Przycisk „tradycja” – funkcja: kasowanie mózgu
TAGI: Deser, Waria,
Dodano: 2011-12-27 17:54:30
Na dwa dni przed świętami Bożego Narodzenia radosnego roku 2011, wszystkie dzienniki bijły pianę na temat niehumanitarnego traktowania karpi. Zabijane na oczach kobiet i dzieci, stłoczone w ciasnych przedziałach wanien na ośnieżonych targowiskach – od Bałtyku po Tatry. Biedne karpie, ofiary jednej z najpiękniejszych polskich tradycji, która żywą rybę nakazuje przynieść do domu, a następnie uśmiercić. Uśmiercić osobiście. Tylko po co? Czyżby zabójstwo karpia między procesem oddawania moczu w toalecie a kolejnym odcinkiem „S jak serial” miało jakiś wymiar rytualny, duchowy lub przynajmniej religijny?
Na co dzień pozostajemy wiernymi wyznawcami Konsumpcji. Potwierdza to przedświąteczny zakupoholizm, po co udawać, że z tym karpiem jest trochę inaczej? Czy świeży karp z „rybnego na rogu” w święta nie wystarczy? Czy naprawdę potrzeba tej barbarzyńskiej podróży z karpiem w folii przez pół miasta i gierki w wannie? Nie pozwólmy, aby tradycja wypatroszyła nasze czaszki. Strzeżmy się jej szyderczej, kłamliwej twarzy, która śmierdzi trupem. Porzućmy ten upierdliwy, rutynowy, "odświąteczny" patos, a może wreszcie poczujemy ulgę, ponieważ nie będziemy już niewolnikami zgniłych zasad, które nie odpowiadają naszym czasom. Kto wie, może wtedy zza kurtyny świątecznych obowiązków, świątecznych kurtuazyjnych życzeń, świątecznych zakupów, świątecznych darowizn, świątecznych kiczowatych piosenek, świątecznego zmęczenia materiału, świątecznych programów telewizyjnych, świątecznych reklam, przerywników, mikołajów, świątecznych wydumanych oczekiwań przebaczania, wyłoni się nagle… Magia zwykłego dnia, który jest cudowny, bo nowy, świeży, kolejny i wolny. Krzyczy: nie zmarnuj mnie przed telewizorem, nie zmarnuj mnie na doczesność.
I może każdy kolejny dzień naszego życia stanie się nośnikiem tej cudownej treści – codziennego odradzania się w teraźniejszości. W teraźniejszości – jak odradza się nieokiełznana przyroda.
AG - Patroszenie
2012-01-01 18:22:11
Tradycja patroszenia w myśl piątego nie zabijaj, czyń tylko to co podpowiada ci konsumpcja. O słodka melancholio Świąt, szczęście rozdawane w czerwonych papierkach po pomadkach. w końcu już od listopada idą Święta a jak dojdą to tak nas dopadają, że tracimy umiar. To już nacisk a nie tylko przycisk.A jak już wyłoni się ten nowy dzień i policja poda nowe dane o pijanych kierowcach i ilości zabitych nie tylko karpi ale pieszych i ilości wypadków to aż warto czekać na nowe Święta.TRADYCJA!!!!
Matanoia - ...\"myśl jeszcze ciągle się trzepocze między... rzeczy przeszłych i tych, które w przyszłości będą\"...
2012-01-01 21:59:55
Tak mi się skojarzyło..., może to do „wiernych wyznawców Konsumpcji” ? : „Ich myśl jeszcze ciągle się trzepocze między... rzeczy przeszłych i tych, które w przyszłości będą, i nie może osiągnąć stałości. Gdyby ktoś ujął ich myśl, uspokoił ją i nadał jej stałość choćby na krótką chwilę, to przynajmniej w owej chwili ujrzeliby blask zawsze spokojnej wieczności. Porównaliby ją z czasem,
który nigdy nie stoi w miejscu, i przekonaliby się, że jest ona od czasu zupełnie odmienna. Zrozumieliby, że czas zawdzięcza swą długość tylko wielkiej ilości ruchów, które jeden po drugim przemijają, gdyż nie mogą istnieć wszystkie razem. W wieczności zaś nic nigdy nie przemija, lecz wszystko jest obecne. Żaden zaś czas nie jest cały teraźniejszością. Każdą przeszłość przegania biegnąca w trop za nią przyszłość. I zarówno wszelka przeszłość, jak i wszelka przyszłość mają początek i koniec w tym, co jest zawsze obecne. Któż utwierdzi myśl ludzką, aby w spokoju zrozumiała, w jaki sposób wieczność, w której nie ma ani przyszłości, ani przeszłości, swoją trwałością określa, co jest przyszłością, a co przeszłością? Czy moja ręka zdoła tak uchwycić umysł ludzki? Czy jakiekolwiek moje słowa zdołają tego dokonać?” Św. Augustyn „Wyznania”
Antykonsumpcja Codzienna - \"Powrót do strony głównej\"
2012-01-01 23:08:37
Podążając za metaforą "przycisku" możan rzecz, że, zaplątaliśmy się w linkach doczesności. Błądzimy. Dusimy się. Potrzebujemy powietrza. Uparcie szukajmy więc przycisku "Powrót do strony głównej" w ramcach "codziennego odradzania się w teraźniejszości".
Mateusz Czycz - Tradycja rzecz święta czy raczej kwestia wyboru?
2012-01-02 14:06:09
Dla jednych tradycja to rzecz święta, coś, czego nie wolno zmieniać, coś, co przechodzi z pokolenia na pokolenie i powinno być podtrzymywane. Inni biorą sprawy w swoje ręce i robią tak jak chcą a nie tak jak było kiedyś czy tak jak robią inni. Choć postępując inaczej możemy tworzyć nową tradycję.
Jakub Bonecki (47197) -
2012-01-02 17:49:13
Odwołując się do całego artykułu i komentarza kolegi Mateusza stwierdzam że człowieka charakteryzuje to że ma prawo do własnego zdania, do wolności, swoich własnych poglądów, a także do wyznawania bądź tworzenia własnych tradycji. To on wybierze czy kupi żywego karpia czy tego "zza rogu". To będzie tylko i wyłącznie jego wybór. Nie każda tradycja będzie kontynuowana przez wieki. Dzisiejsze pokolenia coraz bardziej różnią się od swoich przodków i wprowadzają nowe tradycje, często zapominając o starych.
Marika Wata - Niewolnicy
2012-01-02 18:52:02
My, Polacy jako społeczeństwo ciągle jesteśmy więźniami tradycji, choć często nie zdajemy sobie z tego sprawy... Chodzi nie tylko o "więzienie wigilijnego karpia", ale i o sprawy o wiele ważniejsze (jak model rodziny, model szkolnictwa itp). Nawet Ci, którzy uważają się za wolnomyślicieli ulegają pokusie "tradycji". Sama po sobie widzę, jak często wpadam w "tradycyjne" pułapki. Największą z dotychczasowych był wybór studiów w tzw. "uczelni publicznej z tradycjami". A była to jedna z tych uczelni, których głośno wymówione nazwy wywołują naukowo-nabożne rozrzewnienie... Ale to już temat na osobny, autoironiczny artykuł.
Emilia Pająk (47196) - Rozprawa ze świąteczną tradycją
2012-01-03 14:40:01
Krytyka, prześmiewczość, parodia, absurd i na koniec dramat związany z naszym obecnym pojmowaniem i spełnianiem pojęcia tradycji jaki tchnie z powyższego artykułu przywodzi mi na myśl pióro niezapomnianego Witolda Gombrowicza. Mamy tutaj do czynienia z rozprawą ze świąteczną tradycją, która obecnie pozostaje już tylko bezsensownym przymusem i pustą otoczką, nie niosącą ze sobą żadnych ważniejszych treści, wygląda więc na to,
że we współczesnych czasach jest to już w większości przypadków tylko martwy rytuał. Skąd więc w nas jednak przywiązanie do tradycji? Ano stąd, że kultywując wszelakie obrzędy możemy ze spokojem, zachowując twarz pozostawiać w towarzystwie naszego 'tradycyjnego' społeczeństwa. Mówiąc krótko: lepiej podporządkować się ogółowi ,po to żeby nie stać się wytykanym palcami. Wstrzymajmy jednak oddech i tak jak wspomniany już Gombrowicz poczekajmy na tchnienie nowości, świeżości oraz niezepsucie skostniałą powierzchowną tradycją, które przyniosą nam nowe pokolenia.
Katina Manolopulos - Jak zabić karpia?
2012-01-04 15:22:58
Bicie na chama:
- młotek: walnąć z całej siły między oczy lub w okolice oczu (uważać na palce);
- tasak: obciąć głowę (uważać na dłoń).
Skutki uboczne: gwarantowane wyrzuty sumienia i mdłości. Nasze kalectwo i śmierć karpia równie prawdopodobne.
"Tradycja, rzecz święta"- ale czy świętością jest traktowanie karpiaw sposób niehumanitarny, jedynie ze względu na tradycje? Możliwe, że w
okresie świątecznym ludzie potrzebują złotego środka by zmniejszyć napięcie i stres, ogólnie świąteczną gorączke. Zabijając karpia rozładowują agresję i są mili przy wigilijnej wieczerzy. Ale po co? Można oszczędzić stresu zarówno sobie i rybie. Jeżeli ktoś nie obejdzie się bez karpia, niech kupi wypatroszoną już rybe w sklepie. Na codzień dostępne jest rybie mięso w każdym supermarkecie, zwierze owszem jest zabjijane, ale oszczędzamy mu transportu w siatce, pływania w wannie oraz lamentu, jak zabić żeby nie bolało? Zawsze będziw bolało, karpia i nas też. Uważam, że dobrze by było porzucić tą tradycyjną droge i wybrać coś mniej inwazyjnego, w końcu Wigilia to dzień narodziń, a nie śmierci.
Mirosław Kania - Stare dzieje...
2012-01-06 17:37:56
Kiedy tworzono te wszystkie tradycje, ludzie ślepo wierzyli w konieczność pewnych działań „w imię Boga” czy innych wartości. Dziś świat się zmienił - ucywilizował. Inny jest sposób patrzenia na zabijanie (czy to ludzi, czy zwierząt). Nie podoba nam się to i nie chcemy tego. Nie pamiętam, żeby u mnie w domu kiedykolwiek na wigilię był karp, a tym bardziej żywy, w
celu uśmiercenia. Tradycja ma swoje sztywne ramy (lub jak to nazwała autorka „zgniłe zasady”), które mogły się sprawdzać, kiedy nauka się nie rozwinęła i jedyne co ludziom pozostawało to wymyślać definicję do zjawisk i w nie wierzyć bez zastanowienia czy kwestionowania. Zgadzam się – zauważmy magię zwykłego dnia!
Ivan Sereiuk - (w46914)
2012-01-06 20:48:24
Nie każda tradycja będzie przedłużana w ciągu wieków.To najpierw całe wierzyliśmy w to że ich trzeba dotrzymywać się, bo nam zawsze opowiadały stare babcie i dziadkowie o nich i ich doniosłość. Teraz nowe pokolenie, nowe światopoglądy. Dosyć wiele osób wierzą w tradycji lecz po prostą nie wzorował się ich. Same stwarzamy te tradycje, dlatego tak samo możemy ich i zmienić .
Marika Wata - Baranek
2012-01-07 00:51:01
Na wigilię był karp, a niedługo przyjdzie wiosna i będziemy zabijali baranki... Na szczęście tylko mentalnie! Dziękuję za odzew i głośną, dyskusyjną reakcję. Fajnie jest wiedzieć, że nie tylko mnie leży na sercu konflikt: "magia codzienności" kontra "tradycja". Siedzę sobie teraz w domku z dwoma kotowatymi stworzeniami, popijam herbatę i cieszę się chwilą. Pozdrawiam, do następnego przeczytania :)!
Maciej K. - (extra) Ordynaryjnie o tradycjach i zwyczajach.
2012-01-07 13:10:12
W dzisiejszej rzeczywistości mówienie o "patosie" świąt, o mocy tradycji która "patroszy czaszki" jest przesadzone. Te atrybuty świąt zgubiły lata konsumpcjonizmu. Nie to co hasła: "przedświąteczny zakupoholizm" czy "zgniłe zasady". Te trafiają w samo sedno. Tyle że w sedno rozmycia się znaczeń tradycyjnych obrzędów i tradycji w ogóle. Znamiennym jest fakt iż ludzie nie wiedzą co należy do tradycji a
co jest beznamiętnym zwyczajem. Karp i jego mordowanie, to nie tradycja, to zwyczaj. Gatunek ryby sprowadzony w XIII wieku z Chin, przywędrował pod strzechy, jako towar luksusowy, przez pański stół. A rzeczone morderstwo? Zwykłe przyzwyczajenie. Ryba "w całości" była dostępna od zawsze, borykamy się z sytuacją znaną z żartu o gospodyni która zapomniała już, dla czego odkrawa końcówkę szynki przed gotowaniem. Myślała że taka jest "tradycja" a to po prostu atawizm z czasów gdy babcin garnek był za mały na całą szynkę. „Tradycyjność” karpia nie wynika z obrzędowości. Walka z nią, jest więc walką z wiatrakami. Natomiast zgodzić się mogę w pełni z konkluzją artykułu, marnujemy dzień za dniem, a święta powinny przynieść sens i opamiętanie, powinny mieć wymiar duchowy. O tym, też już zapomnieliśmy…
Marika Wata - extra ++
2012-01-07 19:33:04
"Karp i jego mordowanie, to nie tradycja, to zwyczaj." Zgadzam się, jeśli jednak weźmiemy pod uwagę przedświąteczną retorykę mediów, to logika musi ustąpić miejsca "neomowie"...
Mateusz Czycz (w47176) - Tradycja rzecz święta czy raczej kwestia wyboru? (poprawiony)
2012-01-08 14:26:19
Dla jednych tradycja to rzecz święta, coś, czego nie wolno zmieniać, coś, co przechodzi z pokolenia na pokolenie i powinno być podtrzymywane. Inni biorą sprawy w swoje ręce i robią tak jak chcą a nie tak jak było kiedyś czy tak jak robią inni. Choć postępując inaczej możemy tworzyć nową tradycję. Uważam jednak, że tytuł tego tekstu jest jak najbardziej słuszny, bo pomimo tego, że można by coś zmienić ludzi, co roku ciągle postępują tak samo. Mózg został "skasowany", zostaliśmy zaprogramowanymi maszynami.
Krystian Leśniak - Święta Bożego Narodzenia – nie jesteśmy tacy na co dzień.
2012-01-09 01:42:29
Powyższy artykuł oraz komentarze czytelników skłaniają mnie do wysunięcia twierdzenia, że jesteśmy świadkami kiedy to prawdziwa tradycja oraz zwyczaje powoli stają się przeżytkami. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ nasze przekonania stają się coraz bardziej zindywidualizowane. Nasze przekonania coraz bardziej różnią się od tych z XIX czy XX w. Nie akceptujemy tamtych czasów i przekonań, gdyż uważamy, że świat idzie nieustannie do
przodu (nieważne czy w dobrym czy w złym kierunku). Skoro świat się rozwija to i poglądy się rozwijają. Zabijanie karpia moim zdaniem to zwyczaj wynikający z tradycji. Zwyczaj, który jest tylko marną manifestacją tego, że pamiętamy, dbamy o naszą kulturę i przekazujemy pewne symbole następnym pokoleniom. Niestety w ciągu jednego dnia tego nie dokonamy. Pogoń za pieniądzem, nieustanna walka, dochodzenie po trupach do celu, zakupoholizm towarzyszą nam na co dzień, nawet w Święta Bożego Narodzenia. Sytuacja kiedy pokazujemy przy stole jak jest pięknie aby w następny dzień wrócić do przykrej „normalności” świadczą tylko o obłudzie. Te święta powinny być kulminacją naszej nieustannej bliskości z rodziną, dbania o to aby każdy dzień niósł pewne wartości dla przyszłych pokoleń. Do tych rzeczy przyczyniamy się codziennie a nie tylko raz w roku. Niech ten dzień będzie dniem refleksji, prawdziwej bliskości z rodziną a nie tylko „nowoczesną” tradycją w przypadku wielu rodzin: odegrania pozytywnych ról raz do roku przy czym zacytować tu można słowa pewnego rapera: „…popatrz na ludzi tych obok, dziś są wszyscy ze sobą, ci sami ludzie za chwile znowu poczują tą wrogość”.
Izabela Babiarz - Tradycja śmierdząca pieniądzem
2012-01-10 17:00:30
Tradycja przekazywana nam z pokolenia na pokolenie zmieniła się w tradycję narzucaną nam gdzieś z zewnątrz: przez media, modę, rynek. Święta Bożego Narodzenia to przykład, jak owa tradycja, kipiąc ze wszystkich stron, potrafi do siebie obrzydzić. Nie ma już w tym uroku i w zasadzie żadnego sensu: ustąpiły miejsca konsumpcjonizmowi. Opisane w artykule zabijanie karpia jest przykładem spaczonego rodzaju tradycji. Ludzie co roku bezwiednie temu ulegają, głusi na rozmaite protesty czy chociażby głos zdrowego rozsądku. Przeczuwam, że nie zmieni się to, dopóki nie zmieni się mentalność Polaków. A na to, nawet w magiczny czas Bożego Narodzenia, nie ma sensu liczyć.
Jakub Bonecki (47197) - Karp i tradycja
2012-01-11 13:20:23
Odwołując się do całego artykułu i komentarza kolegi Mateusza stwierdzam że człowieka charakteryzuje to że ma prawo do własnego zdania, do wolności, swoich własnych poglądów, a także do wyznawania bądź tworzenia własnych tradycji. To on wybierze czy kupi żywego karpia czy tego "zza rogu". To będzie tylko i wyłącznie jego wybór. Nie każda tradycja będzie kontynuowana przez wieki. Dzisiejsze pokolenia coraz
bardziej różnią się od swoich przodków i wprowadzają nowe tradycje, często zapominając o starych.
Moim zdaniem robienie "rybnej masakry" na święta jest całkowicie niepotrzebne. W moim domu karp zawsze był prosto ze sklepu już oprawiony, wędrował na stół. Dla mnie tradycją jest to że znajduje się on na wigilijnym stole, a nie to że trzeba go "ukatrupić".
Bogdan Wdowiarz - Dla jednych tradycja dla innych biznes
2012-01-11 23:04:30
Ciężko odstąpić od pewnej formy, która przyjęliśmy we wczesnych latach socjalizacji co nie znaczy, że nie warto, tradycje tego typu jak już napisano wcześniej są bezsensowne i niepotrzebne i dla wielu osób mają tylko charakter komercjalny - zarobić jak najwięcej w jak najmniejszym czasie, dla niektórych niestety jest to "coś" czego nie powinno zabraknąć w święta, w końcu było tak od
"zawsze". Wiele tradycji przez lata uległo przemianie lub zostało całkowicie odrzuconych, sądzę że i tą tradycję nie długo będziemy wspominać sięgając pamięcią wstecz. Tak jak jeden z moich przed mówców napisał u mnie również na wigilię nie podajemy karpia tym bardziej nie odprawiamy tego tupu "zbawiennych" dla ducha rytuałów.
Artur Marszał 48408 - Karpius vulgaris
2012-01-12 14:27:40
Bez sensownym jest wszczynanie tematu bestialstwa przy zabijaniu karpi. To przecież jedna z normalnych, zwyczajowych czynności świątecznych. Mało kto zastanawia się przecież nad tragedią dziesiątków kurczaków "mordowanych" codziennie w fabrykach i fermach drobiarskich... Nikt też nie jest zmuszany do odbębniania wigilii w sposób tradycyjny... Zawsze można przeżyć ten czas na spacerze, wycieczce, czy gdziekolwiek indziej. Nie ma to znaczenia, istotą tego święta jest zebranie się bliskich, w rodzinnym gronie aby konstatować moment narodzin Jezusa z Nazaretu (wersja dla chrześcijan) albo po prostu umocnić rodzinne więzi (wersja dla każdego)...
Rafał Kocój 47211 - Ryba była, jest i będzie
2012-01-12 23:04:46
Co roku, w okresie świątecznym, na stoły wigilijne trafiają steki tysięcy karpi. Dlaczego? Bo taka jest tradycja i już. W powyższym artykule mocno skrytykowany został sposób zabijania karpi, zabranych z supermarketów, w domowym zaciszu, ale tak na prawdę w czym to jest gorsze od śmierci, którą fundują im sklepy? Myślę, że temu stworzeniu wszystko jedno czy zarżną go w ciasnym basenie
wypełnionym dziesiątkami jego współbraci czy w przestronnej wannie. Mimo to warto zwrócić uwagę na to, że niejednokrotnie zwierzę to przez krótki okres przed wigilią zaznaje pewnego rodzaju luksusów - jest dokarmiany, wciąż biegają jakieś dzieciaki gotowe dotrzymać towarzystwa a nawet otoczyć prawdziwą opieką. Ryby zawsze były spożywane i prawdopodobnie zawsze będą. Ja osobiście od kilku lat jestem wegetarianinem i nie przyczyniam się do śmierci zwierząt, ale czy tak na prawdę mamy prawo dyktować innym ludziom co mają robić, a czego nie? Każdy ma prawo do własnych przekonań, czy to się komuś podoba, czy nie.
Krystian Marek 46901 - Czy aby na pewno to tradycja?
2012-01-16 16:38:55
Bardzo często używamy słowa 'tradycja'. Często na wyrost. Tradycja to przekazywanie z pokolenia na pokolenie treści kultury. Czy zabijanie i zjadanie karpia to część naszej polskiej kultury? Otóż nie do końca. "Tradycja" zjadania karpia narodziła się przecież całkiem niedawno, ledwie za czasów PRL-u. Tak więc czy po tak krótkim okresie czasu możemy nazywać to tradycją? Może jednak bardziej odpowiednie słowo to
"moda" ? Jeszcze 50 lat temu na wigilijnych stołach prezentowały się różnego rodzaju ryby. I dzisiaj powoli coraz więcej rodzin odchodzi od karpia na rzecz innych ryb. Tą naszą "tradycję" często warunkuję łatwość zdobycia produktu czy jego hodowli, a nie zakorzenione w nas od wielu lat tradycje.
Dawid Jamroży - Karp tradycją zabijania.
2012-01-19 23:18:02
Święta, święta i po świętach, a w międzyczasie wydajemy tylko dużo pieniędzy i zabijamy zwierzę by podtrzymać tradycje. Co to w ogóle za tradycja która ma na celu zabicie karpia (można by nawet powiedzieć kult morderstwa zwierzęcia) w naszej wannie podczas, kiedy to niby powinien być czas wypełniony świętowaniem i miłością ? Nie można też, aż wytykać palcami ludzi
którzy kupują karpia tylko po to, by chwile po tym odciąć mu głowę czy ubić tłuczkiem do mięsa, należy pamiętać także , że kupione śledzie też same się nie zabiły i zapakowały do konserw czy słoików. Niektóre tradycje wydają się nowemu pokoleniu coraz to bardziej bezsensowne z roku na rok. Ludzie powinni obchodzić święta tak jak oni uważają a nie według zasad których nie tolerują. Nie każda tradycja musi być dobra.
Gianni Dziechciarz - Świąteczna tradycja zabijania
2012-01-30 11:28:10
Karp jest mocno zakorzeniony w polskiej tradycji świąt Bożego Narodzenia, a zmian nie lubimy i minie jeszcze trochę czasu, aż będziemy kupować ryby już martwe, a nie żywe. Niektórzy nawet nie potrafią humanitarnie zabić karpia i meczą niewinną rybę. Trzeba pamiętać, że ryby są bardzo zdrowe i powinno się je jeść, a jeśli ktoś nie lubi tłustego karpia może zjeść inne ryby słodkowodne. Tradycja nie polega na zabijaniu, najważniejsze jest, aby podczas wieczerzy wigilijnej była ciepła i rodzinna atmosfera, podczas, której zapominamy o życiu codziennym.
Bartłomiej Banaczyk - Ale czy napewno?
2012-04-03 01:06:48
Odnoszę wrażenie, że w tekście nie chodzi o samo, przysłowiowe bicie karpia. Czytając artykuł nasuwa się tylko jedna myśl: tradycja jest zła. Oczywiście wrażenie nie musi być słuszne. Ale czy powinniśmy patrzeć na daną sprawę tylko tak powierzchownie? Nie ma na świecie rzeczy tylko białych, lub tylko czarnych. Wszystko ma swoje dobre i złe strony.
Ślepe podążanie za tradycją,
na pewno, nie jest rzeczą pozytywną. Bo każdy z nas, patrząc idealistycznie, powinien być indywidualnością... ale czy na pewno?
Przecież tradycja, prócz kultury, języka, religii jest jednym z warunków istnienia danego narodu. Czy całkowite odejście od niej, patrzenie na świat "od nowa", nie zachwiałoby naszej narodowości, polskości? Na swój sposób tradycja jest to obecność naszych przodków w nas. Bo każdy jest ulepiony ze wspomnień naszych rodziców, dziadków. To od nich pochodzi to jak wyglądamy, kim jesteśmy. Całkowite odejście od tradycji pozostawiłoby nam jedynie pytanie... co właściwie znaczy "ja"?