Polityka
Polityka kadrowa
TAGI: Kuchnia intelektualna, Społeczeństwo, Gospodarka, Polityka,
Dodano: 2008-10-17 10:24:37

Personalna selekcja negatywna.

Janina Paradowska, pisząc w „Polityce” o niechęci prezydenta i jego otoczenia do Radosława Sikorskiego, tłumaczy ją tym, że minister jest „elegancki, zna języki i dumnie się nosi”. A więc sylwetka intelektualna, osobowościowa i fizyczna nie ta, co trzeba. Coś jest na rzeczy.
Był okres w czasach PRL-u, gdy najwyższych funkcjonariuszy władzy nominowano według reguł ustalonych przez złośliwego lingwistę. Ministrem budownictwa był Glazur, ministrem handlu Łakomiec, ministrem rolnictwa Kłonica, a kwiaty kobietom na 8 marca wręczał zawsze Babiuch. Ktoś zauważył, że w „IV Rzeczypospolitej”, w roli wielkiego kadrowego obsadzony został złośliwy wizażysta. Ale wątku tego rozwijać nie będziemy. Nawet jeśli pewne cechy fizyczne bywają rzeczywiście przesłankami kadrowego doboru – a bywają – komentowanie ich bywa ryzykowne i niestosowne. Natomiast nie tylko można, ale wręcz należy zastanowić się nad przyczynami takiego doboru kadr, który podporządkowany jest regułom drastycznie negatywnej selekcji w zakresie inteligencji i kompetencji osób mianowanych na wysokie i społecznie ważne stanowiska. Dramat polskiej polityki kadrowej na szczeblu nie tylko rządowym, ale wszędzie tam, gdzie państwo – czyli aktualnie rządząca ekipa – ma głos decydujący, ma dwa źródła – głębszy, systemowy i płytszy, personalny. Zatrzymajmy się przy tym pierwszym, sięgając najpierw po przykład amerykański.


Polityka zasług i polityka łupów.

Republikanin James A. Garefield przeszedł do historii Stanów Zjednoczonych jako drugi po Lincolnie amerykański prezydent, który padł ofiarą zamachu. Niczym więcej nie zdołał się w historii USA zapisać. Wybory w 1880 roku wygrał nieoczekiwanie, a rządy sprawował krótko. Jeszcze będąc kandydatem na urząd prezydenta, obiecał stanowisko ambasadora w Paryżu niejakiemu Charlesowi Guiteau. Gdy przyszło do wywiązania się z obietnicy, doszedł jednak do wniosku, że kandydat, jako człowiek pozbawiony wszelkich kompetencji, a na dodatek psychicznie niezrównoważony, na żadne państwowe stanowisko się nie nadaje. Prawdziwość tej oceny została z tragiczną dosadnością potwierdzona, ponieważ zawiedziony w swych nadziejach Guiteau zastrzelił prezydenta w czwartym miesiącu jego urzędowania.
Patrząc na to zdarzenie z punktu widzenia historii amerykańskiej administracji, można by powiedzieć, że śmierć Garefielda nie była daremna. Zaledwie trzy lata po jego tragicznej śmierci Kongres uchwala ustawę, od nazwiska wnioskodawcy zwaną Pendleton Act, która wprowadza zawodową służbę cywilną. Do tej pory obsadzanie stanowisk państwowych odbywało się w trybie „systemu łupów” (the spoils system). Wygrywający wybory prezydent lukratywnymi stanowiskami obdzielał swoich ludzi, często tych, którzy wspomagali finansowo jego kampanię. Każdorazowa zmiana władzy przynosiła więc wędrówkę tysięcy urzędników, z których jedni opróżniali biurka i pakowali manatki, inni zaś zasiadali w ich fotelach, przynosząc ze sobą swoich (zaufanych) ludzi i nowe porządki. System ten w logikę swego działania wpisane miał korupcjogenność oraz chroniczny brak kompetencji (starzy urzędnicy, zaledwie się czegoś nauczyli, już musieli ustępować miejsce nowym, którym brakowało elementarnego doświadczenia).
Ustawa Kongresu z 1883 roku powołała do życia komisję złożoną z przedstawicieli obu partii, która czuwa nad właściwym doborem kadr administracyjnych według kryteriów merytorycznych, zgodnie z tzw. systemem zasług (the merit system). Jedynie najwyższe, kluczowe stanowiska w administracji państwowej obsadzane są nadal zgodnie z regułami systemu łupów.
Najważniejsze jest jednak nawet nie to, ile stanowisk i które z nich obsadzane są w jakim trybie, ale fakt, że z góry dobrze wiadomo, gdzie przebiega granica między systemem łupów a systemem zasług. Żaden prezydent nie obsadzi swoimi ludźmi stanowisk, w których obowiązuje dobór kadr według kompetencji merytorycznych, a z drugiej strony – nikt nie kwestionuje jego prawa do personalnego meblowania tych gabinetów, których obsada wchodzi w zakres jego prerogatyw. Pod tym względem dla Amerykanina niezrozumiałe będą zarówno nasze polityczno-personalne roszady, jak i stałe oskarżanie aktualnej władzy przez aktualną opozycję o czystki polityczne i obsadzanie wszystkich stanowisk swoimi ludźmi.
W Polsce wszystkie do tej pory podejmowane próby przejścia w polityce kadrowej od systemu łupów do systemu zasług czy raczej przeprowadzenia między tymi systemami ścisłej i nienaruszalnej granicy w mniejszym lub większym stopniu spaliły na panewce. Apetyt na władzę i stanowiska kolejnych rządzących koalicji był i zapewne pozostaje wielkością względnie stałą. Zmienne są natomiast źródła owych apetytów, praktyka ich realizacji oraz konsekwencje tej praktyki.


 1  2  3  4 


OPINIE

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010