i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Dodano: 2011-06-14 11:06:35

Crown of her, young Vancouver; crest of her, old Quebec;
Atlantic and far Pacific sweeping her, keel to deck.
North of her, ice and arctics; southward a rival's stealth;
Aloft, her Empire's pennant; below, her nation's wealth.
Daughter of men and markets, bearing within her hold,
Appraised at highest value, cargoes of grain and gold.
Emily Pauline Johnson (Tekahionwake), CANADA, ACROSTIC
Wakacje za pasem. Jeśli jednak jeszcze nie zdecydowaliśmy się na miejsce, w którym spędzimy miłe, letnie chwile a mamy w zanadrzu spory zapas gotówki do wydania oraz nieco więcej niż standardowe dwa – trzy tygodnie wakacyjnego urlopu wybierzmy się w miejsce oferujące niezapomniane wrażenia absolutnie każdemu, niezależnie od zróżnicowanych gustów i preferowanych form wypoczynku, czyli do „wioski” Canady.
Hello, how are you?
Kanada, słusznie zresztą, kojarzona jest nade wszystko z procesami migracji. Etykietka wielokulturowości ma tutaj wiele wymiarów i wymaga oddzielnego opisu. W pierwszym jednak, potocznym, odbiorze przybysza z zewnątrz manifestuje się nie tylko różnorodnością wizualną, ale przede wszystkim – to cecha unikalna dla miejsc, gdzie różnorodność była od zawsze i immanentnie towarzyszyła rozwojowi oraz zmianom – to swoisty genius loci. Ogarniające nieuchwytne wrażenie, że nie wyróżniamy się w tłumie, bo tłum ów sam w sobie jest różnorodny. Inność, obcość zwyczajnie nie istnieje. Z miejsca więc czujemy się pewniej, spokojniej, bezpieczniej niż zazwyczaj w każdym nowym miejscu, mimo że przecież nie „u siebie”. Znalazłeś się tutaj, więc jesteś częścią tego co wokół, spotykasz się z życzliwą akceptacją, natychmiastową, naturalną i spontaniczną asymilacją. To dla Europejczyka, a Polaka w szczególności, niecodzienne doświadczenie. Doskonale sens tego stanu rzeczy oddają słowa mojego kolegi, który relacjonując mi wrażenia z Kanady pisał (…) zaczepki na ulicach, w parkach, w sklepie, w lesie – no wszędzie po prostu. To wszystko w ramach small talk – ale nie da się bez tego nic załatwić. Aha i grzeczni to są tacy, że cholery można dostać – wchodzisz do autobusu szeroki uśmiech i dzień dobry do kierowcy, wychodzisz dziękuję i miłego dnia. Normalnie deprechy tutaj nie można dostać, bo tak ci pogłębią, że z klifu skoczysz (….).
Turystyczne wyskoki
Skoku z klifu nie polecam, skoro już jednak jesteśmy na wakacjach warto przyjrzeć się innym przyrodniczym ciekawostkom. Tu palmę pierwszeństwa dzierży zachodnia część Kanady o bardziej surowym klimacie (Victoria, Vancouver, Alberta) – miejsce dla spragnionych kontaktu z dziewiczą przyrodą, górami, zapierającymi dech w piersiach widokami. Miłośników wygody i mieszczuchów zadowolą natomiast wymagające mniejszej sprawności fizycznej i odporności podróże po wschodniej części kraju. Wczuwając się w rolę współczesnych Jacquesów Cartierów czy Samuelów Champlainów możemy odkrywać tu pejzaże tak różne od znanych i bliskich nam klimatów Europy. Wtopić się w rytm wielkich amerykańskich metropolii Toronto czy Montrealu, by za chwilę spacerować po wąskich, malowniczych i urzekających uliczkach Górnego Quebecu, zrobić zdjęcie najczęściej fotografowanemu hotelowi świata – Fairmont Le Château Frontenac, odbyć fascynujące rejsy kryjącą wiele niespodzianek (na przykład prywatne wysepki w Rockport) i niekończącą się rzeką Św. Wawrzyńca, odwiedzić parki narodowe, rezerwaty, ale również sztucznie odtworzone ekosystemy (jak choćby słynny Biodôme w Montrealu) lub skryć się w magicznych objęciach Niagary, czy wreszcie poznać jedno z najbardziej intrygujących stołecznych miast, z najsympatyczniejszą przestrzenią publiczną w centrum miasta – Ottawę, która jest jednocześnie doskonałą bazą wypadową dla dwu-trzydniowych eskapad w miejsca, które trzeba odwiedzić goszcząc w południowo-wschodniej części tego rozległego, położonego w objęciach dwóch oceanów kraju, czyli w prowincjach Ontario i Quebec. Dwóch zaledwie spośród 10 administracyjnych prowincji kraju a skupiających w ich największych miastach ponad połowę ludności całego kraju. Z Ottawy zaopatrzeni w amerykańską wizę, możemy także „przeskoczyć” na terytorium Stanów Zjednoczonych i odwiedzić oferujące moc wrażeń tak za dnia, jak i nocą miasto, o którym słyszał każdy – New York City.
Uniwersalna stolica
Nie mająca nawet miliona mieszkańców Ottawa to wielofunkcyjne z turystycznego punktu widzenia miejsce i jednocześnie nietypowe jak na pełniące stołeczne funkcje tak dużego kraju miasto. Ustępujące pod wieloma względami Toronto i czwarte pod względem wielkości w kraju być może także dzięki położeniu na styku Kanady Zachodniej i Wschodniej stało się najwyraźniej najlepszym strategicznie rozwiązaniem w kwestii stołeczności. Stolica, będąca politycznym kompromisem wobec francuskiej i angielskiej próby sił.
Będąc w mieście pełniącym stołeczne funkcje kraju znaleźć można przepiękne jeziora, parki (gdzie niepodzielnie królują zabawne Turdus migratorius oraz typowe szare lub ciemnobrązowe wiewiórki), a nawet sztuczną plażę Britannia Beach. Doskonale zagospodarowane brzegi rzek kuszą rowerzystów, rolkarzy i spacerowiczów a nadrzeczne kafejki czekają na gości. W maju zjawiskowo kwitną wszechobecne crab apple trees, czyli dzikie jabłonki, które przekwitając rozpościerają wszędzie liliowe dywany z płatków kwiatów, rywalizujące kolorystyką z krzewami bzu. Właściwie nie wyjeżdżając poza granice miasta można spędzić czas nad jeziorem, nad rzeką, na plaży, w galeriach, wysokiej klasy muzeach, zjeść lunch w biznesowej, zabudowanej wysokościowcami części Downtown, zaś kulinarne wycieczki w Chinatown lub Little Italy stanowić będą doskonałe poszerzenie wachlarza turystycznych odkryć. Odwiedzanie różnych zakątków ułatwiają wygodne ścieżki rowerowe prowadzące zarówno po samym mieście, jak również po terenach położonych poza ścisłym centrum. Gdy nie ma się ochoty na rower, można skorzystać ze sprawnie działającego transportu publicznego, na który składają się autobusy i kolej. Biało-czerwone, z motywem liścia klonowego, odzwierciedlające motyw flagi państwowej, autobusy dowiozą wszędzie a częstotliwość ich kursowania nie budzi zastrzeżeń. Hybrydowe, z regulowanym zawieszeniem, są przyjazne osobom starszym i niepełnosprawnym, których w mieście jest sporo. Miłośnicy jazdy samochodem także nie będą czuć się rozczarowani – nie utkną w ulicznych korkach, a fani motoryzacji dodatkowo poczują przypływ adrenaliny na sam widok amerykańskich wehicles. To inny od europejskiego motoryzacyjny świat. Wszechobecne krążowniki szos – od mknących po autostradach potężnych, lśniących, srebrzystych trucków, uśmiechających się tak typowymi dla nich detalami z chromu, poprzez osobowe, wyposażone w zachłanne na galony paliwa silniki Fordy, GMC, Chevrolety, Chryslery, aż po stanowiące nie lada gratkę dla fanów motoryzacji, ale nie pozwalające także przejść obojętnie nawet laikom kultowe perełki typu Buick, Oldsmobile, Dodge Challenger, Cadillac Deville, Lincoln Continental, czy Pontiac GTO z lat 60-tych i 70-tych XX w. … które wciąż można zobaczyć na miejskich parkingach.
Niagara Falls – wesołe miasteczko z dużą kaskadą
Niagara nazwa kojarzona przede wszystkim z wodospadem. Rzeka tworząca faktycznie dwa wodospady: kanadyjski i amerykański, na której brzegach rozłożone są dwa miasta Niagara Falls – także amerykańskie i kanadyjskie. 80-tysięczne kanadyjskie Niagara Falls to miasteczko radosnej zabawy. Nie tylko wodospad przyciąga tu rzesze turystów. Fragment miasta to uliczki niczym rodem z Hollywood, a na nich: Movieland - Wax Museum of the Stars, Dinosaur Park, Guinnes World Records Museum, Bronto’s Adventure Playland, The Fun House, The Haunted House, Brick City, The House of Frankenstein, The Crystal Caves, Nightmares Fear Factory, Bird Kingdom… czy słynny MarineLand – gwarantujący całodzienną rozrywkę park dla każdej kategorii wiekowej. Można tu urządzić rodzinny piknik na łonie natury, dzieciaki spędzą niezapomniane chwile na niezliczonych karuzelach, obejrzą latające delfiny, belugi, lwy morskie, foki, niedźwiedzie, bizony. Dorośli zaś – o ile starczy im odwagi - przeżyją ekstremalną przygodę z wieżą Skyscreamer, na którą wjeżdża się z prędkością 96 km/h i z tą samą prędkością… spada w dół.
Wszystkie te atrakcje pozostają jednak, mimo swej różnorodności i efektów specjalnych, w cieniu najpiękniejszych, sąsiadujących ze sobą i najbardziej znanych wodospadów świata Niagara Falls i American Falls.
Toronto i Montreal – tu wszystko jest naj…
Wizytę w Toronto – największym i najbardziej zróżnicowanym etnicznie mieście Kanady tradycyjnie zaczyna się od wjazdu na CN Tower, czyli jeszcze do niedawna, do 2007 r. (przed oddaniem dubajskiej Burj Khalifa) najwyższą wolnostojącą budowlę świata, będącą wieżą komunikacyjną i obserwacyjną. Poza oczywistym wrażeniem, jakie zostawia ogląd metropolii z wysokości przeszło 550 metrów, dodatkową atrakcją jest szklana podłoga na szczycie wieży, dzięki której przez moment ma się Toronto pod stopami. Jako ciekawostkę warto przypomnieć, że – jak donosiły niedawno media – giełdy w Londynie (LSE) oraz w Toronto (TMX) próbują porozumieć się w sprawie połączenia, wyniku którego powstać ma jedna z największych giełd świata, na której dużą rolę odgrywać będą zwłaszcza spółki górnicze. Montreal szczyci się natomiast największą na świecie pochyłą wieżą o wysokości 175 metrów pochyloną pod kątem 45 stopni. Z kolei jako miejsce pielgrzymek Montreal słynie z Oratorium Św. Józefa, największego na świecie sanktuarium, opatrzonego imieniem patrona kraju, usytuowanym w najwyższym punkcie miasta – najwyższym wzgórzu Mount Royal. Religijnym symbolem miasta jest również bazylika Notre-Dame w Montrealu. Interesujące, że zarówno Ottawie, Quebec-u jak i Montrealu znajdziemy bazyliki o nazwie Notre-Dame. Czy są architektonicznie zbliżone i mają coś wspólnego z sobą? Trzeba je po prostu odwiedzić… Podobnie zresztą jak dziesiątki innych miejsc, o których można dużo opowiadać, ale których ogląd, wrażenia, jak również decyzja o ich odwiedzeniu mogą być bardzo subiektywne.
No i ...
za kilka dni wrócę do kraju. Poszukam w moim mieście ścieżek rowerowych, utknę w stołecznych korkach nad urokliwą i niezagospodarowaną Wisłą, ale wsiadając do autobusu powiem kierowcy (o ile nie będzie zamknięty szczelnie w swojej kabinie) – Hello, how are you?
Ciekawe co mi odpowie…






