Społeczeństwo
Problemy, które ujawnia magister Z
TAGI: Kuchnia intelektualna, Społeczeństwo,
Dodano: 2009-04-04 12:28:39
Czasy jedności statusu społecznego, roli społecznej i pozycji zawodowej minęły czy się to nam podoba czy nie. W czasach Humboldta, by nie sięgać dalej w przeszłość, moja propozycja byłaby czymś dziwacznym, nieuzasadnionym i prowokacyjnym. Ale mamy inne czasy. Pogrzebaliśmy już większość jeśli nie wszystkie grupy etosowe. Uniwersytety stają się podmiotami działającymi na rynku, przedsiębiorstwami wiedzy, uczeni stają się pracowni-kami nauki zatrudnianymi na etacie lub na u.d.a. w uczelnianych firmach. W czasach gdy istniał etos uczonego, taki rozdział między stopniem/tytułem a etatem/stanowiskiem byłby czymś sztucznym. Dziś jest – w moim przekonaniu – koniecznością. Kodeks Pracy stał się ostatnim szańcem obrony przed napływem na etaty uczelniane ludzi, którym uczciwość zawodowa jest obca. Trzeba wreszcie zacząć się z nimi rozstawać, jeśli chcemy zachować resztki prestiżu naszego środowiska. Ale to powinny robić suwerennie same uczelnie, bez odgórnego i zewnętrznego nakazu i nadzoru.

Problem nr 2 – do czego służy historia

Historia, jako dyscyplina naukowa przeżywa dziś w Polsce głęboki kryzys. Wielcy, jak Gieysztor, Kula, Topolski, Kieniewicz – senior, odeszli, ich miejsce zajęły żałosne karły, kreatury naukowe i moralne, ludzie wyspecjalizowani w wyciąganiu na światło dzienne rzeczywistych faktów wtedy, gdy jest to politycznie wygodne i kreowaniu rzekomych faktów, wtedy, gdy zgodne to jest z interesami samych kreatorów lub ich mocodawców.  Warto może przypomnieć, że Kurtyka piastuje dzisiaj swój urząd tylko dlatego, że wcześniej zniszczono na podstawie fałszywych pomówień człowieka uczciwego, który miał to stanowisko objąć.
Do czego dzisiaj służy historia? Car i rewolucja mieli te same ambicje i te same moż-liwości, których nie miał sam Pan Bóg – zmieniania historii. To już przerabialiśmy. Ale Gieysztor, Kula, Topolski, Kieniewicz żyli i pracowali w czasach gdy obowiązywała historia kłamliwa i podległa; Kurtyka, Dudek i  Żaryn pracują w czasach historii prawdziwej i niepod-ległej. Proszę się nie śmiać, wystarczy tu chichot samej historii.
Ale czy moje odczucie odpowiada rzeczywistości? Bo skąd ja wiem, że historia, jako dyscyplina naukowa, przeżywa w Polsce kryzys? Nie jest prawdą, że wszyscy wielcy już odeszli. Kilku jeszcze żyje. Być może nie jest także prawdą, że Kula i Topolski nie zostawili równych sobie następców a Tazbir i Samsonowicz ich nie mają. Ale jest faktem, że ja ich nie znam i nie znają ich miliony Polaków . Znam natomiast Kurtykę, Dudka i Żaryna oraz – oczywiście – ks. Isakowicza - Zalewskiego. Tę, jakby powiedział stary Marks, fałszywą, bo zideologizowaną świadomość, zawdzięczam w przeważającym stopniu mediom. Kurtyka, Dudek i  Żaryn ze sporą domieszką ks. Isakowicza - Zalewskiego przedstawiają mi polską historię najnowszą w TVP i TVN; wydarzenia aktualne w mediach elektronicznych  interpretują mi z właściwą sobie bezstronnością, kulturą i wnikliwością Joachim Brudziński i Nelli Rokita, która nie wszystkie słowa polskie już poznała  a większości z tych, które poznała, też nie rozumie; a wszystko razem  w mediach tradycyjnych i mediach nowych komentują Semka z Wildsteinem, Ziemkiewiczem i Moniką Olejnik na deser. Jakie są tego skutki?
Z pozoru wcale nie takie tragiczne. PIS braci Kaczyńskich poniósł wyborczą klęskę między innymi dlatego, że większość Polaków odrzuciła paranoiczną wizję III Rzeczpospolitej,  jako bękarta spłodzonego w grzesznym związku komunistów z Tajnymi Współpracownikami przy Okrągłym Stole zdrady narodowej. Doraźnie, polityka historyczna profilowana przez Kurtykę i S-kę, a upowszechniana przez media, ponosi klęski. Ale nie jest tak dobrze. Polityka manipulowania historią, używania historii do celów nawet nie politycznych a personalnych, prywatnych, odciska na świadomości zbiorowej piętno doraźnie nie-zauważalne ale perspektywicznie fatalne. Prawda  nas zniewoli – napisałby dzisiaj Poeta słuchając Kurtyki, Żaryna i im podobnych funkcjonariuszy IPN-owskiego aparatu nowej prawdy. Jeśli prawda traci kontury i zaciera się granica między prawdą i kłamstwem, jeśli pomówienie utożsamione zostaje z dowodem, wszystko inne też staje się płynne i nieokre-ślone. Cynizm staje się mądrością, cwaniactwo przedsiębiorczością, łajdak świętym a tchórz bohaterem.
Dla  A. Nowaka bohaterem jest Anna Walentynowicz a nie Lech Wałęsa. No cóż zdarza się. Mamy także katolików, którzy sądzą, że świętym powinien zostać raczej Rydzyk niż Karol Wojtyła. To nie powód do dzwonienia na alarm. Folklor umysłowy  zdarza się w każdym społeczeństwie. Walentynowicz w 1980 roku była ofiarą skrzywdzoną przez komunistyczne władze – od tego zaczęła się i na tym skończyła jej rola w polskiej transformacji, ale  dzisiaj jest nadal ofiarą. Jest ofiarą tych, którzy nią manipulują podgrzewając jej frustrację i zawiść wobec Wałęsy - bo jemu się udało a jej nie, a to przecież jej a nie jemu należały się laury, zaszczyty i pieniądze i Nobel też. Gwiazdę i Walentynowicz można jednak zrozumieć. Ich frustracja ma zresztą pewne, zawinione przez nas, podstawy. Byli w centrum wydarzeń, od których zaczęło się zmienianie świata, Gwiazda miał zasługi niewiele od Wałęsy mniejsze. Nie znaleźliśmy, nawet nie staraliśmy się znaleźć sposobu aby ich zasługi docenić, Wałęsie niczego nie odbierając. I Wałęsę, z jego egoizmem i egocentryzmem też to obciąża, ale mimo wszystko Wałęsa ze wszystkimi swoimi wadami i śmiesznościami, a nawet histerią ujawnianą przy okazji afery mgra Z.  powinien znaleźć się w panteonie polskich „ojców zało-życieli” naszej demokracji.
Pozwolę sobie na nieskromność autocytatu z wykładu inaugurującego bieżący rok akademicki w mojej Uczelni. Mówiłem w tym wykładzie, że są dwa kraje, dwa społeczeństwa, w których autorytet odgrywał ogromną rolę. Jeden kraj należy do przeszłości – to Rzym, dru-gi jest współczesny – to Ameryka. I jeden i drugi miał swoich Ojców Założycieli. I jeden i drugi miał swój początek – ab urbe condita. Myśmy też mieli swoich ojców założycieli, przepraszam – mieliśmy szansę na posiadanie swoich ojców założycieli wtedy, gdy wychodziliśmy z PRL-u, przechodząc do Polski wolnej, niepodległej i demokratycznej, do - plugawionej dzisiaj przez łajdaków, cyników i ludzi chorych - III Rzeczpospolitej. Paranoiczny świat spisku jest cmentarzem, na którym są ich groby. Wykład zakończyłem apelem abyśmy wyszli wreszcie z tego cmentarza. Nie wyszliśmy.

 1  2  3 


OPINIE
Jerzy Mikułowski Pomorski - Problem nr 4 - Historia współczesności a historycy IPN
2009-04-14 15:23:10
Dowiedziałem się o pracy mgr. Z i zadałem sobie pytanie: Czy to jeszcze jeden historyk IPN? Czym są historycy IPN i co to określenie znaczy?
Status historii czasów nam współczesnych zawsze był trudny do ustalenia, dlatego postanowiono unikać jej uprawiania. Tak mnie uczyli w krakowskiej Alma Mater najwybitniejsi historycy. Dlatego ostatnie 50-cio lecie było wyłączone z badań historycznych. Powodów takiego stanowiska było kilka.
Bohdan Jałowiecki - Klimat, w którym musimy żyć…
2009-04-14 15:21:53
Z coraz większym smutkiem i niestety z narastającym obrzydzeniem oglądam polskich polityków, ich zaściankowe kłótnie, gdzie chłopski cep jest głównym argumentem. Z trudem oglądam „Kropkę na i” i występujących tam błaznów, razi mnie pani Justyna Pochanke ze swoimi napastliwymi rozmowami. Polskie media, a i rzeczywistość, stają się co raz bardziej duszne, nie do zniesienia.

Anna Martens - Apel o pobłażliwość
2009-04-14 15:20:53
Czytając z uwagą niezwykle emocjonalny, acz interesujący felieton profesora Chłopeckiego, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że ta zacięta krytyka wymierzona w głupotę w ogóle, a w ignorancję w szczególności, nie może stać się – co było jak sądzę zamierzeniem autora – głosem wołającym o zdrowy rozsądek, mimo wielu przekonywujących argumentów.
anonim - Będą gonić króliczka…
2009-04-14 15:25:04
Poznałem A. Nowaka jako pisowskiego czy awuesowskiego członka Rady Programowej Polskiego Radia. To człowiek o mentalności jezuity/bolszewika.
Bartłomiej Jeleń -
2009-06-02 14:24:19
Chyba najważniejszym problemem jaki sobie sami stworzyliśmy, było to iż zainteresowaliśmy się pracą magisterską, książką, jak i samym autorem – Panem Z. No bo jakby nie popatrzeć to takie działania mamy praktycznie na co dzień i to nie tylko w sferach polityki, ale i w życiu publicznym.

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010