Śmierć Zachodu i co z tego?
TAGI: Deser, Waria,
Dodano: 2011-08-25 13:30:35

                                                                                            Dedykuję Hypatii z Aleksandrii

Patrick J. Buchanan człowiek wychowany w amerykańskiej, katolickiej rodzinie, jak się sam szczyci: katolik o korzeniach irlandzko-szkockich, autor między innymi „Wielkiej Zdrady” oraz „Śmierci zachodu”.

Zacznę od  cytatu z okładki książki okrzykniętej bestsellerem światowym, od cytatu dającego obraz zmartwień autora – Patricka Buchanana – zatroskanego złym stanem Ameryki: inwazja imigrantów grozi dekonstrukcją kraju, w którym wyrośliśmy oraz przekształceniem go w konglomerat narodów, które nie mają ze sobą prawie nic wspólnego – ani historii, ani bohaterów, ani języka, ani kultury, ani wiary, ani tych samych przodków. Czeka nas bałkanizacja i ostateczny upadek narodowej suwerenności pod dyktatem rządu światowego – pisze Pan Buchanan w książce zatytułowanej „Śmierć Zachodu”.

Konglomerat narodów? A czym innym, do diabła, miałaby być Ameryka? W jaki sposób zrodził się ten kraj? Co ten Pan o korzeniach irlandzko-szkockich i na dodatek bawarskich w takim razie w ogóle robi w Ameryce? Czy już sam fakt pisania o swych korzeniach nie jest ujawnianiem konglomeratu trzech narodów? Ameryka to przecież pochwała różnorodności kultur i ras, kraj wolny i demokratyczny.

Panie Buchanan, jak Pan śmie stwierdzać z taką goryczą, że Człowiek Zachodu, (został) uwolniony od obowiązku cywilizowania i chrystianizowania ludzkości? Zupełnie jakby obowiązek cywilizowania w ogóle istniał. I jakby był to co najmniej przymus. Cywilizowania niby kogo? Zadając takie pytanie, sugeruje Pan dramat świata bez „Człowieka Zachodu”. Pyta Pan: Czy śmierć zachodu jest nieodwracalna? A ja na to: i chwała Bogu, że śmierć, o której pisze Pan z naciąganym patosem, nastąpiła. Bo widzę prawdziwego  „Człowieka Zachodu”. Jest to człowiek „chrystianizujący”, gwałcący, zniewalający, okradający, kolonizujący inne narody. Czy miał do tego prawo?

„Człowiek Zachodu” tworzył wymyślony przez siebie  świat - świat „second world” - świat na swą chwałę. Przetworzył wszystko, co uznał za stosowne i sobie potrzebne. A to tak zwane  „dzikie” zostało przez niego wybite, zniewolone lub oswojone. Biały człowiek europejski zawsze żył w świecie własnej wartości chrześcijańskiej, wszystko co czynił, czynił poprzez nawracanie „dzikich” – konfiskował ziemię dla ich własnego dobra. Za większością patetycznych gestów stała prosta chęć zysku. Człowiek Zachodu „odkrył Amerykę”, mordując jej rdzennych mieszkańców, podbił Amerykę Południową dla chwały złota, zabrał sobie Afrykę, a ludzi sprzedawał, jako niewolników, konsekwentnie zagarnął dla siebie fragment Azji i całą Australię, bo Aborygeni byli niewierni i dzicy. W zamian dał światu „dobro białego” człowieka.

Biały Europejczyk robił czystki też „u siebie”. Początkowo bawiło go palenie na stosie tych, co chcieli myśleć inaczej, potem skuteczniejsze okazały się wojny: od lokalnych do globalnych zwanych również dla podkreślenia ich rangi światowymi. Zawsze po obu stronach konfliktu stała jakaś prawda i wiara. Była ona dość prosta – pieniądz i gospodarka. Ty, głupcze, idź i walcz w imię dobra własnego kraju, w imię honoru ustalonego przez elity, w imię ustalonych wartości i symulacji wartości „Człowieka Zachodu”.

Martwi się Pan, że w 1960 roku aż 16 milionów amerykanów nie miało swych europejskich przodków – a dziś już jest ich 80 milionów. Szkoda, że nie wspomina Pan, że ci szlachetni europejscy przodkowie wybijali w pień „indiańską dzicz”, narzucając im swą wolę cywilizowania i chrystianizowania, zabierając im ziemię i życie, gdy mieli czelność upomnieć się, że to ich kraj. A Pan martwi się o europejskich przodków!

Jeśli chodzi o politykę, to nowa wiara ma charakter globalistyczny i jest nastawiona sceptycznie wobec patriotyzmu… No tak, umierajmy za nasze małe ojczyzny. Trzeba widać wojny, aby móc być patriotą, trzeba ogolić głowę, wziąć kij bejsbolowy i bić innych, oczyścić kraj w imię patriotyzmu i Boga. Wali Pan w Johna Lennona za słowa jego piosenki Imagine:

Wyobraź  sobie , że nie ma państw

To wcale nie jest trudne

Niczego, w imię czego trzeba zabijać czy umierać

I że nie ma także religii

Wyobraź sobie wszystkich ludzi

Wiodących życie w pokoju

Pytam: co jest złego w tych słowach? Ale Pan natychmiast martwi się o to, ile zarobił Lennon. A ja pytam, ile Pan zarobił na swych książkach, ziejących prawicową nienawiścią? Według Pana rak toczy historię ludzkości. A tak, niech toczy, bo dość rabowania i nawracania, pozwólmy żyć innym, tak jak chcą. Ci inni też mają, co mówić i też mieli całkiem potężne cywilizacje, z których garściami czerpał Europejczyk od wypraw krzyżowych po XX wiek.

Ubolewa nasz autor nad tym, aby amerykanie dalej byli za modlitwą w szkołach publicznych i wieszaniem na ścianach Dziesięciorga Przykazań, (…) aby chcieli ograniczenia imigracji i tego, aby język angielski (w wersji amerykańskiej) był językiem narodowym. Martwi się, dodając, że ci europejskiego pochodzenia amerykanie są jedną z najbardziej zastraszonych grup. No, chyba się rozpłaczę. To, co Pan mówi, to jest arogancja i pycha. A może przed wami, Europejczykami żyli tam jednak szczęśliwi ludzie zwani Indianami i ich wiara nie była zła i to raczej oni byli solą tej ziemi! Ameryka jest i, mam nadzieję, będzie światem mieszania się kultur i cywilizacji. To nie jest i nie była ziemia tylko Pana Buchanana.

Jeszcze do niedawna, każde amerykańskie dziecko znało nazwiska wszystkich odkrywców; Magellana, Vasco de Gamy, Corteza, niekwestiowanym faworytem wśród nich był Kolumb.(…) W szkołach katolickich akcentowano historię o francuskich i hiszpańskich badaczach i północnoamerykańskich męczennikach takich jak jezuita Isaac Joques, apostoł Jrokez zarąbany przez indianina tomahawkiem. Co za słownictwo „męczennik”? A czemu nie po prostu „najeźdźca”? Zarąbany przez Indianina – to był rdzenny mieszkaniec, miał prawo bronić swej ziemi i swej wiary, czyż nie tak? A wszyscy wymienieni to nie tylko odkrywcy.

Śmieszna jest zarozumiałość i pycha białego człowieka. Może czas powiedzieć mea culpa?

Znakomici bohaterowie, mężowie stanu, o których tak Pan się martwi… Toż to była wredna kolonizacja – coś ohydnego, niegodnego katolika i wspierania się religią. Morderstwo i bezprawie.

Autor martwi się również, że dechrystianizacja Ameryki a nawet Europy grozi – no właśnie niby czym? A może czas powiedzieć mea culpa… Tak, proszę Pana, wszyscy jesteśmy „dziećmi Boga” – jesteśmy „dziećmi wszechświata” – jesteśmy tworem ewolucji a nie solidarności białego człowieka . Ubolewa Pan nad odkryciem Darwina, że mamy wszyscy te same korzenie . Pyta Pan co czyni zachód wyjątkowym? Ale skąd wziął się wniosek, że jest on wyjątkowy? Jest jeszcze wschód, północ i południe. Mają się całkiem dobrze i też są wyjątkowe.

Co będzie i czy zachód przetrwa bez wsparcia porządku moralnego i politycznego i czy przeżyje śmierć chrześcijaństwa – martwi się Pan i sugeruje brzydkie rozwiązania podskórnie. Co będzie źródłem moralnym autorytetu zachodu?  Na pewno nie Pan. Co będzie jak Pana nie będzie?

Powiem tak: kiedyś palono za odwagę i kamieniowano, jak w Aleksandrii, tych, którzy mieli czelność twierdzić, że ziemia nie stanowi centrum kosmosu i że jest tylko jedną z wielu planet kręcącą się wokół Słońca. Zostali ukamienowani jak Hypatia i spaleni jak Giordano Bruno. Inni zaś, oprawcy, uznani zostali za świętych jak na przykład Cyryl Aleksandryjski. Czy to tylko ironia losu? A może to wielka filozofia białego człowieka zachodu i jego rozległe interesy?

Widać, czas wymiany pokoleń musi nadejść. Dla ludzi martwiących się, wieszczących dla kasy i zysku  The Death of the West nie powinno być miejsca. Kiedyś oznajmiano po prostu  umarł król, niech żyje nowy król. Niech żyje nowy, mądry człowiek, dostrzegający, że jesteśmy wszyscy jednakowymi dziećmi Boga. Że przyroda i wszystko, co żyje jest uduchowione  i wzajemnie powiązane – splecione kwantowo. Niech żyje wiek XXI, niech żyje Matka Ziemia i my podróżnicy kosmosu.

OPINIE
Tomasz - zaniepokojony pychą białego Człowieka Zachodu
2011-08-30 19:29:16
Tak. Nie mogę się nie zgodzić z autorem.
Nie wiem skąd wzięło się stwierdzenie, że biały człowiek jest lepszy? Niby w czym?
Nigdy nie mogłem i nie mogę zrozumieć, dlaczego ludzi ocenia się po kolorze skóry, narodowości czy przynależności religijnej? Przecież wszyscy jesteśmy ludźmi.
Oczywiście wszyscy jesteśmy inni, ale jednak ludźmi. I nikomu nie przysługuje prawo do potępiania innych.
Metanoia - Biały wiersz dla Białego Człowieka
2011-09-15 11:43:52
zmęczony wędrówką
podróżnik kosmosu
spleciony kwantowo
zasnął ukołysany
pieśnią Aborygena
Metanoia - Imagine
2011-09-19 09:41:45
http://www.youtube.com/watch?v=2xB4dbdNSXY&feature=related
Olga Płocica - Biały człowiek, więc może
2012-01-18 23:17:32
Biały człowiek. Człowiek Zachodu. Idealny. Jedyny mający prawo decydować o losach ludzkości. Nie może pojąć dlaczego inni nie chcą bezkrytycznie przyjmować jego zasad. A przecież niesie całemu światu same dobrodziejstwa. Gdyby nie on, kto podarowałby rdzennym mieszkańcom obu Ameryk tyle chorób i śmierci. Nieustannie dążący do zaszczepienia swojej demokracji w krajach całkowicie odmiennych kulturowo i mentalnie. Jak nie chcesz się z

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010