O tym, co władza z człowiekiem wyprawia
TAGI: Deser, Waria,
Dodano: 2009-11-17 13:34:54

Hucznie w mediach, skromnie w kuluarach. Panującemu rządowi RP stuknęła dwójka. Na dwu-lecie opozycja wystawia rządowi słabą dwóję. Premier Tusk ocenia się na mocną czwórkę. To świetny punkt wyjścia do dyskusji o tym, co się dzieje z człowiekiem, któremu ni stąd ni zowąd zdarzy się rządzić.

Władza to namiętność, która pochłonęła morze ludzkiej krwi. Pokonuje z łatwością wszelkie świętości i wartości.

Jak ktoś słusznie zauważył – ten, kto zazna smaku władzy w niczym już tak nie zasmakuje. Jest to najniebezpieczniejszy środek uzależniający, a nieograniczonej władzy pragną zazwyczaj ograniczone jednostki. Walka o władzę toczy się non-stop. W skali makro i mikro. W sferze polityki, religii i gospodarki. Kto kogo kiedy i jak? Walka o władzę to jednocześnie walka o podział dóbr.

Żądza to pragnienie, emocje, instynkty. Człowiek jako jedyny, poza instynktami ma rozum – tym ponoć różni się od zwierząt. Tylko, że kompletnie z tym wyposażeniem sobie nie radzi. Nawet mu to przeszkadza. Teoretycznie, dzięki umysłowi może kontrolować swoje emocje i popędy, a raczej zapędy. W praktyce, ten bezcenny przydział wykorzystuje przeciwko sobie i swemu rodzajowi. Wniosek? Władza deprawuje. Gwarantuje wolność – sobie, a odpowiedzialność zrzuca na innych. Dostaje się w ręce ślepych, bo się im wydaje, że ci, którymi rządzą są od nich głupsi. Jeśli zaś władza obywa się bez inteligencji, to nie może się od niej spodziewać zaufania i wdzięczności. Człowiek ma rozum – tylko czy jest rozumny?

Zwierzęta rozumu nie mają – mają program w kodzie genetycznym, który im dyktuje zachowania. Człowiek. Miało brzmieć dumnie – ale nie brzmi. Nadal czujemy się panami Ziemi, choć sytuacja wymknęła się spod kontroli. Paradoks polega na tym, że obecnie zwierzęta bardziej niż ludzie przejawiają cechy określone mianem człowieczeństwa – choć im też odbija. Jaki pan – taki kram. Mimo stałej deprawacji ze strony człowieka, to właśnie od zwykłego kundla uczymy się, czym jest bezinteresowność, miłość czy wierność. Powstało nawet takie powiedzenie – „Chcesz wiedzieć, czym jest miłość? Kup sobie psa”. Profesor Jerzy Chłopecki pewnie by zaprotestował, bo teraz tresujemy psy obronne, czy raczej atakujące. Ja jednak biorę pod uwagę tę kundelkowatą, zwyczajną psią większość. Pies potrafi być wdzięczny. Rozumny człowiek – nie. Czy dlatego, że ma rozum? A przecież, gdzie rozum tam możliwość kształtowania człowieczeństwa – nie tylko zimnej kalkulacji.

Wróćmy jednak do władzy. Władza psuje. Wcześniej czy później. Ten, kto ma przewagę nad drugim człowiekiem z reguły zawsze to wykorzysta. Nie umie się powstrzymać. Dziecko nad swoim zwierzątkiem, starsze nad młodszym, rodzic nad dzieckiem, szef nad pracownikiem itd. A nawet gałęzie na drzewie sobie nie przeszkadzają. Wydaje się, że żądza władzy to przyczyna wszystkich ludzkich problemów. Mieć przewagę, dyktować warunki. Niech się liczą i boją. Znam takich ludzi, którzy nie spoczną dopóki nie zobaczą służalczości w oczach podległych.

Nawet kochający się partnerzy walczą o władzę. Zawsze któreś kocha bardziej. I ten mniej zaangażowany ma władzę. Dyktuje warunki. Oczywiste jest, że zniewolonemu w końcu przyjdzie ochota na strzepnięcie z siebie jarzma. Podobnie jest z władzą rodzicielską. Nadużyta rodzi bunt i chęć uwolnienia się.
Czy drugi człowiek jest po to, by go zniewolić? Nie da się inaczej? Władza jest potrzebna, bo ktoś musi odpowiadać, pokierować, zorganizować. I można to robić bez zniewalania czy upokarzania. Dobre traktowanie, motywacja, konkretne cele i szacunek – to niewiele, a jednak niewykonalne. Szukam w dziejach ludzkich dobrego państwa, sympatycznej demokracji. Nie ma. Jakaś grupa zawsze była traktowana niesprawiedliwie.

Władza człowiekowi nie wychodzi – choćby nie wiem jak się starał. Ktoś kiedyś powiedział, że wraz ze wzrostem poczucia władzy rośnie poczucie własności, a maleje poczucie rzeczywistości, podczas gdy zwierzęce stada dobrze sobie radzą. Owszem jest czas przepychanek, kto na czele stada, ale potem spokój do następnej kadencji, gdy się młodszy przywódca stada pojawi. Ale to nie stada tego samego gatunku ze sobą walczą. Tak jest tylko u homo sapiens. Czyżby instynkt górował nad myśleniem? 

OPINIE
Robert Król - Nie dla psa kiełbasa, czyli trzeba potrafić obchodzić się z władzą
2009-12-11 20:11:28
Obywatele w demokratycznych wyborach, głosując na poszczególnych kandydatów, podpisują się poniekąd pod ich poczynaniami w przyszłości. Rzecz w tym, jak reprezentowanie będzie im wychodziło. Naturalnie wyborcy oczekują, że będzie ono dumne i jak najbardziej dla nich pozytywne. Niestety z tym bywa różnie.

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010