i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Dodano: 2009-12-02 15:55:55
Kolejnym istotnym „narzędziem” w praktyce PR są emocje. Poszczególne słowa i konstrukcje stylistyczne zawierają określony ładunek emocjonalny. Jako istoty odczuwające na poziomie wyższym jesteśmy podatni na zabarwienie emocjonalne kierowanych do nas wypowiedzi. Kiedy emocje dochodzą do głosu, zdrowy rozsądek zostaje niejako zepchnięty na bok, a my stajemy się podatni na wpływ z zewnątrz (albo zamykamy się nań). Jak zauważa Kaczmarek Emocjonalna wartość wyrazów umożliwia wywoływanie u odbiorcy oczekiwanego nastroju lub nastawienia poprzez użycie odpowiedniego terminu. To samo zjawisko można wszak określić przy pomocy nazwy wywołującej zdecydowanie negatywne (A) lub (B) pozytywne skojarzenia. Ilustrują to następujące stwierdzenia:
| A | B |
| komuch | socjaldemokrata |
| oszołom | narodowiec, patriota |
| bezbożnik | ateista, wolnomyśliciel |
| karierowicz |
człowiek sukcesu, biznesman |
| klecha | kapłan19 |
Podobnych omówionym powyżej praktyk jest bardzo dużo. Ich skuteczność zależy m. in. od kompetencji posiadanych przez mówiącego oraz poziomu odbiorców. Podejrzewam, że specjaliści od PR znają je wszystkie lub niemal wszystkie. Okoliczności i zakres ich zastosowania zależeć powinien od branżowego kodeksu etycznego i, a może nawet głównie, „indywidualnego zmysłu moralnego”. Niezależnie od wszystkiego warto pamiętać greckie przysłowie Język kości nie ma, ale kości łamie20. Pozwala to uświadomić sobie jak wielką moc może mieć słowo i, jak niebezpieczną grą mogą być „słowne igraszki”.
Zachęta
Obecnie jesteśmy nieustannie zachęcani. Do wyjazdu, zakupu, zagłosowania, pożyczenia, zobaczenia, przeczytania, wybrania tego, a nie innego. Towarzyszącą nakłanianiu praktyką jest „dorabianie ideologii”. W tym przypadku chodzi o wmawianie, że to wszystko dla naszego dobra. PR również ucieka się do tego rodzaju praktyk. Politycy korzystający z usług specjalistów od PR nie mówią wiele więcej ponad to, że to ja jestem ten dobry i tylko ja wiem, jak zrobić, żeby wam było dobrze. Pisałem powyżej o platformie porozumienia między „większym dobrem”, a „interesem własnym”. Na zakończenie pora wrócić do tego wątku.
Kodeks etyczny każdej branży, a szczególnie branży zajmującej się zawodowo „manipulacją” z łatwością może być napisany w sposób pozostawiający znaczny margines swobody interpretacyjnej. Swoboda ta umożliwia wielość interpretacji, co może być wykorzystane zarówno przez zwolenników, jak i przeciwników. Arystoteles pozostanie pewnie niepocieszony, ponieważ „złoty środek” znowu się wymyka. Dlatego uznać należy, że z manipulacją mamy do czynienia jedynie wówczas, gdy podawane przez przekonywającą nas do czynu osobę cele nie są zgodne z prawdą (abstrahując od wspomnianych problemów definicyjnych – M.U.)21.
Ku pocieszeniu
Na podstawie powyższego można sądzić, że, przy założeniu nieuczciwości przekazującego konkretne treści, jesteśmy bezbronni. Na szczęście nie jest tak źle. Po pierwsze, uważny słuchacz dość szybko powinien zauważyć (choćby intuicyjnie), że podlega manipulacji. Wtedy, jeśli nie ma ochoty „podjąć rękawicy”, po prostu zakończyć rozmowę. Po drugie – istnieją mechanizmy obronne:
Tolerancja
Reaktancja
Asertywność
Przywykanie
Empatia
Równowaga samooceny 22
Jako mechanizmy obronne powyższe pojęcia należy rozumieć w określony sposób:
Tolerancja – postawa przyzwalająca na odmienność poglądów. Akceptacja takiego stanu rzeczy, swoista otwartość pozwala podchodzić do prezentowanych treści z większym dystansem. To z kolei ułatwia ocenę i przeciwdziała uleganiu wpływom z zewnątrz.
Reaktancja – buntownicza reakcja na ograniczenie swobody wyboru. Bunt nie jest może „najzdrowszą” formą przeciwdziałania, ale niektórzy twierdzą, że najlepszą obroną jest atak.
Asertywność – świadomość własnych praw i umiejętność ich egzekwowania.
Przywykanie – do powtarzających się prób wpłynięcia na nas, możemy przywyknąć, a w konsekwencji uznać je za nieistotne (habituacja).
Empatia – umiejętność wczuwania się w intencje i nastroje innych – „wiem, czego ode mnie chcą”.
Równowaga samooceny – najistotniejsza jest stabilność samooceny (paradoksalnie niezależnie od tego, czy wysokiej, czy niskiej). Ludzie o stabilnej samoocenie (często posiadający realne umiejętności w danej dziedzinie) są mało podatni na wpływ.
Można też pokazać „PAZURKI”23
Powtarzanie
Akceptowanie
Zamiana oceny
Ujawnianie aluzji
Rozpoznanie
Kontratak
Ignorowanie reguł
Powyższe techniki (nazwijmy je pasywnymi - TRAPER i aktywnymi – PAZURKI) skutecznie przeciwdziałają manipulacji słownej. Nie jesteśmy zatem bezbronni.
Niezależnie od ocen specjalistów od PR, używany przez nich język i inne stosowane zabiegi służą manipulacji. Samo słowo manipulacja ma negatywne konotacje (oczywiście można zastąpić je innym, ale właśnie nie o to chodzi). Doszło do tego, że sam termin PR kojarzony jest negatywnie. Każdy kij ma dwa końce, a każdy z nas mam możliwość samodecydowania. Od nas zależy, czy posiądziemy umiejętności umożliwiające obronę przed manipulacją, czy świadomie zechcemy się jej poddać. Od PRowców zależy, czy korzystając z dostępnych środków zrobią ukłon w stronę Arystotelesa i będą się poruszać w obrębie złotego środka godzącego „interes własny” z „większym dobrem”, czy przyprawią nam „gębę”. Manipulacja jest zjawiskiem starym jak świat. W obecnych czasach PR jest jednym z jej wcieleń, o obliczu którego decydujemy my wszyscy. Decydujmy więc mądrze.
19Bożydar L. J. Kaczmarek, op. cit., s. 74.
20Ibidem, s. 79.
21Ibidem, s. 145.
22Ibidem, s. 151.
23Por. Ibidem, s. 154.


