Społeczeństwo
O pojęciu technicznego idioty
TAGI: Kuchnia intelektualna, Społeczeństwo,
Dodano: 2010-03-08 13:15:23

Terminu „techniczny idiota” M. McLuhan użył w jednym z wywiadów na określenie kogoś, kto nie dostrzega wpływu, jaki wywierają na niego media i zmian, jakich w nim dokonują. McLuhan twierdził, że współczesny człowiek nie zauważa nawet tego, iż to media stały się jego „naturalnym środowiskiem”, a nie świat przyrody – przy czym, jak można sądzić, kanadyjskiemu uczonemu chodziło głównie o użytkowników mediów. W dzisiejszych czasach telefonii komórkowej, ewoluującego Internetu, telewizji cyfrowej i satelitarnej itd. można znaleźć wiele przykładów potwierdzających spostrzeżenia McLuhana. Jeśli bowiem ktoś spędza czas przed telewizorem „skacząc” po dziesiątkach lub setkach kanałów, jeśli ktoś używa komórki głównie po to by na niej grać lub „ściągać dzwonki”, jeśli ktoś całymi dniami wysiaduje w „chatroomach”, rozmawiając o niczym – to trudno takie podejście do mediów inaczej nazwać aniżeli technicznym idiotyzmem. Wystarczy zresztą poczytać komentarze pod tekstami dziennikarskimi czy newsami na polskich portalach informacyjnych, by przekonać się, że bardzo często zabierają publicznie głos ludzie nie tylko niezdolni do poprawnego i sensownego posługiwania się polszczyzną, czyli, co tu dużo kryć, wtórni analfabeci, ale i nieodróżniający przestrzeni publicznej (utworzonej dla społecznej debaty) od przestrzeni publicznej toalety. W tej ostatniej kwestii zdumiewa mnie zresztą to, iż administracje portali od lat tolerują wulgarne i szokujące wypowiedzi rozmaitych „komentatorów”, czym skutecznie obniżają rangę tego, co zamieszczają na elektronicznych stronach i tego, o czym na nich informują.

Techniczny idiota zatem, moglibyśmy powiedzieć, to osoba, która nie wie, do czego służą media i wykorzystuje je niezgodnie z ich przeznaczeniem. Zauważmy jednak, że fenomen ten ma jeszcze jedno oblicze. McLuhanowi chodziło raczej o użytkownika, o odbiorcę mediów, a przecież można postawić pytanie, czy dostatecznie głęboką wiedzę o mediach i o ich przeznaczeniu posiadają nadawcy. Jeśli skonfrontujemy przyprawiającą o zawrót głowy ilość kanałów telewizyjnych z tym, że lwią część oferty programowej olbrzymiej większości stacji zajmują rzeczy kompletnie bezwartościowe i na poziomie przerażającego wprost banału lub tandety - to owo pytanie staje się całkiem uzasadnione. Podobnie, gdy uświadomimy sobie, że pseudoinformacji („newsów” o operacjach plastycznych gwiazd szołbiznesu, „wiadomości” która aktorka z kim się rozwodzi, a która z kim się ponownie schodzi etc.) przybywa kosztem wieści dotyczących poważnych wydarzeń i istotnych problemów społecznych – a szczególnie, kiedy po raz kolejny dostrzeżemy, jak dziennikarze zamieniają się w celebrities i zaczynają zachowywać w programach informacyjno-publicystycznych niemalże jak modelki na wybiegu. Kto wie, czy tak naprawdę kamieniem milowym na tej drodze do używania środków przekazu w zgoła idiotyczny sposób, nie było wprowadzenie programów typu reality show, w których przeciętność, nijakość, połączone z ekshibicjonizmem, prezentowano publiczności jako największą ekranową atrakcję od czasów wynalezienia kina?

Jeżeli środki masowego przekazu stają się areną głupoty i służą do ogłupiania masowej widowni, to problem technicznego idiotyzmu staje się bardzo poważny, albowiem stajemy przed sytuacją, w której – choćby jako ludzie związani z nauką – powinniśmy bronić użytkowników przed nadawcami, którzy z pełną świadomością siły oddziaływania mediów, wykorzystują je, by odbiorców „retrybalizować”, jak mawiał McLuhan, czyli doprowadzać kulturowo do stanu sprzed „epoki Gutenberga”. Niesamowite wydaje się to, że wraz ze skokowym wprost rozwojem technologii od lat 90. ubiegłego wieku, pojawiają się w coraz większej skali – obok wtórnego analfabetyzmu i dominacji kultury obrazkowej – patologie społeczne, takie np. jak uzależnienie od mediów (zwłaszcza siecioholizm), nękanie za pomocą Internetu (cyberbulling), kradzieże on-line, samobójstwa on-line czy wyjątkowo odrażająca pornografia dziecięca. Z jednej strony ludzie dysponują środkami technicznymi, o jakich nie śnili ich przodkowie, z drugiej zaś, wykorzystują je tak, jakby zupełnie nie wiedzieli, do czego one mogą służyć. Nasuwa się zatem taka konkluzja, że w ramach edukacji (być może już na poziomie przedszkolnym, skoro parolatki wyrastają w otoczeniu mediów) – należałoby kształcić dzieci, a potem młodzież, pod kątem racjonalnego podejścia do nowoczesnych środków przekazu, w przeciwnym bowiem razie czekać nas może pandemia technicznego idiotyzmu, czyli „idiotyzacja kultury”.

Pozostaje jednak pytanie, w jaki sposób zmienić mentalność ludzi pracujących w mediach. Jeśli osoby studiujące dziennikarstwo będą traktować proces upodabniania się dziennikarzy do ludzi szołbiznesu (to już nie chodzi wyłącznie o infotainment, chodzi też o lansowanie stylu życia, poddawanie się zabiegom „medyczno-estetycznym”, występowanie w filmach czy serialach, pokazywanie się w towarzystwie innych gwiazd) jako normalny i naturalny, to będą w taki sam sposób podchodzić do zawodu dziennikarskiego. Bodajże u W. Hachtena wyczytałem kiedyś bardzo celne i zarazem złośliwe spostrzeżenie, że tego rodzaju ewolucja dziennikarstwa prowadzi do sytuacji, w której zupełnie przestaje się liczyć wiedza, bystrość, inteligencja, krytycyzm i cywilna odwaga osoby zajmującej się dziennikarstwem, a zaczyna liczyć wyłącznie wygląd i prezencja. Rozwijając tę myśl można powiedzieć więcej: z czasem do pracy w mediach będzie potrzebny bardziej kurs kosmetyczno-aktorski aniżeli wyższe studia o humanistycznym profilu. Na poziomie kształcenia przyszłych adeptów dziennikarstwa należałoby zatem położyć coraz większy nacisk na odnawianie dziennikarskiego ethosu, na krytykę przekazu medialnego (ze szczególnym uwzględnieniem infotainmentu) oraz na krytykę procesu celebrytyzacji środowiska ludzi mediów, jeśli zależy nam na tym, by dziennikarstwo nie zamieniło się w reality show.

OPINIE
student - ...
2010-03-08 23:41:15
Trzeba przyznać, że niestety to prawda, ludzie są jakby otumanieni tym, co narzucają im nadawcy. Ostatnio przeglądając kanały w TV stwierdziłem, że chyba nie pasuję do tego świata albo po prostu jestem jakiś inny, może dlatego, że myślę?
Katarzyna Pajdak - O kulturze masowego idiotyzmu
2010-03-24 16:23:19
Z całą pewnością media ogłupiają społeczeństwo, żyjemy w „kulturze obrazu”. Bez wątpienia dziennikarze często zapominają o wartości swego zawodu – profesjonalizmie, o istocie i fundamentach prawidłowo rozumianego dziennikarstwa. Nie dbają o przekaz medialny, tym samym podporządkowują się oczekiwaniom masowego odbiorcy, dostosowują do wymagań współczesnego rynku medialnego.
Maja - Bądź tu mądry i pisz wiersze.
2010-03-25 14:38:40
Cóż, pojęcie "technicznego idioty", znajduje zwłaszcza dzisiaj, swoje paskudne odbicie. Jak szybko rozwijają się media, tak wraz z nimi, "techniczni idioci". Smutne i przerażające. "Paskudne odbicie", ponieważ nieumiejętność rozważnego, kompetentnego użytkowania z dobrodziejstw mediów, jest niepokojąca.
Katarzyna Pajdak - Rozważań ciąg dalszy...
2010-03-25 17:57:12
Zgadzam się! Im dłużej studiuję dziennikarstwo i obserwuję zachowania dziennikarzy (oczywiście nie wszystkich), tym bardziej przekonuję się, że zawód ten to jeden wielki show – biznes i pogoń za sensacją, co jest równoznaczne z brakiem profesjonalizmu. Należy przypuszczać, iż tak dziennikarze, jak same media, raczej się nie zmienią. Wszyscy bowiem są dziś przyzwyczajeni do „bylejakości”.
Paweł Przywara - student
2010-03-26 10:00:53
Nie popadałbym w taki pesymizm - sama świadomość zagrożeń, z jakimi się stykamy, dowodzi, że nie jesteśmy bezradni. Jeśli więc nie jesteśmy zadowoleni z obecnego stanu mediów, to należy powoływać do istnienia takie środki przekazu, które będą podnosić poziom :)
Paweł Przywara - Katarzyna Pajdak
2010-03-26 10:10:18
Pani Katarzyno, z jednej strony ma Pani rację, ale z drugiej nie :) Oczywiście, możemy twierdzić o niesamowitych możliwościach wyboru, jeśli chodzi o media i ich oferty, ale przecież nawet w przypadku tak interaktywnego środka przekazu, jak Internet, już od końca lat 90. stwierdza się (mam na myśli badania amerykańskie), że olbrzymia większość użytkowników Sieci porusza się po znikomym (poniżej 1%) obszarze cyberprzestrzeni.
Paweł Przywara - Maja
2010-03-26 10:23:19
Szanowna Pani Maju,
(nawiasem mówiąc, bardzo ładne imię, kojarzy mi się z serialem "Space 1999" (kultowym dla mojego dzieciństwa, ale nie wiem, czy Pani go w ogóle oglądała) - nie chciałbym, by powstało wrażenie, że jestem jakimś ludystą :), jak amerykański determinista technologiczny choćby Jerry Mander, który już w latach 70. postulował wyeliminowanie telewizji z naszej kultury (choć, z perspektywy czasu, kto wie, czy nie miał racji :P). Uważam, że nowoczesne media niosą wiele pozytywnych wartości - sam fakt, że możemy się porozumiewać błyskawicznie z ludźmi z różnych stron świata, że możemy zawierać znajomości z naukowcami czy artystami, czy w ogóle zwykłymi osobami gdzieś mieszkającymi na antypodach - jest niezwykle budujący.
Paweł Przywara - Katarzyna Pajdak (c.d.)
2010-03-26 10:33:28
Szanowna Pani Katarzyno,
to nie jest tak, że "wirtualna rzeczywistość" to złudzenie. Cyberprzestrzeń, którą generuje Internet, wypełniana jest przez jego użytkowników żywymi, realnymi emocjami, zaś więzy powstające online mogą się przenosić do świata "poza Siecią", jak Pani zapewne wie. Sporo ludzi poznaje się online, a następnie ze sobą mailuje, telefonuje do siebie, a nawet się spotyka.
Maja - Szanowny Panie Doktorze
2010-03-26 13:03:26
Przypomnę, że miałam z Panem zajęcia, także nie musi Pan tak oficjalnie.
Bardzo mi miło, że moje imię kojarzy się z Pańskim dzieciństwem. Serialu nie kojarzę, ale pocieszam się, że pamiętam Pszczółkę Maję;)
Oczywiście wiem, że świadomość medialna to podstawa by móc poruszać się po nowych mediach, swobodnie i mądrze.
Paweł Przywara - Maja
2010-03-26 14:23:12
Szanowna Pani Maju,

moje odpowiedzi nie są nadmiernie oficjalne tylko uprzejme :) Gwoli wyjaśnienia natomiast serialowa Maja była przedstawicielką innej cywilizacji i potrafiła się zmieniać w przeróżne stwory - Pani, jak podejrzewam, tych zdolności nie posiada :).
Wracając jednak do Internetu, nie można twierdzić, że ma on więcej wad niż zalet, jeśli jasno się nie określi kryterium, wedle którego dokonuje się jakiegoś klasyfikowania.
Maja - Szanowny Panie Doktorze
2010-03-26 17:02:09
Zgadzam się z Panem absolutnie (zwłaszcza odnośnie patologii, proszę wybaczyć, jestem po przeszkoleniu z terapii uzależnień, skrzywienie...). Ja tylko wyrażam swoje, ogólne zdanie na temat wad/ zalet nowych mediów. Oczywiście korzystam z Internetu, nie za często, nie za rzadko. Pan pyta czy kultura jest potrzebna człowiekowi? Ja pytam, dla kogo dziś może potrzebny być człowiek?
Pozdrawiam, uprzejmie.
Katarzyna Pajdak - Odpowiedź
2010-03-26 21:02:02
Panie Doktorze!
Z tym moim nadmiernym pesymizmem w kwestii mediów ma Pan trochę rację. Świadomość zagrożeń i próba ich zniwelowania z całą pewnością świadczy o postępie cywilizacyjnym. Problem w tym, że nie wszyscy ją mają. No, ale nie wymagajmy cudów.
Paweł Przywara - Maja
2010-03-26 21:31:40
Jakiś wyjątkowy pesymizm pobrzmiewa w Pani wypowiedzi i nie wiem za bardzo jak się do niego ustosunkować - nie można stawiać pytania: komu (czy dla kogo) może być potrzebny człowiek - wszyscy jesteśmy sobie jakoś potrzebni, a nasze rozczarowania nie powinny nam przesłaniać faktu, że po prostu: warto żyć. Nawet, jeśli przeżywamy jakieś problemy, to warto żyć :)

BarbaraP - Maja
2010-03-26 21:32:16
Pani Maju, faktycznie podjęliśmy próbę zebrania i skonfrontowania "za" i "przeciw" nowoczesnym technologiom. Proszę jednak sobie przypomnieć, że z początku nikt nie chciał być "sceptykiem" w tej naszej dyskusji! ;) Sprawa bowiem dotyczy nie tyle dostępu, czasu korzystania, jakości programów, które oglądamy, ale również (i to może jest najważniejsze) naszych umiejętności, kompetencji medialnych - słowem czy tak naprawdę potrafimy z tych wszystkich udogodnień korzystać.
Maja - Szanowny Panie Doktorze
2010-03-26 22:08:05
Ależ czy ja pesymizmem przemawiam??
Nie.
Proszę mi wierzyć, szpital i dzieci i ich problemy są mi znane.
-Boi się pan śmierci?
-Nie (...) po prostu mnie tu nie będzie.
- Świat będzie uboższy o jednego człowieka.
-Tak, ale w niczym to nie zmieni świata.
J.Osiecki, Z. Religa, "Człowiek z sercem w dłoni", Prószyński i S-ka, Wa-wa 2009 r.
Panie Doktorze, pozdrawiam i naprawdę, jestem bardzo pozytywnie nastawiona do życia...
Katarzyna Pajdak - Dygresja
2010-03-26 22:43:53
Rozumiem Panią Maję! Ale muszę powiedzieć, że swoją wypowiedział dodał mi Pan siły i wiary w życie. Dziękuję! Posiedziałam sobie w szpitalu i swoje też widziałam...

Pozdrawiam raz jeszcze!
Paweł Przywara - Katarzyna Pajdak
2010-03-27 08:43:40
Szanowna Pani,
nie twierdzę, że Internet powinien zastąpić realne kontakty z ludźmi - oczywiste jest, że zwykłej, bezpośredniej rozmowy nie jest w stanie zastąpić konwersacja on-line. Chodzi mi raczej o to, że tego rodzaju konwersacje pozwalają nam poznawać ludzi, na których być może "nie zwrócilibyśmy uwagi" lub - z racji choćby odległości geograficznych - byśmy się nie natknęli.

Paweł Przywara - Maja
2010-03-27 08:44:55
Bardzo mnie to cieszy, że jest Pani pozytywnie nastawiona do życia - radością życia trzeba zarażać innych :)
Paweł Przywara - BarbaraP
2010-03-27 08:48:34
Uzupełniając Twoją wypowiedź, rzekłbym dość trywialną i może kontrowersyjną, ale, jak sądzę, prawdziwą, rzecz, iż nie każdy się po prostu nadaje do korzystania z tak wyrafinowanych mediów jak elektroniczne. Mamy nieprawdopodobny zalew grafomanii online, ponieważ wielu osobom się wydaje, że cały świat dosłownie czeka na ich relacje z prywatnego życia :) No ale jak to potencjalnym użytkownikom mediów wytłumaczyć, że aby być jakimś racjonalnym użytkownikiem, trzeba mieć coś sensownego do przekazania innym?

:)
jagoda - media
2010-03-27 23:49:56
Szanowny Panie Doktorze,
Jest w tym trochę racji. Osobiście jednak nie widzę nic złego w tym, że dziennikarz staje się celebrytą pod warunkiem, że w dalszym ciągu jest dobrym dziennikarzem a nie dziennikarzem , który nie ma nic mądrego ani ciekawego do powiedzenia i robi wszystko by jego gwiazda znów świeciła.
Paweł Przywara - Jagoda
2010-03-28 14:55:11
Szanowna Pani Jagodo,
wydaje mi się, że należy oddzielać osoby interesujące się modą (a nawet plotkami) od "hollow people" w sensie T. S. Elliota. Też nie uważam, by interesowanie się sferą popkultury czyniło z danej osoby kogoś gorszej kategorii.
Maja - :)
2010-03-29 18:50:51
Kaśka, na Boga, jaka Pani Maja...
powrócę jeszcze do zalet i wad Internetu: wszystko jest kwestią zdrowego rozsądku i dystansu, umiejętności kompetentnego korzystania z cudownej techniki, zatem przestaję już powoływać się na zło wynikające z nieumiejętnego władania siecią.
Katarzyna Pajdak - Maja
2010-04-05 14:58:39
Droga Maju!
Po pierwsze, nie wiedziałam, że to Ty, po drugie, rozmawiamy na forum i nie mogę sobie pozwolić na prywatne dyskusje...

Pozdrawiam!
Paulina Kruk -
2010-04-20 11:23:15
W obecnym świecie, dziennikarze bez wątpienia zapominają o swojej prawdziwej misji i „zatapiają się” w dostarczaniu nam informacji przede wszystkim z show biznesu, sami stając się jego częścią, a wręcz przesiąkając takim życiem. Nie należy jednak kategoryzować wszystkich i zapominać o rzetelnych dziennikarzach, dla których ich fach ma nadal znaczenie. To, że niektórzy z nich brutalnie wchodzą w czyjeś prywatne życie, odbija się później na stosunku ludzi do nich i braku wiarygodności. Ten proces ciągle się nasila i obawiam się, że nadal będzie trzymał tendencję wzrostową.

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010