i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Dodano: 2009-06-05 09:49:43

W sierpniu 2000 roku wylądowałem w Seulu, po 12 godzinach lotu z Amsterdamu. W tamtych czasach latało się jeszcze dość przyjemnie, na lotnisku nie rewidowano, nie kazano zdejmować butów, a kobietom nie odbierano nożyczek do paznokci. Linie lotnicze traktowały pasażerów uprzejmie i nawet w klasie ekonomicznej można było dostać niemal dowolną ilość whisky, Jumbo był dość przestronny, toteż wielogodzinny lot dało się wytrzymać.
W Seulu było gorąco i wilgotno, odpoczęliśmy trochę w hotelu po nieprzespanej nocy i nad wieczorem wyszliśmy na miasto w poszukiwaniu jakiejś chińskiej knajpy, bo ta wydała nam się w tym egzotycznym kraju najbardziej swojska. Szukając doszliśmy do mostu na rzece Han i Grzegorz zaproponował przejście na drugi brzeg. Na moście nie było chodnika tylko jezdnia na której był intensywny ruch, po prawej stronie znaleźliśmy coś w rodzaju przejścia, okazało się, że była to kładka techniczna, w której co kilkanaście metrów był spory otwór, który trzeba było przeskoczyć, zaś na dole kilkanaście metrów niżej kłębiła się rzeczna toń. Był to chyba mój najdłuższy spacer w życiu, idąc rzucałem od czasu do czasu brzydkie słowo w kierunku mojego przyjaciela. Dla przejeżdżających samochodem widok musiał być dość dziwny, dwóch europejczyków zasuwających przez most, którym nikt nie chodzi. Most był okropnie długi bo i rzeka szeroka, ze dwie takie Wisły jak w Warszawie. Przeszliśmy wreszcie na drugą stronę i znaleźliśmy się w starej dzielnicy po północnej stronie miasta. W końcu trafiliśmy na chińską restaurację, jednak podawane tam jedzenie nie bardzo przypominało znany nam smak europejskiej chińszczyzny, prawdę mówiąc było okropne.
Seul jest wielkim miastem, liczy ok. 10 mln mieszkańców, ale nie przytłacza swoim ogromem. Przestrzeń miasta jest zróżnicowana, a krajobraz urozmaicony, obszary zabytkowe są jakby wyjęte z miasta, spokojne, wyciszone. Gęstość zaludnienia należy do największych na świecie: 15 000 osób na km². W metropoliach Zachodu jest ona na ogół mniejsza niż 5000 osób na km², ale w Tokio to jest 15 000 i Nowym Jorku 9300, natomiast w starych dzielnicach Kairu dochodzi do 100 000 a nawet 150 000 osób na km². Gęstości zaludnienia towarzyszy brak mieszkań i zagęszczenie istniejących. W latach 80. w Nowym Jorku w jednym lokalu mieszkały średnio 2 osoby; w regionie Paryża 2,7, natomiast w Seulu – 9,7. Zespoły mieszkaniowe tego miasta to po kilkaset wielkich siedemnastopiętrowych domów stojących ciasno jeden obok drugiego. Ciasno ludziom, ale także samochodom, które często garażują na piętrowych platformach. Samochód odgrywa w Seulu bardzo istotną rolę. W „Socjologii mobilności” Johna Urry przeczytałem przedstawiony przez R.Shieldsa opis Rodeo Street w Seulu, „który podkreśla zmysłowe oddziaływania między pieszymi i samochodami. Samochody tworząc symboliczną scenerię parkują ciasno, zderzak w zderzak, tymczasem młodzi mężczyźni i kobiet przechadzają się po ulicy i chwytają każda okazję zawarcia znajomości w przestrzeniach wytyczonych przez zaparkowane szpanerskie wozy”.






