Polityka
Polskie osobliwości
TAGI: Kuchnia intelektualna, Społeczeństwo, Polityka,
Dodano: 2010-06-23 21:43:50

Polska jest krajem osobliwym, ma demokratyczny ustrój, wolne i uczciwe wybory, media wprawdzie są zależne w większości od zagranicznych dysponentów, ale teoretycznie mają swobodę wypowiedzi. Inną sprawą jest jak z niej korzystają.  Demokracja jednak nie polega tylko na prawie i instytucjach, ale także na obyczaju. Nie wystarczy, że mamy demokratyczne instytucje skoro ich kierownictwo i większość urzędniczego personelu ma poglądy i zachowania autorytarne. Formalna demokracja nie gwarantuje demokratycznych zachowań ani obywateli ani instytucji.

Spora część Polaków od lat głosuje na partie wodzowskie, w których nie obowiązują żadne demokratyczne reguły tylko wola przywódcy, wybierają osoby o osobowościach autorytarnych, obiecujących wprowadzenie porządku i prawdziwie sprawnego państwa rozwiązującego wszystkie problemy za obywateli.

Osobliwością polskiej sytuacji było sprawowanie niemal całej władzy w państwie w okresie dwóch lat przez braci, z których jeden był premierem a drugi prezydentem. Rzeczą dość niezwykłą w demokratycznym społeczeństwie jest także próba odziedziczenie stanowiska prezydenta, który zginął w katastrofie lotniczej przez brata bliźniaka. Dziedziczenie stanowisk w ramach rodziny zdarza się w krajach arabskich, gdzie np. w Syrii syn został prezydentem po śmierci ojca, podobny przypadek zajdzie prawdopodobnie w Egipcie, natomiast jest nagminny w wielu innych krajach afrykańskich, a także w Argentynie, gdzie miejsce ustępującego prezydenta zajęła jego żona.  To nie są jednak standardy krajów europejskich, do których Polska aspiruje. I nie ma tu nic do rzeczy, że Jarosław Kaczyńskich odziedziczy ewentualnie stanowisko po swoim zmarłym bracie w wyborach powszechnych. Już sama taka próba w wielu zachodnich krajach zostałaby wyśmiana jako groteskowa i niedorzeczna. Tymczasem w Polsce za dziedziczeniem stanowiska prezydenta opowiedziało się ponad 30% głosujących.

Kolejną polską osobliwością jest polityczne pęknięcie kraju na dwie części widoczne we wszystkich wyborach i referendach po 1989 roku. Mieszkańcy obszarów na wschód od Wisły głosują znacznie częściej na ugrupowania prawicowe, populistyczne, nacjonalistyczne, antymodernizacyjne i niekiedy antysystemowe. Obywatele obszarów zachodnich zwykle odwrotnie. Tak też było w pierwszej turze obecnych wyborów prezydenckich. W krajach stabilnej demokracji są także regionalne zróżnicowania sympatii politycznych, ale bez porównania mniejsze.

Ani demokratyczna konstytucja, ani nawet dobre prawo nie decydują o tym czy dany kraj jest demokratyczny. Decyduje praktyka i zachowania polityków kierujących ważnymi instytucjami państwa. Śmierć Barbary Blidy, prowokacja w Ministerstwie Rolnictwa, sprawa doktora G. i wiele innych podobnych zachowań w instytucjach państwowych zostało wprawdzie werbalnie napiętnowanych, ale nigdy nie ukaranych, co w istocie oznacza przyzwolenie na kontynuacje nieprawości przez ludzi odpowiedzialnych za funkcjonowanie instytucji państwowych oraz zatrudnionych w nich pracowników. Jest także rzeczą zdumiewającą, że problem ten nie został podniesiony przez żadnego z konkurentów Jarosława Kaczyńskiego. Ten kandydat na prezydenta zmienił wprawdzie język, ale w żaden sposób nie odciął się od czynów, od swoich współpracowników, od popleczników np. Radia Maryja, od nienawiści propagowanej w „Naszym Dzienniku” i „Gazecie Polskiej”. Dziś deklaruje chęć współpracy z SLD, a jeszcze kilka lat temu mówił o tej partii, że jest organizacją przestępczą.

Polską osobliwością  jest także to, że Jarosława Kaczyńskiego człowieka, który dał się przez lata poznać jako polityk o skrajnych populistycznych i nacjonalistycznych poglądach, który zachowywał się nielojalnie w stosunku do swoich pożal się boże, ale jednak wybranych przez siebie koalicjantów, zbiera w pierwszej turze sporo ponad 30% głosów. W krajach prawdziwie demokratycznych byłby skazany na całkowity margines. U szczytu swojej popularności faszyzujący nacjonalista Le Pen zdobył we francuskich wyborach prezydenckich 17% głosów.

Grzegorz Napieralski, któremu do pozycji celebryty rozchwytywanego przez media wystarczyło niespełna 14% głosów a który nie jest moim faworytem upominał się jednak, choć dość nieśmiało, o wyprowadzenie religii ze szkół i krzyży z urzędów publicznych o prawo do aborcji i refundację procedury zapłodnienia in vitro, czyli o podstawowe wolności,  natomiast nikt z kandydatów nie upomniał się głośno o ratyfikowanie przez Polskę „Karty Praw Podstawowych”, której przyjęcie przybliżyło by nieco nasz kraj do demokratycznych standardów.

Jak pokazuje dotychczasowa praktyka uczenie się demokracji nie tej deklaratywnej, na pokaz, ale tej prawdziwej, głęboko ugruntowanej opartej na wzajemnym zaufaniu i poszanowaniu praw najmniejszych nawet mniejszości, to proces długi - na pokolenia. Wybór Jarosława Kaczyńskiego na urząd prezydenta ten proces znacznie opóźni.

OPINIE

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010