieżowce w centrum powstają na przypadkowych działkach. Wokół hotelu Hilton goście oglądają bałagan przestrzenny, brud, jakieś budy, niezagospodarowane tereny. To tylko jeden przykład. Władze miasta nie potrafią udostępnić w całości do zabudowy i zagospodarowania choćby jednego urbanistycznego bloku. Przed kilku laty Centrum Europejskich Studiów Regionalnych UW zorganizowało sympozjum pt. „Czy Warszawa staje się miastem III Świata?”. Można już wymazać ten znak zapytania. Staje się!
Jako mieszkaniec miasta wstydzę się kilkuset ogrodzonych płotem i strzeżonych osiedli mieszkaniowych. Absolutny europejski rekord. Czego ci ludzie się boją w jednym z najbezpieczniejszych miast Europy? Przybyli tu z większych i mniejszych miast w nadziei na dobra pracę, zarobki, karierę. Nikogo nie znają, walczą w wyścigu szczurów o przeżycie w międzynarodowych korporacjach. W dawnym miejscy porzucili rodzinę, sąsiadów, kolegów, w nowym nikomu nie ufają nawet sobie i zamykają się w strzeżonych gettach. Wydaje się im, że są w ten sposób lepsi, bo ich stać ta mieszkanie w takim miejscu. To jest dla nich widomy znak sukcesu.
Dlaczego przyjechałeś do tego miasta i w nim mieszkasz już tyle lat? Przyjechałem z miłości? Do miasta? Nie, do kobiety. A dlaczego tu trwasz? Z przyzwyczajenia.


