Rzym Jarosława Iwaszkiewicza
TAGI: Deser, Okruchy miast Bohdana Jałowieckiego,
Dodano: 2009-07-07 09:24:58

W mojej prywatnej hierarchii miast Rzym nie zajmuje pierwszego miejsca chociaż jest to miasto poza Paryżem najczęściej odwiedzane w Europie. Jest tak przede wszystkim dlatego, że większość turystów udaje się tam głównie po to, żeby zobaczyć pojawiającego się w oknie papieża. Turyści ci, zwani pielgrzymami, biorą udział w zbiorowych audiencjach na pl. Św. Piotra, z których Jan Paweł II uczynił prawdziwe festyny polskiego, ludowego katolicyzmu z chorągiewkami, śpiewkami, skandowaniem „100 lat” i transparentami „Wadowice”. Trudno jednak ominąć w Rzymie Katedrę św. Piotra, nie zobaczyć kolumnady Berniniego, kaplicy Sykstyńskiej i watykańskiego muzeum. Najlepiej jednak robić to wtedy kiedy papieża w Rzymie nie ma, albo nie pokazuje się publicznie.

W Rzymie byłem trzy razy na przestrzeni wielu lat, dwa razy mieszkałem koło dworca Termini, zanim go zobaczyłem fascynował mnie swoja nazwą i architekturą na długo przed tym zanim otrzymał nazwę dworca Giovanni Paolo II. Budynek wzniesiony na miejscu dawnych term Dioklecjana od nich właśnie uzyskał swoją nazwę. W swoim czasie, kiedy został otwarty w 1950 roku, należał do awangardowych realizacji konstruktywistycznej architektury Piera Luigi Nervi. Ostatnio mieszkałem na via Borgognona w handlowym centrum luksusowych butików. Jest to krótka piesza, ale za pełna motorowerów i skuterów, ulica między via del Corso, a placem Hiszpańskim gdzie na słynnych schodach odbywają się nocne pokazy mody, a wspaniałości strojów i piękno modelek wydobywa światło reflektorów i czerń nocy.

Rzym to przede wszystkim place. Podłużny, harmonijny, spokojny piazza Navona, kolisty, pięknie wkomponowany w tkankę miejską ruchliwy piazza del Poppolo, niewielki zdobiony narożnymi rzeźbami piazza Barberini, targ kwiatowy Campo di Fiori i wiele, wiele innych. Plac przerywa linearną ciągłość ulicy, daje flaneurowi wytchnienie, ofiarowuje chwilę namysłu, jest przerywnikiem w ciągu wędrówki. Dlatego miasta, takie jak Warszawa, jak Katowice, pozbawione placów nie są miejscami dla franeura.

"W Rzymie na Campo di Fiori/Kosze oliwek i cytryn,/Bruk opryskany winem/I odłamkami kwiatów./Różowe owoce morza/Sypią na stoły przekupnie,/Naręcza ciemnych winogron Padają na puch brzoskwini./Tu na tym właśnie placu/Spalono Giordana Bruna,/Kat płomień stosu zażegnął/W kole ciekawej gawiedzi./A ledwo płomień przygasnął,/Znów pełne były tawerny,Kosze oliwek i cytryn/Nieśli przekupnie na głowach./Wspomniałem Campo di Fiori/W Warszawie przy karuzeli,/W pogodny wieczór wiosenny,/Przy dźwiękach skocznej muzyki./Salwy za murem getta/Głuszyła skoczna melodia/I wzlatywały pary wysoko w pogodne niebo./Czasem wiatr z domów płonących/Przynosił czarne latawce,/Łapali skrawki w powietrzu/Jadący na karuzeli./Rozwiewał suknie dziewczynom/Ten wiatr od domów płonących,/Śmiały się tłumy wesołe/W czas pięknej warszawskiej niedzieli (…)".

Ten piękny wiersz Czesława Miłosza odnajdywałem w pamięci za każdym razem kiedy znajdowałem się na Campo di Fiori. Okrutna prawda wypowiedziana przez Poetę ciągle budzi dyskusje. Ogromnie trudno pogodzić się Polakom że byli obojętni wobec wielkiej tragedii.
Rzym, który dziś oglądamy kształtował się przez niemal trzy tysiąclecia i należy obok Aten do najstarszych istniejących do dzisiaj miast świata. Miasta nie kształtował jednak tylko, choć także żywioł. Rzymska urbanizacja była dziełem planowym, a jej reguły zostały ściśle skodyfikowane w Lex Julia Municipalis, które to prawo określało organizację miasta, bezpieczeństwo publiczne i zasady higieny. W budowie miast Rzymianie również kierowali się przede wszystkim względami praktycznymi, a w mniejszym stopniu wartościami estetycznymi. Starali się także zapewnić równowagę między prawem publicznym i prywatnym. Regulamin miejski zawierał szereg przepisów dotyczących usług publicznych, higieny, dekoracji oraz ułatwień dla mieszkańców.

Ze wszystkich miast Imperium najwspanialszy był Rzym, chociaż stosowane gdzie indziej reguły modyfikowało ukształtowanie terenu na siedmiu wzgórzach. „Miasto niczym magnes przyciągało wszystkich, nad którymi sprawowało władzę – pisał Richard Sennett – olbrzymia rzesza imigrantów pragnęła się znaleźć jak najbliżej źródła dostatku i potęgi (…). Kiedy Hadrian (76–138 n.e.) doszedł do władzy, w Rzymie mieszkało już blisko milion ludzi, większość w gęstych skupiskach podobnych do najbardziej zatłoczonych dzielnic dzisiejszego Bombaju (…). Napór wzmagał się zarówno w płaszczyźnie poziomej, jak pionowej: ubożsi Rzymianie musieli zajmować domy zwane insulae – pierwsze kamienice czynszowe – nieregularne konstrukcje z biegiem czasu uzupełniane kolejnymi piętrami, czasem dochodzące do trzydziestu metrów wysokości”.

 1  2 


OPINIE

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010