i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie

W jednym z ostatnich numerów „Polityki” przeczytałem skądinąd interesujący wywiad z panią Zofią Oszacką. Na jedno z pytań Janiny Paradowskiej pani Oszacka odpowiada: Dziś niesłychanie modna jest Toskania i myślę, że marzyłam właśnie o (Lanckoronie jako o - przyp. B.J.) czymś na kształt toskańskiego miasteczka. Polacy jeżdżą tam tysiącami, a my mamy tutaj podobnie, a może jeszcze ładniej. Jak się okazuje patriotyzm lokalny może czasem zaślepiać, bo gdzie Lanckoronie do Toskanii, najpiękniejszego regionu chyba nie tylko Europy i to dlatego przyciąga on corocznie miliony turystów, którzy w większości nie jeżdżą tam powodowani snobistyczną modą, ale dlatego, że ten niewielki stosunkowo region, ok. 23 tys. km² (mniej więcej tyle ile województwo warmińsko-mazurskie - 24 tys. km²) ma wszystko co przyroda i ludzie mogli wymyślić. I wysokie góry, najwyższy szczyt Monte Prado ma 2050 metrów, i długą linię wybrzeża z pięknymi piaszczystymi plażami, urozmaicony pagórkowaty teren, kilka jezior, a na szczycie wzgórz wspaniałe miasta i miasteczka. I wreszcie wyspę Elbę. Zabytkowymi budowlami, kościołami, pałacami, domami możnaby obdzielić wiele krajów i jeszcze by sporo zostało.
Toskania jest jednym z najstarszych kulturowych krajobrazów Europy. Zaczęli go kształtować Etruskowie, którzy osiedlili się tutaj ok.1000 roku przed nową erą, budowali miasta, uprawiali winorośl, oliwki i gdzieniegdzie zboże. Z tamtych czasów pozostało niewiele, ślady zostawili także Rzymianie, ale dzisiejsza architektura Toskanii to średniowiecze i renesans, style: romański, gotycki i renesansowy. Wszystkie te epoki pozostawiły nam m.in. wspaniałe katedry we Florencji i w Sienie, nie licząc wielu innych. Te dwa miasta rywalizowały ze sobą, a także walczyły, zwyciężyła w końcu Florencja i Cosimo I Medyceusz wcielił Sienę do Wielkiego Księstwa Toskanii.
Mniej więcej od XII wieku - pisze Henri Lefebvre - florencka oligarchia miejska (kupcy, burżuazja) przekształca dawne dominia senioralne (latyfundia), w których posiadanie weszła drogą dziedziczenia lub kupna, w rodzaj kolonatu. Dzierżawcy zastępują poddanych (...) Burżuazja miejska chce nie tylko zapewnić miastu wyżywienie, ale także inwestując w rolnictwo pragnie oprzeć się na całym terytorium i kontrolować rynek (...) Równocześnie przekształca kraj i krajobraz według założonego z góry planu, zgodnie ze ściśle określonym modelem: domy dzierżawców zgrupowane są wokół pałacu, w którym okazjonalnie przebywa właściciel lub mieszka jego rządca. Aleje cyprysów łączą pałac i domy dzierżawców. Co symbolizują te drzewa? Własność, nieśmiertelność, trwanie. Wpisując się w krajobraz aleje cyprysowe nadają mu zarówno głębie jak i sens.
W Toskanii, na przełomie sierpnia i września spędziłem dwa tygodnie przejeżdżając wzdłuż, wszerz i w poprzek ok. 3000 km. To był mój czwarty pobyt w tym regionie, mam więc pewną skalę porównawczą pozwalająca na pewne ostrożne wnioski. W porównaniu do początku lat dziewięćdziesiątych, połowy tej dekady i pierwszych lat XXI wieku bardzo wzrosła liczba turystów. W zeszłym roku, jak podaje oficjalny portal regionu, było ich 40 milionów, podczas gdy ludność regionu liczy ok. 3,5 miliona osób. Przybysze mieszkali w 12 tysiącach hoteli, nie licząc agroturystycznych domów wakacyjnych. Sektor turystyczny wytwarzał ok. 8% regionalnego PKB.
Nie dotarłem do danych porównawczych, muszę się więc oprzeć na obserwacjach, które mogą być zawodne. W czasie poprzedniego pobytu w Sienie w 2003 r., również we wrześniu, bez trudu znajdowałem miejsce na parkingu i stolik w kawiarni na Campo. W tym roku krążyłem szukając miejsca ponad godzinę, w końcu zaparkowałem na jedynym wolnym miejscu w pobliżu centrum historycznego, ale na pasach dla pieszych. Po kilku godzinach wracałem ze strachem do samochodu, ale nie spotkała mnie żadna kara. Na Campo czekałem z kwadrans na wolny stolik żeby napić się espresso. Ulicami przelewały się tłumy turystów, z chyba prawie wszystkich krajów.
W XIX wieku i jeszcze na początku ubiegłego stulecia do Toskanii, do Włoch, jeździli arystokraci oraz intelektualne i artystyczne elity, szukające tam inspiracji, obecnie turystyka stała się demokratyczna i masowa. W ten stale rosnący strumień włączają się kolejne nurty. Po Polakach, innych dawnych Demoludach i Rosjanach pojawiają się Afrykanie, a w końcu Chińczycy, którzy już do końca zaleją Toskanię. To dobrze, że ludzie różnych kontynentów poznają skarby Europy, ale z drugiej strony oglądanie i kontemplowanie piękna toskańskich miast staje się coraz trudniejsze. Do bardziej znanych kościołów, nie mówiąc o muzeach trzeba odstać godzinę i więcej żeby kupić bilet i w tłumie oglądać wspaniałości wnętrza. Fotografując interesujący obiekt uwiecznia się równocześnie przypadkowych turystów. Masa turystów stwarza nie tylko dla mieszkańców, ale także dla siebie liczne uciążliwości, trudności w zaparkowaniu samochodu, kolejki do zabytków, tłok na wąskich uliczkach.
Sieć dróg w Toskanii jest bardzo gęsta, nawierzchnia na ogół w dobrym stanie, ale wiele odcinków, szczególnie w górach jest bardzo krętych i wąskich. Na osi północ - południe biegnie droga szybkiego ruchu: Fi-Si (Florencja - Siena) i również bezpłatna równoleżnikowa: Fi-Pi-Li (Florencja - Piza - Liworno), co ułatwia poruszanie się po regionie. W miastach jeździ się trudno, bo uliczki są wąskie, a ich prześwity ograniczone parkującymi samochodami. Do centrum miast obowiązuje w zasadzie zakaz wjazdu, ale zwykle z licznymi wyjątkami, które jadąc trudno odczytać, trzeba więc przyjąć, że zakaz nas nie dotyczy i jechać tak daleko jak to jest fizycznie możliwe. Policji nie widać, podobnie jak na drogach, gdzie przepisów pilnują radary, ale chyba działają niezbyt efektywnie, bo rzadko kto respektuje ograniczenia szybkości.
Trzykrotnie mieszkałem w agroturystycznych domach wakacyjnych. Tym razem w pięknej posiadłości na wzgórzu ze wspaniałym widokiem na dolinę i góry. Dom gospodarzy pochodził z XVI wieku i został kupiony przez ojca obecnego właściciela od spadkobierców arystokratycznej florenckiej rodziny. Wynajmowane mieszkanie, trzy pokoje z dobrze wyposażonym aneksem kuchennym, w sumie ponad 80 m² znajdowało się nad dawną stajnią. Brakowało zmywarki i internetu. Ten ostatni brak był jednak błogosławieństwem, dawał bowiem wytchnienie od stałej obecności w sieci. Za to obok była zapewne kiedyś używana prywatna kaplica. Mieszkanie dla czterech osób kosztowało nieco ponad 4000 zł za dwa tygodnie. W porównaniu do cen hoteli, niedrogo. Ale i hotele we Włoszech na tzw. prowincji mają ceny umiarkowane. W Udine pokój w sieci Best Western (cztery gwiazdki) kosztował 69 euro, dwa razy taniej niż w austriackim Grazu czy Klagenfurcie. Właściciel domu wakacyjnego był „chłopo - pracownikiem”, hodował perliczki, kilka świń, miał winnicę i drzewa oliwne, traktor i kilka innych maszyn, ale pracował równocześnie w fabryce skuterów w położonej o 40 km Pontederze.
Kto już zaliczył Florencję, Sienę, Wolterrę, Pizę, Lukkę i Arezzo ma jeszcze bardzo wiele do zobaczenia. Np. S. Miniato, położone na wzgórzu miasteczko. Widok stamtąd na okoliczne doliny jest niezwykły, ponadto ciekawa katedra, pałac biskupi i muzeum. Jadąc do Sieny warto zatrzymać się na chwilę w Monteriggioni - miasteczku, a właściwie wiosce, która składa się z rynku z małymi domami i otaczających go średniowiecznych murów z monumentalną bramą wiodącą do środka. Warto też zobaczyć malutką Pienzę miejsce urodzin papieża Piusa II, który wybrany na ten urząd zadbał o rozwój swojego miasta. Trzeba także pojechać na północ do Bargi, kolejnego miasta położonego na stoku wysokiego wzgórza z panoramicznym widokiem na Alpy Apuańskie i Appeniny, piękną katedrą i malowniczymi ulicami. Po drodze do Bargi, na rzece Sérchio, znajduje się kamienny łukowy most z XI wieku i już w XVI stuleciu uznany za zabytek, ponieważ ograniczono na nim ruch ze względów konserwatorskich.
We wrześniu, kiedy dla Włochów i Francuzów, urlopujących w sierpniu, skończył się sezon można także odpocząć na wielkiej piaszczystej plaży i wykąpać się w morzu np. w Lago di Camaiore lub dalej na południu w Marina di Castagneto.
We Florencji tłumy, żeby dostać się do katedry trzeba odstać co najmniej godzinę, jeszcze dłuższa kolejka stoi do kas w galerii malarstwa Uffizi. Ufizzi to po polsku urząd. W budynku tym pierwotnie mieściła się administracja Cosimo I. Giorgio Vasari przebudował obiekt, w którym umieszczono zbiory sztuki Medyceuszy. Sposób sprzedaży biletów pozwala jednak ominąć kolejkę, są bowiem dwie kasy, jedna sprzedaje bilety na bieżąco, druga zaś zajmuje się rezerwacją np. na nastęną godzinę. Kosztuje to 4 euro więcej, ale kupuje się bilet bez czekania i tę godzinę można wykorzystać np. na obejrzenie sąsiedniego Ponte Vecchio, jednego z niewielu krytych mostów mieszczącego obecnie sklepy jubilerów i sprzedawców pamiątek. Przed frontem Uffizi galeria sławnych florentyńczyków m.in Nicolo Machiavellego, autora „Księcia”, prekursora nowoczesnego „marketingu politycznego”.
W Toskanii jest kilka regionów winiarskich. Najbardziej znany, chianti, rozciąga się na południe od Florencji aż do Sieny. Ze szczepu sangiovese (minimum 80%) wytwarza się wino rubinowego koloru przechodzącego w odcień granatu. Odmiana chianti clasico jest apelacją ściśle kontrolowaną. Wino może być sprzedawane od 1 października w następnym roku po zbiorze. Bardziej na południe znajduje się Montepulciano piękna miejscowość, która dała nazwę gatunkowi winogron. Jest to bardzo popularny szczep hodowany także poza Toskanią. Niedaleko znajduje się Montalcino, założone w X wieku. W miasteczku znajduje się kilkanaście kościołów, a do środka wiedzie sześć bram. W okolicy produkuje się brunello di Montalcino, chyba najdroższy gatunek włoskiego wina. Brunello to arcydzieło, Ferrari wśród win - mówią w Montalcino - pisze w dodatku Turystyka do "Gazety Wyborczej" - Krystyna Naszkowska - Moda na nie przyszła w 1980 r., kiedy jako pierwsze we Włoszech otrzymało znak DOCG (kontrolowanego i gwarantowanego oznaczenia pochodzenia). A samo miasteczko stało się popularnym celem turystyki winiarskiej. W latach 80. był tu jeden hotel z 15 pokojami, dziś jest ich kilka, a dodawszy kwatery w winnicach, znajdzie się nocleg dla 6 tys. osób. Cena butelki brunello zaczyna się od 20 euro, podczas gdy całkiem przyzwoite chianti można już kupić w supermarkecie za 4 - 5 euro.
To nie przypadek, że Toskania stała się ojczyzną wielu wybitnych malarzy, poetów, kompozytorów, pisarzy. Toskańczykami byli m.in. Leonardo da Vinci, Giorgio Vasari, Piero Della Francesca, Benvenuto Cellini, Rafael Santi, Niccolo Machiavelli, Michał Anioł, Sandro Botticelli, Dante Alighieri, Giovanni Boccaccio, Francesco Petrarka, Giovanni Puccini i wielu innych.
Toskania, mimo burzliwych dziejów kraina łagodności, region o rozmiarach średniego polskiego województwa, dał Europie i światu więcej niż niejedno wielkie państwo.






