„Odwzrościć” świat, czyli stare recepty nowej ekoświrowni...
TAGI: Deser, Waria,
Dodano: 2010-05-12 10:10:04

Po sowieckiej rewolucji 1917r. liczna emigracja rosyjska, tzw. „białych” (w odróżnieniu od „czerwonych”), miała zasłużoną opinię ludzi, którzy „niczego nie zapomnieli i niczego się nie nauczyli”. Czytając o kolejnych pomysłach nawiedzonych ekologów – tzw. „głębokich”, których głębokość mierzy się głębią nienawiści do człowieka i dokonywanych przez niego wyborów – przypomniałem sobie owych „białych” Rosjan.

Otóż The American. A Magazine of Ideas, przedstawił opowiastkę o nowych pomysłach reprezentantów nowej religii, jaka stało się tzw. antropogeniczne (spowodowane przez człowieka) globalne ocieplenie. Religii, bo mimo licznych raportów naukowe wątpliwości oraz krytyka metod i wyników badań wyznawców (czy może raczej kuglarstwa danymi) rozszerza się jak pożar prerii.

Otóż owo towarzystwo zaczęło organizować konferencje pt. Jak „odwzrościć” (to degrowth) świat. Najnowsza odbyła się w Barcelonie, następna ma mieć miejsce w Sienie. Zgadzam się z autorami opowiastki, że jeśli chce się „odwzrościć” świat, to od wielce atrakcyjnej turystycznie Sieny znacznie bardziej pouczająca byłaby konferencja np. w Korei Północnej, której władcom udało się skutecznie „odwzrościć” tę paranoiczno-komunistyczną gospodarkę...

Ale, bardziej poważnie, kapłani nowej ociepleniowej wiary, domagają się zerowego wzrostu, albo i spadku aktywności gospodarczej, gdyż tego wymagają dogmaty ich wiary. Spalanie energii z paliw kopalnych, prukające krowy (to też ekozagrożenie!!) i w ogóle zużywanie zasobów materialnych – wszystko to ich zdaniem stanowi straszliwa groźbę dla ludzkości. Dlatego trzeba skończyć ze wzrostem (ludności, PKB, zużycia zasobów) i przestawić się na „zieloną pracę”, czyli ekologicznie nieszkodliwe zajęcia, włącznie z produkcją „zielonej energii”.

Są to ludzie nie znający ekonomii. Gospodarka ewoluuje cały czas. Na różnych etapach zużywa różne ilości zasobów materialnych na jednostkę nowo powstałego bogactwa (PKB). Najpierw w zacofanej gospodarce rolniczej – mniej, potem więcej, gdy rozwija się przemysł i buduje się techniczną infrastrukturę (drogi, mosty, porty, koleje, lotniska), potem znowu mniej, gdy dominują usługi. Tak więc, zużycie zasobów w zamożniejszych krajach relatywnie zmniejsza się samo.

Ale ociepleniowym zelotom to nie wystarcza. Trzeba zniszczyć tę naszą zamożność zbudowaną na ekonomicznych, czyli efektywnych metodach wytwarzania. Ekoświrownia nie cierpi ekonomii (ekonomistów też!). Pod tym względem nowa ekoświrownia nie różni się od starej, tej sprzed 40. mniej więcej lat, gdy też domagano się „odwzroszczenia” świata. Tyle, że wówczas grozić nam miało załamanie w związku z wyczerpaniem się zasobów. I chociaż stara ekoświrownia w stylu prof. Paula Ehrlicha nadal straszy wyczerpaniem się zasobów, nowa ma już innego straszaka: groźbę globalnego ocieplenia. Jedno tylko mają wspólne: niechęć do ekonomistów, czyli nauki opartej na zdrowym rozsądku.

Ówczesna „głęboka” (nie intelektualnie rzecz jasna!) ekolożka, Hazel Henderson, stwierdziła na pierwszym globalnym „ekospędzie” w Rio de Janeiro, że po zwycięstwie eko-rewolucji, ekonomiści będą zamykani w obozach reedukacyjnych. Co tylko potwierdza diagnozę wielu, że ekologia, to nie tylko nowa religia, ale i wersja totalitaryzmu XXI wieku...
 

OPINIE

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010