i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Dodano: 2011-06-17 13:46:18

Pojęcie społeczeństwa obywatelskiego ma w myśli europejskiej wiekową tradycję sięgającą czasów antycznych. Ale w socjologii, która od momentu swojego powstania w wieku XIX zajmowała się społeczeństwem tout court, nie odegrało ono większej roli. Znacznie więcej uwagi poświęcili mu filozofowie społeczni osiemnastego i dziewiętnastego stulecia, zwłaszcza brytyjscy i niemieccy, zajmujący się problematyką rozwoju społecznego. Żywo dyskutowane, ale niejednoznacznie rozumiane, straciło z czasem swój poznawczy i teoretyczny appeal. Obecnie obserwujemy jednak renesans tego pojęcia, związany m.in. z przemianami ustrojowymi w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, w tym w Polsce.
Uwagi wstępne
Społeczeństwo obywatelskie – jako pojęcie, ale także jako fenomen społeczny – odżyło dopiero, dość niespodziewanie, w drugiej połowie XX wieku i to w krajach należących wtedy do obozu socjalistycznego, a zwłaszcza w Polsce i ówczesnej Czechosłowacji. W tamtym czasie, w ramach walki komunistów z tzw. burżuazyjnymi przeżytkami, praktycznie wyeliminowano z życia publicznego tytuł ‘pan/i’ i zastąpiono go, jak na rewolucyjne czasy przystało, pojęciem ‘obywatel/ka’. Natomiast członkom PZPR we wszystkich nieanonimowych sytuacjach społecznych przysługiwał obowiązkowo tytuł ‘towarzysz/ka’. Być może właśnie ów mimowolny podział ludzi na obywateli i na towarzyszy, który praktycznie odpowiadał podziałowi na my i oni, dał asumpt do wprowadzenia i praktykowania w nieoficjalnym, czy też niezależnym życiu kulturalnym pojęcia społeczeństwo obywatelskie.
O ile pojawienie się tego terminu przypada na lata siedemdziesiąte XX wieku, o tyle jego upowszechnienie się, przynajmniej w Polsce, nastąpiło po powstaniu „Solidarności”, a zwłaszcza w ponurych latach stanu wojennego. O tym, że nazwa społeczeństwo obywatelskie jest pojęciem wiekowym, posiadającym określoną konotację naukową, wiedzieli wtedy w Polsce tylko nieliczni; zdecydowana większość tamtego ‘społeczeństwa obywatelskiego’ sądziła, iż jest to nazwa utworzona ad hoc na określenie ówczesnego, samoorganizującego się przeciw niechcianej władzy – i właśnie posiadającego obywatelską godność – społeczeństwa. Bardziej powszechna świadomość, że tamto społeczeństwo dopisuje właśnie nowy rozdział do z dawna ukształtowanej tradycji społecznej, przyszła później, wraz z żywym zainteresowaniem zachodnich socjologów i politologów wydarzeniami w Polsce, na Węgrzech i w Czechosłowacji.
Czymże więc jest społeczeństwo obywatelskie? Tego ciągle jakby do końca nie wiadomo, a w każdym razie istnieje na to pytanie wiele różnych, mniej lub bardziej zadawalających odpowiedzi. Wielość ujęć i interpretacji dobrze ilustruje zbiór tekstów poświęconych idei społeczeństwa obywatelskiego, wydanych w drugiej połowie zeszłej dekady przez Jerzego Szackiego1. Ów wielki znawca historii idei i myśli społecznej w końcowej części swojego niezwykle obszernego Wstępu do tego zbioru pisze, iż dorobek teoretyków społeczeństwa obywatelskiego „[…] polega w szczególności na pokazaniu, iż to, co nazywamy patetycznie wolnością nie sprowadza się do uroczystych aktów obalania tyrana, zmieniania ustroju, proklamowania demokracji i powoływania rządów drogą wolnych wyborów, lecz obejmuje także, a może nawet przede wszystkim, trudniejszą do precyzyjnego zdefiniowania przestrzeń społeczną, gdzie obywatele robią na co dzień to, co chcą robić, wyznaczając tym samym, nawet nie wiedząc i nie myśląc o tym, granice i kierunek tego, co robi ich rząd”2.
Na pierwszy rzut oka dorobek ten wydaje się skromny. Niemniej jednak w przytoczonym cytacie zawarte są dwie niezwykle ważne myśli, które dotykają, jak się zdaje, istoty społeczeństwa obywatelskiego. Po pierwsze, że o społeczeństwie obywatelskim możemy mówić tylko wówczas, gdy istnieje wyraźna, trwale określona i nieprzekraczalna granica między obszarem działalności rządu a obszarem wolnych działań obywateli; po wtóre, że granice kompetencji rządu są określane nie przez rząd, ale – świadomie lub nie – przez samych obywateli. Wskazuje to na bardzo ścisłe związki społeczeństwa obywatelskiego ze sferą polityki. Przyjrzyjmy się więc nieco bliżej tym związkom.
Czy społeczeństwo obywatelskie jest społeczeństwem politycznym?
Wiemy już zatem, że ludzie (w społeczeństwie obywatelskim) „robią na co dzień to, co chcą robić”, nie oglądając się na stanowisko czy też dyrektywy rządu. Dlatego właśnie rozmaite inicjatywy i związki obywatelskie nazywają się ‘organizacjami pozarządowymi’. Ale poza tymi działaniami dnia codziennego, obywatele wykonują rozmaite inne czynności, które są im nakazane przez rząd, takie jak np. przestrzeganie prawa i płacenie podatków. Rzecz jednak w tym, iż w społeczeństwie obywatelskim obywatele sami wybierają rząd, kontrolują jego działalność i rozliczają go z osiągnięć i porażek. Jak wszakże wiemy, jest to tylko część ich bogatej aktywności społecznej, ale część bardzo ważna, bo dotycząca dobra całego społeczeństwa, czyli całej wspólnoty politycznej. Społeczeństwo obywatelskie staje się wspólnotą polityczną wtedy właśnie, gdy tworzy, kontroluje i rozlicza władze lub wypowiada się (np. w drodze referendum) w sprawach budowy i funkcjonowania całej wspólnoty, czyli gdy działa na płaszczyźnie konstytutywnej życia społecznego3. Działa ono na tej płaszczyźnie, tak jak i na innych płaszczyznach egzystencjalnych, głównie przez określone zrzeszenia obywatelskie, a także przez rozmaite fundacje, rady, komitety obywatelskie itp. Alexis de Tocqueville sądził, że w nowoczesnych demokracjach najważniejszymi zrzeszeniami obywatelskimi są partie polityczne, które w swojej książce o Ameryce nazwał zrzeszeniami politycznymi4. Twierdził, iż partie dlatego są tak ważne, ponieważ od ich jakości i skuteczności zależy jakość działania stowarzyszeń obywatelskich w innych dziedzinach5, czyli na wszystkich pozostałych płaszczyznach egzystencjalnych. Z teoretycznego punktu widzenia stanowisko takie wydaje się słuszne. Sądząc wszakże na podstawie współczesnych doświadczeń politycznych, nie tylko zresztą polskich, można sformułować tezę przeciwną, iż partie polityczne, a raczej wszechobecne partyjniactwo, bardziej przeszkadza niż sprzyja rozwojowi społeczeństwa obywatelskiego.
Związki społeczeństwa obywatelskiego z polityką nie ograniczają się jednak tylko do zjawisk, o których wyżej wspomnieliśmy. Są one, jak się wydaje, bardziej wszechstronne i mniej jednoznaczne. Z tej złożonej materii chciałbym w tym szkicu dotknąć tylko kilku kwestii. Przedstawię je w postaci trzech tez, a następnie krótko omówię.
1. Pojęcia: ‘społeczeństwo obywatelskie’, ‘obywatelskość’, ‘obywatele’ są ontologicznie i epistemologicznie związane ze wspólnotą polityczną (koinonia politike, societas civilis), nie mogą więc być analizowane w oderwaniu od polityki i ograniczane np. tylko do życia gospodarczego, co często się zdarza.
2. Nowoczesne społeczeństwo obywatelskie nie może istnieć poza demokracją, ale nie jest warunkiem koniecznym demokracji.
3. Warunkiem dobrego funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego jest odpowiednio rozwinięta w danym społeczeństwie sfera publiczna.






