i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Dodano: 2010-06-01 08:39:21

Oszustka, Izabela Jarucka, została po pięciu latach skazana na półtora roku więzienia w zawieszeniu na lat pięć. Informacja ta kryje w sobie trzy skandale na raz.
Skandal pierwszy. Trzeba było pięciu lat na udowodnienie oszustce, że sfabrykowała cudze oświadczenie i podrobiła cudzy podpis. Jest to, nie pierwsza przecież, kompromitacja polskiego wymiaru sprawiedliwości nie zawsze sprawiedliwej, ale niezmiennie i nieuchronnie nierychliwej. Polski „wymiar sprawiedliwości odłożonej w czasie” (tak powinna brzmieć jego pełna nazwa) z jednej strony generuje w Polsce wzrost przestępczości, z drugiej zaś wpływa na rozszerzanie się postaw restrykcyjnych i napędza polityczną klientelę ludziom pokroju Zbigniewa Ziobry. Nie wiem, co jest gorsze.
Skandal drugi. Swego czasu uczeń, który podrobił legitymację szkolną tłumacząc się, że stać go było tylko na bilet ulgowy, otrzymał wyrok półtora roku bezwzględnego więzienia. Nie mam wątpliwości, – dziwiłbym się gdyby w tej kwestii miał wątpliwości sąd – że intencjonalne podstawy czynu oszustki Jaruckiej są o wiele niższe niż intencjonalne podstawy czynu wspomnianego wcześniej ucznia. Ale konsekwencji obu czynów porównać się nie da. Oszustwo ucznia, czyn bezwątpienia naganny, konsekwencji poważnych nie miało. Oszustka Jarucka doprowadziła do – na szczęście nieostatecznego – zniszczenia kariery jednego z najwybitniejszych i najciekawszych polskich polityków, jej oszustwo miało także istotne konsekwencje dla polskiego życia politycznego wpływając, być może nawet przesądzająco, na wynik wyborów. Pełnomocnik procesowy Cimoszewicza stwierdził publicznie, że jego, oraz jego klienta, wyrok skazujący oszustkę Jarucką w pełni satysfakcjonuje. Mnie, jako obywatela, którego Jarucka także oszukała – nie satysfakcjonuje i pozwalam sobie wyrazić zdziwienie, że nie odsiedzi go w więzieniu, jak zapewne byłaby zmuszona odsiedzieć za taki czyn w większości innych, demokratycznych i praworządnych państwach.
Skandal trzeci dotyczy prawdopodobnego politycznego inspiratora i mocodawcy oszustki Jaruckiej, czyli Konstantego Miodowicza. Tylko telewizja (TVN i tym razem także TVP, czemu dziwić się trudno, jako że Miodowicz jest z PO) wyeksponowała historyczne kadry posła machającego oskarżycielsko podrobionym przez oszustkę Jarocką oświadczeniem Cimoszewicza przed kamerami. Czy odpowiadają prawdzie publicznie ujawniane podejrzenia, że Jarucka wykonywała zlecenia Miodowicza? Jeśli odpowiada to prawdzie, Miodowicz powinien siedzieć w kryminale razem z oszustką Jarucką (oczywiście w innej celi). Jeśli nie – powinien być z tych podejrzeń oczyszczony i pozostaje tylko na jego koncie – mówiąc młodzieżowym językiem – dość żałosny obciach, bo żeby się ex agent specjalny, podobno z szpiegowskimi sukcesami, dał tak okrutnie, jak dziecko, nabrać i podpuścić?
Tyle o Miodowiczu i oszustce Jaruckiej. Teraz będzie o Pawlaku. Pawlak publicznie ogłosił, że wolałby na fotelu prezesa NBP Kołodkę aniżeli Belkę. Kołodko jest największym bufonem wśród najbardziej znanych ekonomistów i prawdopodobnie najwybitniejszym ekonomistą wśród największych bufonów, choć równocześnie ma u mnie tę przewagę, że faktycznie zna się na muzyce tzw. poważnej. Nie wiem czy zapewniałoby mu to przewagę w międzynarodowym gronie finansistów, już raczej mógłby wygrać zmuszając ich do przeczytania swojej najnowszej książki, wyjaśniającej wszystkie meandry rozwoju globalne świata (podejrzewam, że zmuszeni do czytania, zgodziliby się na wszystko). Ale poważnie – otóż nie wierzę, aby z tego powodu, że Komorowski nie skonsultował kandydatury przed jej ogłoszeniem z Pawlakiem miała się rozpaść koalicja. Już raczej skłonny jestem podejrzewać, że o kandydaturze Pawlak dobrze wiedział, ale pozory konfliktu były mu potrzebne z powodów wynikających z taktyki przedwyborczej. Jak się tu – i czym – odróżnić od koalicjanta – konkurenta? Podejrzewam więc, że z tej burzy nawet deszczu nie będzie.
Ale incydent ten wpisuje się w kwestię bardziej istotną i ogólną. Otóż staje się powoli faktem widomym, że partie klasowe tracą na politycznej tożsamości i samoistności. PSL, jako partia chłopska utrzymuje się przy życiu jeszcze tylko jako gwarant trwałości nieszczęsnego i szkodliwego dla państwa i jego budżetu, KRUS-u i szansy na lokalne kariery w gminach i sołectwach, ewentualnie także w straży pożarnej. Czy starczy tego na drugą kadencję?






