Społeczeństwo
Umarło państwo! Niech żyje państwo!
TAGI: Kuchnia intelektualna, Społeczeństwo,
Dodano: 2010-02-23 10:23:33
Rozpętała się II wojna światowa. Chorwackie, albańskie i słoweńskie władze stanęły po stronie Państw Osi. Albania współpracująca z Włochami otrzymała największe terytorium jakie kiedykolwiek zajmowała pod swoją nazwą. Obejmowała terytoria całego Kosowa, części Czarnogóry i Serbii, część Grecji i połowę Macedonii. Powiązało to oczywiście diasporę albańską z macierzą w kraju. Obszar ten kontrolowany był wskutek niedoboru armii albańskiej przez wojska mieszane albańsko-włoskie. Na terenach Kosowa kontrolowanych przez Albańczyków zaczęły się czystki na Serbach. Ludność słowiańska była mordowana i wypędzana. Miało to na celu oczyszczenia tych terenów z elementu słowiańskiego oraz stworzenie pod patronatem włoskim Wielkiej Albanii. Od 1941 do końca wojny terytorium Kosowa musiało opuścić około 40 000 Serbów. Jednak wojna dobiega końca w 1945 roku, królestwo upada, a władzę w powstałej komunistycznej Jugosławii obejmuje Josip Broz Tito – partyzant wojenny i komunista.

Zaczynają się rządy silnej i twardej ręki wielkiego Marszałka. Znany ze swojej surowości i nieustępliwości, bezlitosny w stosunku do jakichkolwiek demonstrantów i nacjonalistów, likwiduje wszystkie ogniska zapalne ewentualnych konfliktów. Jego popularność i poparcie wśród społeczeństwa wzrasta na tyle, że ośmiela się jako głowa państwa odmówić wstąpienia do wspólnoty bloku wschodniego państw podległych Moskwie. Odmawia wielkiemu Stalinowi. Jego uwielbienie przez ludność Jugosławii sięga zenitu. Również państwa Zachodu zaczynają otwierać się na ten komunistyczny kraj oraz okazywać mu swoją pomoc.

Jakiekolwiek przejawy separatyzmu lub nacjonalizmu czy to albańskiego, chorwackiego lub serbskiego likwidowane są w zarodku. Jego uczestnicy znikają w niewyjaśnionych okolicznościach, trafiają do więzień lub obozów koncentracyjnych. Najważniejszy wówczas był „mir u kuci”, jak mawiał Tito. Za jego panowania Jugosławia staję się najbogatszym krajem komunistyczny. Każdy naród otrzymuje swoją republikę lub autonomię. Albańczycy otrzymują wiele praw, autonomię kosowską, tworzą tam parlament, wydają gazety i książki we własnym języku. Uciekinierzy z totalitarnej i będącej w nędzy Albanii otrzymują pracę i ziemie w Kosowie. Jest to okres największego rozkwitu kultury albańskiej w dziejach Kosowa. Standard życia mieszkańców Jugosławii był niejednokrotnie wyższy niż w Polsce, Czechosłowacji, Rumunii, Węgier czy republikach ZSRR. Jednak Tito umiera w roku 1983, a władza się rozsypuje. Wybierani bardzo często prezydenci z każdej związkowej republiki nie działają dla dobra ogółu, lecz na korzyść kraju swojego pochodzenia lub zżera ich korupcja. Zaczynają się strajki, ludzie tracą prace, następuje kryzys. Poszczególne republiki planują już oderwanie się od będącej w agonii Jugosławii. Odłącza się Słowenia. Belgrad wysyła tam wojsko jugosłowiańskie w celu utrzymania integralności kraju. Ginie ponad 100 żołnierzy, ale powstaje w Europie nowe państwo. Potem już tylko efekt domina. Odłącza się Chorwacja, a za nią Macedonia w 1991. Kiedy z tego tonącego statku, jakim już była Jugosławia chce wydostać się Bośnia, będący u władzy Miloszewić wysyła na tereny Bośni i Chorwacji wojska serbskie. Nadarzającą się okazje do oderwania od Belgradu i ogłoszenia niepodległości w ślad za innymi wykorzystują również i Albańczycy z Kosowa. Serbowie w żaden sposób nie uznają ogłoszonej niepodległości i wysyłają w te tereny również armię jugosłowiańską. Zaczynają się czystki prowadzone przez Serbów. Albańczycy są mordowani, a nastroje antyalbańskie i antymuzułmańskie w Serbii są coraz większe. Powstaje UCK, czyli Armia Wyzwolenia Kosowa. Początkowo są to wojska partyzanckie kierowane przez byłych kryminalistów i mafiosów. Wielu dowódców pochodziło również z krajów arabskich i było najemnikami lub muzułmańskimi fanatykami. Szacuje się, że pod okiem państw zachodnich i NATO na tereny Bałkanów w latach 90 przyjechało z Afganistanu, Pakistanu czy Arabii Saudyjskiej kilka tysięcy mudżahedinów. Organizowali oni szkoły terrorystyczne, które działały na terenie całej Jugosławii. Sam Osama bin Laden posiadał paszport bośniacki wydany przez ambasadę Bośni i Hercegowiny w Wiedniu. W połowie lat 90 Bin Laden przebywał na Bałkanach dwa razy. Sponsorował on hojnie tamtejszych mudżahedinów oraz wspierał handel narkotykami. Arabia Saudyjska od tamtych czasów do dzisiaj wspiera finansowo budowanie meczetów oraz społeczność wahabitów w Kosowie czy Bośni. Bojówki fanatyków arabskich w Jugosławii cechowały się niezwykłą okrutnością. Jednak w trakcie wojny w Bośni i Kosowie Serbowie też nie pozostawali wdzięczni. Z jednej i z drugiej strony ginęli cywile, kobiety i dzieci. Odwety Albańczyków za działania wojsk jugosłowiańskich skierowały się ku ludności cywilnej. Napadane były osiedla czy wioski zamieszkane przez Serbów. Burzone były kościoły chrześcijańskie. Bardzo często stanowiły one zabytki klasy zerowej powstałe w XIII i XIV wieku. Niektóre były wpisane na listę światowego kulturowego dziedzictwa UNESCO. Nie były to jednak elementy wojny religijnej, a chęć trafienia w najczulszy punkt Serbów oraz akty zbiorowego wandalizmu. Zabytki świadczyły o wielowiekowym panowaniu Serbów i ich chrześcijańskiej kultury na tych terenach. Były symbolem serbskiej tożsamości kulturowej i religijnej. W klasztorach i kościołach kosowskich pochowano wielu królów, książąt i arcybiskupów serbskich, które to groby zbezczeszczono. Walki między Serbami, a Albańczykami w Kosowie trwały przez kolejne kilka lat. Po układzie z Dayton kończącym wojnę w Chorwacji i Bośni społeczność międzynarodowa niechętna była kolejnemu podziałowi Serbii, dlatego niejako odsunęła się od poczynań Miloszewicia w Kosowie, a to dało mu wolną rękę do czystek etnicznych. Przez 4 lata od 1995 do 1999 roku Serbskie wojska najeżdżały wioski i miasta albańskie oraz w dalszym ciągu dokonywały czystek etnicznych. Wypędzono setki tysięcy Albańczyków, a wielu zostało zabitych. Tak jak 50 lat wcześniej Albańczycy, tak teraz Serbowie dążyli do usunięcia elementu albańskiego z ziemi kosowskiej. Po raz pierwszy mamy tutaj do czynienia z czystkami tożsamości. Polegały one na likwidowaniu jakichkolwiek zapisów, ksiąg wieczystych, dowodów osobistych, paszportów świadczących o miejscu zamieszkania Albańczyków w Kosowie. Miało ono na celu, aby żaden wypędzony Albańczyk nie miał w przyszłości możliwości potwierdzenia prawa do gruntu czy mieszkania, ani obywatelstwa serbskiego.

Choć początkowo NATO, a zwłaszcza USA dalekie były od mieszania się w wewnętrzne sprawy Serbii, to w końcu cierpliwość się wyczerpała. Wbrew ONZ, które nie zadecydowało o nalotach, USA rozpoczęły trzymiesięczne bombardowania Serbii. Gospodarka tego niewielkiego kraju została doprowadzona do ruiny. Spada 100 ton zubożałego uranu, ginie ok. 1500 ludzi w tym cywile i dzieci. Lecz cel zostaje osiągnięty – Miloszević wycofuje wojska z Kosowa, a wojna serbsko-albańska w tym rejonie zostaje doprowadzona do końca. Czy jednak na pewno?

Obraz dzisiejszego wolnego Kosowa nie dla wszystkich jest wolny. Serbowie stanowią w nim dzisiaj kilkuprocentową mniejszość od 5-7%. Zamknięci w gettach etnicznych obstawionych naokoło oddziałami ONZ i KFOR. Bez pracy i możliwości swobodnego wyjechania do bliskich z innych części kraju. Na każdy wyjazd poza obszar miejscowości, w której mieszkają potrzebują pozwolenia i konwoju wojskowego. Zakonnicy, mieszkający w wielu jeszcze nie zdewastowanych klasztorach co jakiś czas wypatrują żołnierzy przywożących im wodę. Choć Hashim Thaçi głośno mówi o dążeniu do równouprawnienia, to w rzeczywistości jeszcze do niego daleko. Od czasu do czasu ktoś ginie lub jego dobytek zostaje zrabowany albo spalony.

Wojna nie została zakończona rozejmem, bo być może nie dało się jej tak zakończyć. Być może było już na taki krok za późno. Zachód zwyczajnie wybrał jedną ze stron konfliktu i tę stronę zaczął wspierać. Dlaczego, skoro i po tej stronie i po tamtej było wielu wypędzonych, zabitych, zgwałconych? Tego niewiadomo. Jedni mówią, że to pieniądze i ogromnie skuteczne albańskie lobby. Inni twierdzą natomiast, że Zachód nie chciał mieć w Europie sojusznika rosyjskiego, jakim mogła być Serbia Miloszevicia. Nie wiem czy przepędzenie jednych, a zostawienie drugich, to nie jest po prostu tak, jakby dać ibuprofen na gorączkę spowodowaną grypą. Nie wyleczyło się grypy, lecz tylko jej objaw. A pamiętajmy, że niedoleczona grypa niesie za sobą ciężkie powikłania. Właściwie to są dwie możliwe drogi rozwoju sytuacji po ogłoszeniu niepodległości Kosowa w roku 2008. Pierwsze to, że Albańczycy i Serbowie ciągle będą między sobą walczyć, jedni o przywrócenie Kosowa, drudzy o utrzymanie status quo. Oczywiście należy się liczyć z tym, że Serbowie nie maja realnie dużych szans na to, aby Kosowo wróciło znów do niedawnej macierzy, co może powodować frustracje 150 000 tyś. mieszkających w nim Słowian. Druga możliwość jest podobna do problemu polsko-ukraińskiego. Przypuszczać możemy, że tak jak Polacy i Ukraińcy szanują się dzisiaj wzajemnie oraz uznają swoje granice i niezależność mimo walk na Wołyniu czy obrony Lwowa, tak Serbowie i Albańczycy za kilkadziesiąt lat wpadną sobie w objęcia.

Na razie most w kosowskiej Mitrovicy wciąż dzieli zamiast łączyć. Z posterunkami międzynarodowej policji czeka na lepsze czasy. Po jednej stronie Serbowie, po drugiej Albańczycy co jakiś czas nawołują do siebie rasistowsko. Tak, to pesymistyczny obraz, ale dwieście kilometrów dalej na zachód stoi równie symboliczny most. Ten w Mostarze, który już nie dzieli. Odbudowany w 2004 roku znów zaczął łączyć Serbów, Chorwatów i Bośniaków. Znów stał się symbolem dialogu Wschodu z Zachodem. To daje nam nadzieję, że jednak odwieczny spór między starymi wrogami udaje się z czasem rozwiązać.

 1  2 


OPINIE

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010