Społeczeństwo
Po co i dla kogo to robimy?
TAGI: Kuchnia intelektualna, Społeczeństwo,
Dodano: 2009-01-12 12:22:33

W ocenie polskich placówek naukowych i uczonych coraz większą rolę odgrywa tzw. „lista filadelfijska”. Grupa psychologów założyła nawet klub miłośników tej listy a członkowie w zależności od liczby publikacji w czasopismach na niej umieszczonych dzielą się na „złotych”, „rzeczywistych i „kandydatów” . Kiedy poszukuje się kryteriów oceny działalności naukowej to warto może odpowiedzieć sobie na  pytanie po co to robimy i dla kogo, my przedstawiciele nauk humanistycznych i społecznych
Robimy  to co robimy, mówiąc górnolotnie, aby szukać prawdy, takie  składamy przyrzeczenie. Robimy to z ciekawości, wreszcie dla społeczeństwa, w którym żyjemy. Szeroko rozumiana humanistyka, w tym nauki społeczne są częścią kultury narodowej. Kulturę narodową tworzy się w matczynym języku, w żadnym innym. Inaczej jest w naukach przyrodniczych, ale nie są one przedmiotem dyskusji. 
Zdarza się, że tworząc w matczynym języku zostajemy zauważeni przez inne kultury i inne języki. Polska noblistka Wisława Szymborska pisała po polsku, a nie po angielsku, ale ktoś na świecie zauważył jej piękne wiersze, przetłumaczył je i wprowadził w obieg innej kultury. Kazimierz Sowa w dyskusji, która toczyła się w obiegu półprywatnym na ten temat napisał: „my - humaniści - pracujemy w określonej kulturze narodowej; pracujemy nie tylko w niej, ale i dla niej. Produkty naszej pracy, choćby tylko niektóre z nich, wchodzą do do polskiej kultury umysłowej, przynajmniej na jakiś przeciąg czasu. Czy kultura ta nie byłaby uboższa gdyby książki np. Ossowskiego, Szczepańskiego, Kłoskowskiej, ale także Antoniego Kępińskiego, ukazały się wyłącznie po angielsku? I sprawa druga. Każda kultura narodowa ma swoją, czasem trudno zrozumiałą dla outsiderów, specyfikę. Tymczasem do obiegu międzynarodowego najłatwiej przedostaje sie to, co tej specyfiki jest pozbawione, co mieści sie w miarach i standardach międzynarodowych, a mówiąc bez ogródek - w miarach o standardach zachodnich”.
Opublikowałem, odwołując się do własnego przykładu trochę prac w językach obcych: po francusku, czesku, rosyjsku, węgiersku, niemiecku, a nawet po angielsku. W każdym z tych przypadków zagraniczni koledzy zwrócili się o zgodę na tłumaczenie. Widocznie coś ich w tych tekstach zainteresowało. Znacznie bardziej wolę taki sposób dochodzenia do zagranicznej publiczności niż aplikowanie do redakcji zagranicznych czasopism z „listy filadelfijskiej”[1]. Nie chcę być złośliwy, ale fascynacja „listą filadelfijską” przypomina mi tzw. „parcie na szkło”, które także cechuje niektórych naszych kolegów.
Nie będę się wypowiadał o wszystkich dyscyplinach nauk społecznych, ale kilka słów o socjologii. Uczeni uprawiający tę działkę starają się lepiej lub gorzej opisywać konkretne społeczeństwo, jego strukturę i procesy w nim zachodzące. Mało jest "wielkich syntez" usiłujących objaśnić funkcjonowanie społecznego świata ale nawet jak są np. funkcjonalizm, strukturalizm itd. to szybko stają się modne, ale prędko się starzeją. Odwołujemy się często do Platona czy Arystotelesa, ale tylko jako do przykładów ciągłości ludzkiej myśli. Socjologowie nie tworzą teorii sensu stricto, posługują się także miękkimi metodami, które nie przynoszą zbyt pewnej wiedzy, poza tym ich badania mają bardzo istotny wpływ na badane podmioty. Wszystko to odróżnia ich od np. fizyków, chociaż i tam mówi się o "wpływie" badacza na badany przedmiot. Socjologowie tworzą wiedzę, która służy samowiedzy obywateli, może być także pożyteczna dla władzy. Duża część tych analiz ma ograniczony zasięg czasowy, geograficzny, kulturowy itd. ale jest to wiedza, ponieważ została wytworzona za pomocą nieco zobiektywizowanych metod i tym odróżnia się od np. publicystyki. Socjologowie tworzą zatem wiedzę, ale nie ma ona uniwersalnego charakteru i szybko staje się wiedzą archiwalną. Mówimy dziś studentom o swoistej innowacji naukowej jaką była nota metodologiczna do "Chłopa polskiego w Europie i w Ameryce", ale kto poza historykiem sięgnie do tych osobistych dokumentów zgromadzonych przez Thomasa i Znanieckiego.
Lista filadelfijska jest przedsięwzięciem amerykańskim. Amerykanie są amerykocentryczni i ograniczają się do swojego kręgu kulturowego i nie czytają, z pewnymi wyjątkami, nic co nie jest w języku angielskim. „Zamknięci” są w swoim języku Francuzi, Niemcy, Rosjanie. Ich prace znajdują się w obiegu anglojęzycznym jedynie wyjątkowo. Prace napisane przez Polaków w Polsce i o Polsce mało kogo na świecie interesują, a wyjątki od tej reguły są raczej rzadkie.

 1  2 


OPINIE

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010