Kategorie
Mecenas
Mecenasem serwisu jest Wyższa Szkoła Informatyki
i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Partnerzy
Sztuka eseju
WEBski świat: mądrość tłumów sieciowych, czy zbiorowe nieuctwo?
TAGI: Deser, Sztuka eseju,
Dodano: 2008-09-23 09:52:53
Dodano: 2008-09-23 09:52:53
AUTOR: Kazimierz Krzysztofek
Moralność transakcyjna
Zaczyna zanikać idea wspólnej troski, bez której, paradoksalnie, system kapitalistyczny nie jest w stanie prawidłowo funkcjonować. Całkowicie egoistyczne relacje międzypaństwowe uniemożliwiają bowiem skonstruowanie odpowiedniego mechanizmu kontroli prawnej nad ekonomiczną globalizacją rynków finansowych, która może zagrozić właśnie tymże państwom. Moralność transakcyjna stanowi także podstawę funkcjonowania samego państwa. Znamy to doskonale z naszego własnego podwórka. Poparcie poszczególnych grup dla istniejącej lub mającej nadejść władzy uzależnione jest od spodziewanych korzyści. Wybieram bądź popieram tych, którzy gwarantują mi korzyść, najczęściej materialną. Państwo staje się rynkiem, gdzie dokonujemy transakcji mającej zaspokoić zaangażowane strony. Polityk jest więc swego rodzaju menadżerem, którego zadaniem jest przyniesienie zysku poszczególnym grupom zawodowym bądź społecznym.
W tych rozważaniach nie chodzi o krytykę samej klasy politycznej. Nie w tym rzecz. Zepsucie sięga głębiej. Bowiem ci, którzy znajdują się u władzy, kierują się powszechnym systemem wartości panującym w społeczeństwie. Systemem wartości opartym właśnie na moralności transakcyjnej. Soros tak powiada:
Amoralność rynków podkopała moralność nawet na tych obszarach, gdzie społeczeństwo nie mogło się bez niej obejść. Nie istnieje konsensus w sferze wartości moralnych. [...] Wartości rynkowe zostały awansowane do pozycji wartości społecznych, jednak nie są w stanie pełnić ich funkcji. Ich przeznaczeniem jest uczestnictwo w indywidualnym podejmowaniu decyzji w warunkach konkurencyjności i nie pasują do decydowania zbiorowego w sytuacji, która wymaga jednocześnie i współpracy, i rywalizacji.
Dopuszczono do pomieszania funkcji, które podważyło proces zbiorowego podejmowania decyzji. Wartości rynkowe nie mogą zająć miejsca ducha społeczności lub, używając staroświeckiego określenia – cnoty obywatelskiej. Kiedykolwiek następuje przecięcie się polityki i kół gospodarczych, powstaje niebezpieczeństwo, że wpływy polityczne zostaną użyte do celów biznesowych.
Musimy być świadomi, że opis kryzysu kapitalizmu nie oznacza u Sorosa odrzucenia jego głównych założeń. Duch współzawodnictwa w obszarze rynku decyduje o rozwoju kraju, umożliwia wykorzystanie talentów człowieka. Jednak rynek sam w sobie jest zjawiskiem a-moralnym, nie jest oparty na kodeksie etycznym, jest pewnym instrumentem, który może zostać wykorzystany w lepszy lub gorszy sposób przez społeczeństwo. To ono kształtuje, albo raczej nakłada odpowiednie „wędzidła etyczne” na cały system rynku.
Soros celowo wskazuje na niebezpieczeństwo płynące z samego centrum systemu kapitalistycznego. Naturalnie dodaje też, że sama konsumpcja nie może być celem życia – tyle że tutaj staje się filozofem, a nie ekonomistą. Innymi słowy system kapitalizmu globalnego musi mieć odpowiednie fundamenty etyczne, bez których po prostu się rozleci. Oczywiście perspektywa nieodległego kryzysu nie wszystkich przekonuje, inni zaś, być może nie mają odwagi przyznać się do swego sceptycyzmu. Soros, jako sprawny analityk nie tylko świata finansów ale i polityki czy myśli społecznej, jest przekonany jednak o słuszności swojej diagnozy. Pytaniem fundamentalnym jest wobec tego: jak leczyć schorzenie? Sięgając do koncepcji Karla Poppera Soros przypomina tu propagowaną od dawna przez siebie ideę społeczeństwa otwartego, czyli działającego według faktycznych reguł demokratycznych, odległego od wszelkich skrajnych, autorytarnych systemów, opartego na solidarności i dobru wspólnym, akceptującego tezę o własnej omylności. Zasady istnienia takiego społeczeństwa miałyby sięgać do filozofii czasów Oświecenia. Co więcej filozofia ta powinna mieć swój udział w kształtowania zasad obowiązujących globalnie – właśnie po to, by nie doprowadzić do światowego kryzysu.
Bauman dopowiada to, czego Soros nie mówi wprost. Idee naprawy proponowane przez ekonomistę-filozofa są mgliste, za to diagnoza kryzysu bardzo trafna. Trafna dziesięć lat temu, trafna i teraz. Ofiarą owego kryzysu jest przede wszystkim Europa zachodnia (następna w kolejce wydaje się część środkowa i wschodnia), odrzucająca przez długie lata pokusę całkowitej liberalizacji gospodarki. Obaj autorzy oczywiście znają przekleństwo komunizmu, jako że pochodzą z byłych krajów komunistycznych, tyle że obaj też twierdzą, że obietnica sprawiedliwości i dobrobytu w nowej rzeczywistości nie zostanie nigdy spełniona. Zasada moralności transakcyjnej stała się podstawą funkcjonowania Nowej Europy, w której dawna idea dialogu, solidarności i permanentnej rewolucji intelektualnej należy do historii. Nie da się przecież zatrzymać machiny wszechpotężnych rynków finansowych, chyba że za cenę całkowitej izolacji i autarkii. Ale to też droga donikąd... Nie widać zatem alternatywy, pozostają wyłącznie apele, nawoływania, czasami strajki we własnym interesie. Liczba całkowicie wykluczonych, ale też i pół-, bądź ćwierć-wykluczonych będzie systematycznie rosła.
Zaczyna zanikać idea wspólnej troski, bez której, paradoksalnie, system kapitalistyczny nie jest w stanie prawidłowo funkcjonować. Całkowicie egoistyczne relacje międzypaństwowe uniemożliwiają bowiem skonstruowanie odpowiedniego mechanizmu kontroli prawnej nad ekonomiczną globalizacją rynków finansowych, która może zagrozić właśnie tymże państwom. Moralność transakcyjna stanowi także podstawę funkcjonowania samego państwa. Znamy to doskonale z naszego własnego podwórka. Poparcie poszczególnych grup dla istniejącej lub mającej nadejść władzy uzależnione jest od spodziewanych korzyści. Wybieram bądź popieram tych, którzy gwarantują mi korzyść, najczęściej materialną. Państwo staje się rynkiem, gdzie dokonujemy transakcji mającej zaspokoić zaangażowane strony. Polityk jest więc swego rodzaju menadżerem, którego zadaniem jest przyniesienie zysku poszczególnym grupom zawodowym bądź społecznym.
W tych rozważaniach nie chodzi o krytykę samej klasy politycznej. Nie w tym rzecz. Zepsucie sięga głębiej. Bowiem ci, którzy znajdują się u władzy, kierują się powszechnym systemem wartości panującym w społeczeństwie. Systemem wartości opartym właśnie na moralności transakcyjnej. Soros tak powiada:
Amoralność rynków podkopała moralność nawet na tych obszarach, gdzie społeczeństwo nie mogło się bez niej obejść. Nie istnieje konsensus w sferze wartości moralnych. [...] Wartości rynkowe zostały awansowane do pozycji wartości społecznych, jednak nie są w stanie pełnić ich funkcji. Ich przeznaczeniem jest uczestnictwo w indywidualnym podejmowaniu decyzji w warunkach konkurencyjności i nie pasują do decydowania zbiorowego w sytuacji, która wymaga jednocześnie i współpracy, i rywalizacji.
Dopuszczono do pomieszania funkcji, które podważyło proces zbiorowego podejmowania decyzji. Wartości rynkowe nie mogą zająć miejsca ducha społeczności lub, używając staroświeckiego określenia – cnoty obywatelskiej. Kiedykolwiek następuje przecięcie się polityki i kół gospodarczych, powstaje niebezpieczeństwo, że wpływy polityczne zostaną użyte do celów biznesowych.
Musimy być świadomi, że opis kryzysu kapitalizmu nie oznacza u Sorosa odrzucenia jego głównych założeń. Duch współzawodnictwa w obszarze rynku decyduje o rozwoju kraju, umożliwia wykorzystanie talentów człowieka. Jednak rynek sam w sobie jest zjawiskiem a-moralnym, nie jest oparty na kodeksie etycznym, jest pewnym instrumentem, który może zostać wykorzystany w lepszy lub gorszy sposób przez społeczeństwo. To ono kształtuje, albo raczej nakłada odpowiednie „wędzidła etyczne” na cały system rynku.
Soros celowo wskazuje na niebezpieczeństwo płynące z samego centrum systemu kapitalistycznego. Naturalnie dodaje też, że sama konsumpcja nie może być celem życia – tyle że tutaj staje się filozofem, a nie ekonomistą. Innymi słowy system kapitalizmu globalnego musi mieć odpowiednie fundamenty etyczne, bez których po prostu się rozleci. Oczywiście perspektywa nieodległego kryzysu nie wszystkich przekonuje, inni zaś, być może nie mają odwagi przyznać się do swego sceptycyzmu. Soros, jako sprawny analityk nie tylko świata finansów ale i polityki czy myśli społecznej, jest przekonany jednak o słuszności swojej diagnozy. Pytaniem fundamentalnym jest wobec tego: jak leczyć schorzenie? Sięgając do koncepcji Karla Poppera Soros przypomina tu propagowaną od dawna przez siebie ideę społeczeństwa otwartego, czyli działającego według faktycznych reguł demokratycznych, odległego od wszelkich skrajnych, autorytarnych systemów, opartego na solidarności i dobru wspólnym, akceptującego tezę o własnej omylności. Zasady istnienia takiego społeczeństwa miałyby sięgać do filozofii czasów Oświecenia. Co więcej filozofia ta powinna mieć swój udział w kształtowania zasad obowiązujących globalnie – właśnie po to, by nie doprowadzić do światowego kryzysu.
Bauman dopowiada to, czego Soros nie mówi wprost. Idee naprawy proponowane przez ekonomistę-filozofa są mgliste, za to diagnoza kryzysu bardzo trafna. Trafna dziesięć lat temu, trafna i teraz. Ofiarą owego kryzysu jest przede wszystkim Europa zachodnia (następna w kolejce wydaje się część środkowa i wschodnia), odrzucająca przez długie lata pokusę całkowitej liberalizacji gospodarki. Obaj autorzy oczywiście znają przekleństwo komunizmu, jako że pochodzą z byłych krajów komunistycznych, tyle że obaj też twierdzą, że obietnica sprawiedliwości i dobrobytu w nowej rzeczywistości nie zostanie nigdy spełniona. Zasada moralności transakcyjnej stała się podstawą funkcjonowania Nowej Europy, w której dawna idea dialogu, solidarności i permanentnej rewolucji intelektualnej należy do historii. Nie da się przecież zatrzymać machiny wszechpotężnych rynków finansowych, chyba że za cenę całkowitej izolacji i autarkii. Ale to też droga donikąd... Nie widać zatem alternatywy, pozostają wyłącznie apele, nawoływania, czasami strajki we własnym interesie. Liczba całkowicie wykluczonych, ale też i pół-, bądź ćwierć-wykluczonych będzie systematycznie rosła.
OPINIE






