i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Dodano: 2009-12-02 15:55:55

Świat jest dziwnym miejscem, ale pięknym w swej nieokreśloności. Pozornie wszystko jest na swoim miejscu. Da się zmierzyć, zważyć i opisać na setki sposobów. To wszystko „zdaje egzamin” tak długo, jak długo nie staramy się powiedzieć czegoś ważnego.
Zdawać by się mogło, że język nasz polski ojczysty pełnym jest słów i konstrukcji gramatycznych i stylistycznych, którymi można swobodnie wyrazić wszystko, czego dusza zapragnie. Kiedy jednak przegląda się gazety, słucha polityków, ogląda telewizję, czy do ucha wpadnie strzęp ulicznej konwersacji, dość szybko okazuje się, że są na tym świecie wypowiedzi, o których się językoznawcom nie śniło…1. Klasą samą w sobie jest język PR.
Przerabialiśmy już „nowomowę” wraz z jej wysuwającymi się z ramienia na czoło członkami. Jesteśmy świadkami ewolucji języka, która daje o sobie znać wachlarzem slangów branżowych i młodzieżowych. Doświadczamy również swoistej PiaRyzacji języka. Zasadniczo – nie ważne co, ważne jak. I tu właśnie pojawia się rozległe pole do POPiSu dla wszelkiej maści wytrychów słownych. Grzechem zaniedbania byłoby nie wspomnienie o całej „szkole” mówienia o świecie, zwanej Political correctness.
Poprawność polityczna, w intencji jej orędowników polegać ma na unikaniu w stosowania obraźliwych słów i zwrotów oraz zastępowaniu ich wyrażeniami bardziej neutralnymi. Jednym z elementów poprawności jest samoograniczanie w posługiwaniu się symbolami i określeniami, które potencjalnie mogłyby naruszać uczucia trudno-określalnych grup społecznych. Jej celem jest obniżenie poziomu antyspołecznych uprzedzeń i dyskryminacji. Używanie zwrotów bardziej neutralnych może być także motywowane chęcią uniknięcia protekcjonalności i respektowania godności osób, do których odnoszą się pejoratywne określenia. Poprawność polityczna opiera się na założeniu, że stosowanie obraźliwego, atakującego języka przyczynia się do zwiększenia poziomu uprzedzeń oraz wyrządza krzywdę przedstawicielom dyskryminowanych grup. Poprawność polityczna nie jest skodyfikowanym, ani spójnym zbiorem zasad, których przestrzegania broni jakaś instytucja, lecz zjawiskiem społecznym występującym w dyskursie publicznym2.
Znakomitych przykładów przestrzegania nieformalnych zasad poprawności dostarczają politycy, ale i, niestety, dziennikarze. Wszyscy pamiętamy doskonale, kto kazał Bogu ducha winnemu starszemu człowiekowi oddalić się w trybie natychmiastowym z zajmowanego fragmentu przestrzeni – i to w dwóch słowach… Uwadze fanów redaktora Lisa nie umknęła zapewne jego, krążąca w Internecie, emocjonalna, pełna empatii rozmowa ze swoimi redakcyjnymi kolegami.
Każde ze wspomnianych zagadnień zasługuje na całą serię solidnych opracowań. W niniejszym tekście skupię się jednak tylko na jednym. Z całą świadomością niemożności kompletnego opisania zjawiska PR, pokuszę się jedynie o krótkie, subiektywne przedstawienie intrygujących, moim zdaniem kwestii.
PRawda
Dla mnie, jak i wielu moich „kolegów po fachu”, język stosowany przez specjalistów od Public Relations, nie jest czymś specjalnie nowym. Dicere ad persuaadendum accomodate (Mowa, która ma perswadować), - taką oto podstawową definicję retoryki (bo o niej mowa), podaje Cycero w dialogu De oratore3. Zdaje się, że niezależnie od ilości użycia słowa „prawda” (niezależnie od definicji) oraz niezależnie od dobrej woli specjalistów od PR (której nie kwestionuję), PR jest manipulacją.
Słowo może mocno brzmiące, ale:
1. W „Leksykonie public relations”4 nie ma hasła „prawda”…
2. Zgodnie z definicją PR zamieszczoną w Leksykonie, public relations to Termin używany (…) co najmniej w czterech kontekstach znaczeniowych: (1) jako nazwa wszystkich działań instytucji czy firmy zmierzających do osiągnięcia pozytywnych relacji z otoczeniem; (2) jako nazwa sposobu i stylu (…) przekazywania komunikatów i informacji czy organizowania wydarzeń; (3) jako nazwa dziedziny wiedzy o umiejętnościach zawodowych i sztuce kształtowania wizerunku i marki instytucji (…) w budowaniu reputacji i umacnianiu relacji z otoczeniem; (4) jako synonim negatywnej oceny aktywności komunikacyjnej konkurencji. Jak na razie czyta się to nader „gładko”. Definicja jest długa, a ja nadal szukam „prawdy”. W kontekście komunikowania publicznego public relations definiuje się jako świadomie zaplanowaną długotrwałą działalność informacyjną każdej instytucji (…) nastawioną na tworzenie i rozwijanie we własnym interesie przyjaznych relacji z otoczeniem. Jest coraz lepiej, więc czytam dalej i … jest - … w PR nie powinno być ważniejszych zagadnień od etyki odetchnąłem, ale tylko na chwilę, ponieważ – Podstawą działalności PR jest zidentyfikowanie publiczności w środowisku wewnętrznym i zewnętrznym organizacji oraz efektywna z nimi komunikacja przy pomocy wszystkich dostępnych środków i narzędzi – czyli jednak nie etyka… I na sam koniec – … ale w poczuciu większej odpowiedzialności wobec społeczeństwa i we własnym interesie – poszukiwanie pewnego stopnia integracji z oczekiwaniami, zachowaniami i postawami otoczenia5.
„Prawdy”, jak na razie nie znalazłem, ale „we własnym interesie” dwa razy. Szczerze wierzę w czystość intencji PR, ale, z drugiej strony, myślę, że zasadnym byłoby precyzyjniejsze odniesienie się do etyki, albo przynajmniej precyzyjniejsze wyjaśnienie, jak na etycznej podstawie mają się do siebie „poczucie większej odpowiedzialności” i „własny interes”?
Wrócimy jeszcze do platformy porozumienia, a na razie…
Na początku było słowo…
… i, zdaniem niektórych, wiemy czym się stało. Chodzi o ciało. Podobne zjawisko zdaje się mieć miejsce w przypadku języka PR. Niewątpliwie u podstaw stoi zamysł. Zamysł ów zostaje wyartykułowany, a potem… cud… Żarty żartami, a poważnie mówiąc, da się odnieść wrażenie, że techniki PR są z pogranicza metafizyki. Nie ujmując metafizyce, PR kreuje rzeczywistość. Powyżej przytoczyłem definicję PR, która mimo starań, dość precyzyjnie określa obszar tej aktywności. Metafizyka, a więc byt, o którym, jak wiadomo jest (w przeciwieństwie do niebytu, którego oczywiście nie ma). Jak to jest z rzeczywistością kreowaną przez PRowców?
Obecnie większość komunikowania się odbywa się za pośrednictwem mediów. Można zatem przyjąć, że naturalnym środowiskiem PR są środki masowego przekazu6. PR posługuje się faktami, które w tym kontekście stają się „faktami medialnymi”. Fakt medialny to wiadomość o jakimś zdarzeniu przyjmowana jako prawdziwa, tylko dlatego, że ukazała się w mediach. Inaczej wiadomość czy relacja niegodna zaufania, przekaz niedający się łatwo i szybko zweryfikować w powszechnie dostępnych źródłach informacji, rozpowszechniany przez media, a przez to wywierający wpływ na opinię publiczną…7 Mimo szczerych chęci nie uda się obejść bez pojęcia prawdy. Bez wdawania się w dywagacje definicyjne, starczy powiedzieć, że prawda, zgodnie z klasyczną definicją podaną przez Tomasza z Akwinu to zgodność myśli i rzeczy o istniejących orzekając, że są, a o nie istniejących, że ich nie ma (…) od Arystotelesa przyjmuje się również, iż prawdziwość przysługuje wyłącznie sądom w sensie logicznym lub wypowiedziom językowym sformułowanym w postaci zdań oznajmujących8. Czyli np. A jest większe od B. Pozwolę sobie na pewien eksperyment, tj. Powyższe zdanie przedstawię w języku PR (w moim go rozumieniu; przy założeniu, że większy znaczy lepszy, a my reprezentujemy B). Wyobrażam to sobie mniej więcej tak:
Pojawiły się informacje, jakoby B nie było większe od A. Niezależni eksperci po przeprowadzeniu dokładnych analiz ustalili ponad wszelką wątpliwość, że A uprawia czarny PR, a ponadto jest w stałym konflikcie z ugrupowaniami ekologicznymi, z którymi rzekomo mniejsze B współpracuje stale w celu ustanowienia proekologicznych standardów. W nierównej walce Dawid pokonuje Goliata. Itd. itp.
I już odbiorcy informacji utożsamiają się z dzielnym wojownikiem o słuszną sprawę, a sedno rozmywa się gdzieś ukradkiem.
Kolejnym narzędziem wykorzystywanym przez specjalistów od PR jest news, który jest nowością, niepublikowaną wcześniej informacją wykorzystywaną do zainteresowania mediów określoną problematyką9.
1Skądinąd intrygujący temat wulgaryzmów i zasadności (a raczej umiejętności) ich używania to temat odrębny.
2Por. Michał Aleksy Mentrak, Polityczna poprawność – zbawienie, czy przekleństwo?, www.racjonalista.p
3Kenneth Burke, Tradycyjne zasady retoryki, [w:] Retoryka, pod. red. Marka Skwary, Gdańsk 2008, s.35.
4Leksykon public relations, pod. red. Jerzego Olędzkiego i Dariusza Tworzydło, Rzeszów 2008.
5Ibidem, s. 142; podkreślenia – M.U.
6Zdaję sobie sprawę z niedoskonałości zastosowanego uogólnienia, jednak przyjęty poziom precyzji zdaje się być wystarczającym dla zobrazowania prezentowanych treści.
7Ibidem, s. 59.
8Mały słownik etyczny, pod. red. Stanisława Jedynaka, Bydgoszcz 1999, s. 210.
9Por. Leksykon…, op. cit., s. 120.


