Kategorie
Mecenas
Mecenasem serwisu jest Wyższa Szkoła Informatyki
i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Partnerzy



Paszport po macedońsku
TAGI: Deser, Smaki świata,
Dodano: 2010-03-02 12:50:52

Patrząc na mapę Europy pokazującą Unię Europejską oraz ruch bezwizowy między krajami członkowskimi a tymi, które nimi nie są można było jeszcze nie dawno dosyć szybko zauważyć białą dziurę w zachodniej części Półwyspu Bałkańskiego. To kraje byłej Jugosławii. Litościwa Bruksela ponad dwa miesiące temu trzem z nich otworzyła drzwi. To Czarnogóra, Macedonia i Serbia.

Okrążeni albo przez zamkniętą Unię (Słowenia, Austria, Bułgaria, Grecja) albo przez biednych sąsiadów (Albania, Kosowo), zniecierpliwieni i uwięzieni we własnym kraju ludzie z radości i wolności organizowali koncerty i imprezy, a prezydent wygłosił orędzie w telewizji. Już po północy 19 grudnia ubiegłego roku niektórzy w ferworze wyjechali do Aten, Salonik lub Wenecji choćby na jedną noc. Wielu długo się do tej daty przygotowywało. Jedni planowali gdzie pojadą na wakacje, bo ileż można jeździć wciąż do bezwizowej Turcji, gdy pod nosem Grecja, Włochy i Cypr. Drudzy knuli i przygotowywali plany przemytu przez granicę lub wyjechania do pracy na czarno. Byli też tacy, którzy po prostu chcieli odwiedzić rodzinę na emigracji, a nie stać ich było na wykupienie bardzo drogich wiz. Lecz do tych wszystkich rzeczy trzeba było mieć aktualny paszport. W roku ubiegłym minął termin ważności również mojego paszportu. Korzystając z okazji, kiedy byłem w Macedonii i miałem więcej czasu postanowiłem tę formalność załatwić.

Ranek. Dziadek idzie ze mną. Jest to dla niego jedyna rozrywka oprócz picia kawy z sąsiadami w miejskich kafejkach oraz wyjechania na weekend na wieś, gdzie prawdopodobnie również pije kawę z sąsiadami, tylko że w ogródkach domowych.

Jeśli chodzi o kawę, to uległa ona pewnemu przeobrażeniu. Jeszcze nie tak dawno na całym półwyspie bałkańskim sposób parzenia kawy i jego nazwa była wszędzie taka sama. Czy to w Bośni, Grecji, Macedonii lub w Albanii zawsze była kawa po turecku. Wsypanie kawy do zimnej wody razem z cukrem i zaparzenie jej w odpowiedni sposób w tygielku od kilkunastu już lat zyskało narodowość. W Macedonii zamawia się już kawę po macedońsku, w Grecji po grecku, w Serbii po serbsku. Ten śmieszny nacjonalizm lub jak kto woli odrębność kulturowa i promowanie własnej tożsamości narodowej jest na Bałkanach coraz modniejsze. Chorwaci zmienili już swój język bardziej, niż uległ on zmianom przez całe wcześniejsze wieki. A wszystko to, aby tylko jak najbardziej różnił się od serbskiego. Podobnie jest u Serbów. Od bałkańskiej wiosny ludów lat 90. ubiegłego wieku, czyli od wojny domowej w martwej już Jugosławii wiele rzeczy idzie tym torem. Byle dalej od toru sąsiada. Ciekaw jestem czy te tory nie skrzyżują się ponownie w przyszłości pod flagą Unii Europejskiej, do której wszyscy tak przecież dążą.

Po paszport trzeba wejść do „Budynku Spraw Wewnętrznych”, jak nazywa się w Macedonii biuro wyrabiania paszportów i dowodów osobistych. Ludzi cały korytarz. Wszyscy stoją, bo nie ma krzeseł ani ławek. Upał dochodzi do 38 stopni w cieniu. W Macedonii upały nie dają się tak we znaki jak w Polsce. Tutaj góry oraz co jakiś czas chłodny podmuch wiatru sprawiają, że temperatura odczuwalna wydaje się kilka stopni niższa. Wszystko to jednak na nic kiedy człowiek stoi w zatłoczonym korytarzu, kiedy ociera się łokciami to o pana z lewej, to o panią z prawej. Wszystko to na nic kiedy na dodatek nie ma klimatyzacji, a przez zamknięte i zakratowane okna przedziera się palące macedońskie słońce. Po pół godziny dziadek traci cierpliwość i radzi, żebym spróbował jutro, bo może będzie mniejszy ruch. Przystaję na propozycje i właściwie z niczym wracam do domu.

Na drugi dzień jadę sam. Godzina: około 9 rano. Jednak ruch i kolejki wcale nie mniejsze od tych wczoraj. Postanawiam podejść do kasy, która pełni w tutejszym budynku wieloznaczną funkcję – w moim przypadku funkcję niesienia informacji. Pani lat około 45, farbowana blondynka, wymalowana i ubrana cała na biało po wcześniejszym wysłuchaniu mnie radzi stanąć w 20 metrowej kolejce do pokoju nr 6. Posłuchałem, stanąłem. W kolejce mieszanka narodowości. Stoją Albańczycy, Macedończycy, Wołosi, Bośniacy i Romowie. Wszyscy po dowody osobiste i paszporty albo tylko po paszporty. Najwięcej jednak stoi Albańczyków. Podobny obraz biurowego korytarza jawił mi się dzień wcześniej, więc pytam potem dziadka czemu tak dużo ludzi wyrabia teraz paszporty. Za 4 miesiące Unia Europejska otworzy granice – pada odpowiedź. Dla Albanii i niedawno powstałego Kosowa wjazd do Unii w dalszym ciągu wymaga drogich wiz.

Żółwie tempo kolejki różnych ludzi może doprowadzić do zdenerwowania, ale nie w Macedonii. Ci „wyluzowani” obywatele, rozmawiają ze znajomymi o wszystkim, o czym da się rozmawiać w biurowym korytarzu. Często słyszy się krzyk. Nie jest to jednak krzyk awanturniczy ani spowodowany nerwami. To jest styl mówienia, który w krajach południowych jest wciąż bardzo często spotykany. Krzyczy się tutaj do człowieka zapraszając go na kawę czy do siebie na wieczornego grilla. Krzyczy się na znajomych, żeby z kolei oni nie zapomnieli pozdrowić swoich znajomych. Krzyczy się pytając o zdrowie lub o to jak się miewa rodzina. Do większości rzeczy podchodzi się tutaj na luzie. Przykładów jest wiele już na pierwszy rzut oka. Policjant na luzie patroluje ulice, co chwila gawędząc sobie z napotkanym znajomym. Kelner na luzie idzie z tacą pełną naczyń przez ruchliwą ulicę, niosąc zamówienie do domku naprzeciwko, gdzie zebrała się grupa starych znajomych i akurat chcą pić kawę u siebie w ogrodzie.

Tymczasem pan urzędnik, który przyjmuje podania o paszport oraz dowody wpłat wyłania się leniwie z pokoju nr 6 i ogłasza 15 minutową przerwę, po czym wychodzi na papierosa. Tylko czekać, kiedy zaczną się okrzyki oburzenia, zarzuty pod adresem urzędniczej ignorancji. Bo przecież jak tak można wychodzić w czasie pracy na papierosa ogłaszając bezczelnie przerwę? Ale krzyków, awantur ani oburzenia nie ma. Nie w Macedonii. Zresztą po co się oburzać, kiedy i tak każdy tutaj kilka razy dziennie używa tego jednego słowa – jutro?! Wiele razy słyszałem w Macedonii, żebym coś odłożył na jutro. Jutro poczekam w kolejce z podaniem o paszport. Jutro wpłacę pieniądze na konto. Jutro przyjdę po świeże melony, bo dzisiaj już wszystkie przebrane. Jutro zamówię w restauracji węgorza, bo już rybak dzisiaj nie będzie miał połowu. A co tu dopiero porównywać „jutro” z 15 minutami czekania aż pan urzędnik wypali papierosa.

Po ponad godzinie czekania wchodzę do pokoju nr 6 i kładę moje podanie o paszport razem z dowodem wpłaty za znaczki skarbowe na urzędniczym biurku. Każą usiąść na krześle do zdjęcia. Światło z lampy błyskowej mignęło i już jestem w kartotece. Ale zaraz, coś się zacięło – oznajmia wąsaty urzędnik, nerwowo wstukując coś w klawiaturę komputera. Zaczyna się krzątanina wokół sterty kabli pod biurkiem. Zawołano kogoś z kasy, potem portiera i urzędniczkę od rejestracji samochodów, ale nic w dalszym ciągu nie działa. Komputer zamarł. Już tylko cierpliwie czekam aż ktoś w końcu mi powie żebym przyszedł jutro. Jednak w momencie komputer się odblokował, drukarka „wypluła” wydrukowaną kartkę i dostałem kwitek. Cztery dni później miałem nowy, pachnący plastikiem czerwony paszport. A jakże! Wszak ze starym, całym papierowym to do Unii wstyd wjeżdżać. Znów stałem się formalnym Macedończykiem.

OPINIE
Joannab - Trafne obserwacje
2010-05-18 12:46:45
Wprawdzie w Macedonii nigdy nie byłam na dłużej, ale wielokrotnie przejeżdżałam przez ten piękny kraj. Nastroił mnie ten tekst trochę nostalgicznie, gdyż moja druga ojczyzna, Grecja, choć nie należy do państw byłej Jugosławii jest w wielu aspektach uderzająco podobna do opisywanej przez Ciebie Macedonii. Ten sam chaos panujący w urzędach, wieczny relaks, odkładanie wszystkiego na to nigdy nie nadchodzące jutro, głośne rozmowy... No i moja ukochana kawa po grecku/turecku/macedońsku.
Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010