Polityka
O stereotypach, stosunkach polsko-rosyjskich i Rosji Putina
TAGI: Kuchnia intelektualna, Społeczeństwo, Polityka,
Dodano: 2011-12-20 15:22:06

Do napisania tego tekstu skłoniły mnie drwiny i szyderstwa europosła PIS-u, Janusza Wojciechowskiego, wyrażone na jego blogu na temat przyjaźni polsko-rosyjskiej. Uważam słowa posła Wojciechowskiego za niesłychanie oburzające, zaś intencje – zaszkodzenia poprawie stosunków polsko-rosyjskich – za godzące w polski interes narodowy. Bowiem dobro Polski wymaga dobrych stosunków z naszym największym sąsiadem. Ekonomiczne argumenty są oczywiste: Rosja jest stabilnym dostawcą surowców energetycznych i przedstawia duży i chłonny rynek. W tym tekście nie będę poruszał spraw ekonomicznych – nie czuję się dostatecznie kompetentny – ale przedstawię swoje spojrzenie na stosunki polsko-rosyjskie i ich historyczną ewolucję w sferze kultury i polityki.

W całej historii stosunków polsko-rosyjskich były okresy dominacji, jednej bądź drugiej strony. Na przykład w XVII wieku kultura polska dominowała w Moskwie, natomiast w XIX wieku, kiedy Polska stała się częścią Rosji, kultura rosyjska stała się obowiązująca. Z kolei w okresie istnienia ZSRR stosunki polsko-rosyjskie miały charakter schizofreniczny: oficjalnie deklarowano przyjaźń i sympatię, ale często nieoficjalne spotkania przedstawicieli obu narodów kończyły się kłótniami i wzajemnymi oskarżeniami. Rosjanie uważali, że Związek Radziecki w imię proletariackiej solidarności wspomaga i finansuje wszystkie kraje tzw. Demokracji Ludowej, zaś Polacy (tak samo jak Litwini, Ormianie, Ukraińcy… itd.) byli przekonani, że są okradani i ograbiani przez dominujące mocarstwo i samych Rosjan.

Tym niemniej, przynajmniej w środowisku rosyjskiej liberalnej inteligencji, Polska cieszyła się szczególną estymą jako okno na Zachód. Niektóre z polskich czasopism były dostępne na rynku radzieckim i cieszyły się dużym powodzeniem. Ich popularność wynikała z tego, iż informowały o najnowszych trendach w zachodniej kulturze i to bez charakterystycznego dla radzieckich mediów ideologicznego dydaktyzmu. Tutaj mogę skorzystać z osobistego doświadczenia: kilkanaście lat temu, poznałem Rosjanina, który z rozrzewnieniem wspominał czasy młodości, kiedy to dla przyjemności lektury „Przekroju” nauczył się języka polskiego. Status Polski był dwuznaczny: z jednej strony to byli nasi, członkowie naszego radzieckiego obozu, ale z drugiej strony nie nasi, bo kulturalnie i mentalnie różni, kultywujący szlacheckie tradycje i uważający się za część Zachodu. Z tym polskim przekonaniem polemizowało popularne wówczas powiedzenie: „Kurica to nie ptica, Polsza - nie zagranica”. Ale też ta niejednoznaczność Polaków i Polski była niesłychanie pociągająca i atrakcyjna. Na przełomie lat 60. i 70. w telewizji rosyjskiej był nadawany bardzo popularny program rozrywkowy „12 krzeseł” (podobno sam I sekretarz komunistycznej partii ZSRR, Leonid Breżniew, był jego fanem). Rzecz się działa w „polskim cafe”, w którym spotykali się rosyjscy Polacy i były odgrywane krótkie scenki obyczajowe, przerywane piosenkami. Teksty skeczów pisali miejscowi autorzy, ale też pojawiały się polskie piosenki wykonywane przez aktorów rosyjskich lub też polskich piosenkarzy. Interesujący i dużo mówiący o obrazie (ogólnie bardzo pozytywnym) Polaka był swoisty ceremoniał towarzyski, rodzaj przesadnej grzeczności z jaką bohaterowie skeczy odnosili się do siebie. Rosjan bawiło częste dodawanie „pan”, „pani”, „proszę pana”, „proszę pani” itd. (stąd to określenie Polaków jako „przeki”, znane przede wszystkim na Białorusi). Ogromną popularnością cieszyła się aktorka Barbara Brylska – zagrała m.in. główną żeńską rolę w rosyjskim kultowym filmie „Ironia Losu” (w Polsce był wyświetlany pod tytułem „Szczęśliwego Nowego Roku”), a na scenach królowała piosenkarka Anna German.

Niestety, w końcu lat 70. wszystko się to popsuło. W Polsce pojawiły się strajki, które skierowane były nie tylko przeciwko władzy, ale także przeciwko Rosjanom, których postrzegano jako reprezentantów ciemiężcy. Również i w ZSRR zmienił się obraz Polski i Polaka. Zlikwidowano wszystkie przyjazne Polsce programy telewizyjne, a polska prasa została zakazana. Centralne mass media zaczęły krytykować Polskę i Polaków, odświeżając negatywne stereotypy i uprzedzenia. I taka sytuacja trwała aż do początku lat 90., do czasów demokratycznych przemian w samym ZSRR, kiedy pojawiła się szansa poprawienia stosunków polsko-rosyjskich. Władzę objęli demokraci usiłujący wprowadzić model państwa demokratycznego o gospodarce wolnorynkowej. Niestety, ich reformy nie przyniosły sukcesu. Ich rezultatem był chaos gospodarczy, obniżenie poziomu życia przeciętnego obywatela i jednoczesny wzrost znaczenia wielkich bogaczy, tzw. oligarchów, którzy dzięki posiadanym środkom masowego przekazu zaczęli w coraz większym stopniu wpływać na politykę prezydenta Jelcyna. Atrakcyjność modelu zachodniej demokracji i gospodarki wolnorynkowej zdecydowanie spadła. I również wzrosła antypatia do Polski i Polaków jako przedstawicieli tego złego Zachodu.

Za prawdziwie negatywny przełom w stosunkach polsko-rosyjskich i radykalne pogorszenie się obrazu Polaka w Rosji należy uznać czas tzw. I wojny czeczeńskiej, kiedy to na terenie Polski samorzutnie zaczęły powstawać komitety poparcia Czeczeni, ośrodki informacyjne rządu czeczeńskiego itd. Kiedy Rosjanie cierpieli poniżenie z powodu klęsk i opłakiwali poległych, to Polacy, Litwini czy zachodni Ukraińcy cieszyli się z sukcesów Czeczenów. Miało to swoje konsekwencje zarówno ekonomiczne (Rosja zaczęła dyskryminować polskie towary) i kulturalno-mentalne (upadła wymiana kulturalna i zdecydowanie pogorszył się wizerunek Polaka i to nie tylko w mediach, ale także w świadomości przeciętnego Rosjanina). Przez następne lata stosunki polsko-rosyjskie trwały w niechętnym lub nawet wrogim zmrożeniu. W okresie rządów braci Kaczyńskich doszło do dalszego pogorszenia sytuacji; Polska zawetowała umowę Rosji z UE (z powodu blokowania polskiego mięsa na rosyjskim rynku), a w rosyjskich mass mediach szeroko komentowano fakt pobicia dzieci rosyjskich dyplomatów. Tym niemniej od momentu przejęcia władzy przez PO i powstania rządu Tuska pojawiły się pierwsze oznaki poprawy tej sytuacji. Przez chwilę wydawało się, że tragedia smoleńska pozwoli na zbliżenie obu narodów. Niestety, przynajmniej jeśli chodzi o polskie media, stało się zupełnie inaczej. Przede wszystkim siłom prawicowym udało się narzucić dyskurs o rosyjskiej konspiracji, z polskim udziałem, przeciwko prezydentowi Kaczyńskiemu, winie i niewinnych ofiarach, o poniżeniu Prezydenta Kaczyńskiego i polskich patriotów przez Rosjan. Również i po stronie Rosji obraz Polaka się nieco pogorszył, czego dowodzą wyniki socjologicznych badań.

Niezależne socjologiczne Centrum Lewady od lat prowadzi badania nad świadomością społeczną (na reprezentatywnych próbach – 1600 osób) Rosjan. Odpowiadając na pytanie o najbardziej przychylny Rosji kraj Polskę wymieniło w 2005 r. 5%, w 2007 – 3& i w 2010 – 5%. Dla porównania; za kraj przyjazny Rosji, Białorusie wymieniło 49%, a Niemcy 24 %. Z kolei za kraj najbardziej wrogi Rosji Polskę w 2005 r. wymieniło 5%, a 2007  - 20% , a w 2010 – 14%. Za największego wroga Rosji uważana była Gruzja – 57%, tzw. Pribałtyka (Estonia, Łotwa i Litwa) – ponad 30% i USA – 26%.

Generalnie widać pozytywne oznaki wpływu polityki rządu Donalda Tuska: obraz Polaka powoli się polepsza. Ale i rząd rosyjski i prezydent Putin też mają – być może nawet większe – zasługi dla poprawy stosunków polsko-rosyjskich. W pierwszym rzędzie odnosi się to do sprawy, która dla wielu Polaków ma znacznie szczególne – kwestii mordu tysięcy polskich oficerów w Katyniu i innych miejscach. W ogólno rosyjskiej telewizji pokazano film „Katyń” – co było wielkim wydarzeniem, nawet jeśli w badaniach Lewady tylko 9% twierdziło, że obejrzało dzieło A. Wajdy. Znacznie więcej, bo ponad 1/3 słyszało, że prezydent Putin w przemówieniu na Westerplatte uznał odpowiedzialność ZSRR za tę zbrodnię. Wyraźnie widać zmianę w opinii publicznej Rosjan. Na pytanie kto jest winny zbrodni katyńskiej, w marcu 2010 r. Stalina i NKWD wskazało 19%, zaś w kwietniu tego samego roku – 35 %. I analogicznie: na Hitlera i Niemców początkowo wskazywało 28%, a później – 18% respondentów. Zmniejszył się też odsetek nie mających zdania; z 53% do 47%. Nie można wpadać w nadmierny optymizm, bo prawda o śmierci polskich oficerów ma jeszcze długą drogę do pokonania.

Jestem przekonany, że w Polacy i Rosjanie mają szansę na znaczne poprawienie relacji między sobą. Takie zadanie postawił sobie Donald Tusk i takie są – jak się zdaje – intencje prezydenta Putina. Mam nadzieję, że ostatnie demonstracje demokratyczne w Moskwie i innych większych miastach pozwolą na odrzucenie stereotypu Rosji jako państwa bez społeczeństwa obywatelskiego. Wydaje się, że w Rosji pojawiły się zręby społeczeństwa obywatelskiego. Wprawdzie główne kanały telewizyjne realizują oficjalną linię propagandowo-informacyjną, to jednak większość Rosjan ma nieograniczony dostęp do Internetu i tym sposobem istnieje możliwość mobilizacji nawet kilkunastotysięcznych grup demonstrantów. Ponadto odgórna modernizacja Rosji sprawiła, że powstały – wbrew intencji decydentów – niezależne instytucje i organizacje. Przykładem może być historia powstania Centrum Lewady. Kiedy władze uznały, że wybitny socjolog, Jurij Lewada, nie gwarantuje właściwej lojalności, pozbawiły go stanowiska dyrektora państwowego instytutu badawczego. Jednak czasy się zmieniły i Lewada nie znikł z życia publicznego, tylko wraz z swoimi współpracownikami założył prywatny instytut badawczy – Centrum Lewady, który mimo śmierci założyciela działa i ma opinię najbardziej wiarygodnego lustra opinii publicznej w Rosji.

Jeśli chodzi o zbliżające się wybory, to wyznam że za najbardziej prawdopodobną uważam prezydenturę Władymira Putina. I jeśli porówna się inne scenariusze – to ten chyba jest najlepszy dla poprawy stosunków polsko-rosyjskich. Nie wierzę by któremuś z kandydatów ze strony demokratycznej opozycji lub komunistów udało się zagrozić dzisiejszemu premierowi. Znacznie bardziej realne – i gorsze dla Polski – jest zwycięstwo któregoś z przywódców nacjonalistycznych, np. Eduarda Limonowa.

Kolejna kadencja prezydenta Putina niesie z sobą również  wiele zagrożeń. Putin, jak wiadomo, zdobył władzę na fali rozbuchanego nacjonalizmu podczas II wojny czeczeńskiej. W czasie prezydentury Gorbaczowa i Jelcyna przeciętny Rosjanin czuł się upokorzony i poniżony. Putin przywrócił mu dumę ze swojego kraju i państwa. I dzisiaj też niektóre z jego decyzji ekonomicznych są dyktowane przede wszystkim względami prestiżowymi; na przykład budowa wyścigowego toru dla samochodów Formuły 1. Gdyby pojawiło się zagrożenie dla politycznej legitymacji władzy Putina, to bardzo prawdopodobne, że ponownie zwróci się do retoryki nacjonalistycznej i charakterystycznego wskazywania wroga na Zachodzie. Z historycznych powodów Polska jest pierwszym kandydatem do tego miana. W 2004 r., prezydent Władymir Putin ustanowił nowe święto państwowe – Dzień Jedności Narodowej – w rocznicę kapitulacji polskiego garnizonu na Kremlu na początku XVII wieku.

Jednak nie sądzę, by tak się stało. Polska należy do centrum Unii Europejskiej a Rosja jest zbyt powiązana z Unią, by ryzykować zerwanie stosunków. Tym bardziej, że sytuacja międzynarodowa nie jest dla Rosji najlepsza. Warto zwrócić uwagę, że sukces Chin nie jest i nie może być dobrze oceniany w Moskwie; Chiny nigdy nie wyrzekły się pragnienia odzyskania Mandżurii i południowej Syberii. Zaś w Azji Środkowej rośnie w siłę fundamentalizm muzułmański. Wprawdzie Rosji udało się sprawę Czeczeni rozwiązać – ale jakim kosztem… Wszak tam powstało na wpół-samodzielne teokratyczne państwo muzułmańskie. Tym sposobem Putin nie ma innego wyjścia; musi szukać poparcia w Europie. A droga do Europy wiedzie przez Polskę.

Z całą pewnością Putin nie jest uprzedzony do Polaków. W popularnych biografiach podkreśla się jego służbę w KGB na terenach byłej NRD. To na pewno było ważne doświadczenie życiowe. Być może tutaj wykształciły się jego skłonności do traktowania demokracji jako fasady, szukania rozwiązań w oparciu o osobiste kontakty. Ale z drugiej strony pomija się fakt, że jego protektorem był Anatolij Sobczak, członek opozycji demokratycznej, mer St. Peteresbura. I ta znajomość z pewnością wiele znaczyła, skoro na pogrzebie Sobczaka zdumieni dziennikarze zauważyli w oczach Putina prawdziwe łzy. A Anatolij Sobczak był pochodzenia polskiego…

Poprawa stosunków polsko-rosyjskich to naprawdę ważny element w zabezpieczeniu dobrobytu i bezpieczeństwa Polaków. Dlatego uważam za niezwykle cenną inicjatywę umożliwienia mieszkańcom obwodu Kaliningradzkiego (i Polakom zamieszkałym w powiatach przylegających do granicy obwodu) przekraczania granic Polski w ramach małego ruchu przygranicznego. Ta decyzja stwarza możliwość szerszego i swobodnego kontaktu obywateli obu narodów. W socjologii i psychologii społecznej znana jest tzw. hipoteza kontaktu, która mówi, że najlepszym sposobem eliminacji lub redukcji uprzedzeń i negatywnych stereotypów jest kontakt członków wrogich grup.

Dlatego zupełnie nie rozumiem zastrzeżeń i ostrzeżeń ex-minister A. Fotygi. Pani Fotyga straszyła wzrostem przemytu i przestępczości. Być może w jej wypowiedziach jest ziarno prawdy. Ale czyż mieszkańców Zachodniej Europy nie straszono wzrostem przestępczości z chwilą przystąpienia Polski do UE i strefy Schengen. I cóż się stało? Dzisiaj nawet najwięksi krytycy otwarcia granic przyznają – obawy się nie potwierdziły. Dlaczego nie miałoby być tak i tym razem? Dlaczego Polska i Polacy nie mieliby zerwać z niezbyt zaszczytnym określeniem „rusofoba”? I czemu Polska i Polacy nie mieliby cieszyć się u Rosjan taką sympatią jak przed kilkudziesięciu lat?

OPINIE
Oleksandra Stakh - \
2012-01-05 18:35:05
Polska i Rosja. Albo mit, albo przewrócił się świat, chociaż do obiecanego " Apokalipsy 2012" jeszcze jest czas. Polacy mogą chętnie patrzyć jeszcze radzieckie rosyjskie filmy, spośród których są niemało pereł kina, a Rosjanie, z kolei, lubić polską melodyjną muzykę . Lecz to sztuka. Artystyczny-filozoficzna liryka, która prawie nie ma wspólnego z "worem brudnej bielizny", czyli polityką. Wszechobecną, od czego jeszcze
Maksym Roszko - O stereotypach, stosunkach polsko-rosyjskich i Rosji Putina
2012-01-08 14:25:38
Rosja zawsze była lekceważącym narodem. Polsko - rosyjski stosunki można porównać z stosunkami ukraiński - rosyjskimi, całe to samo. Politycznie, geograficzny i ekonomicznie jesteśmy zależne jeden między jednym, lecz w innym chcemy być oddzielnie od Rosji, na co ona niezupełnie pozytywnie reaguje. Przecież wiele dziesiątków lat byliśmy pod kołpakiem rosyjskiej presji i byliśmy tylko terytorium dla zbędę i mieni "Dużej Rosji". Nie uważam że warto zbliżać się w stosunkach z Rosją, obudziła czujność mnie zeszła historia, w której Rosja wielokrotnie odegrała rolę agresor
Bohdan Kryvetskyy - nr 47089
2012-01-10 14:40:26
Rosyjski-polskie stosunki zawsze były jak gdyby naciągnięta struna. Te stosunki można rozdzielić na pewne okresy, ostatnie z których były dosyć skomplikowane. Wydarzenia końca 2009 i 2019 roku, jak to zmiana władzy w Ukrainie i przyjście prorosyjskich politycznych sił, tragiczna zagłada polskiego prezydenta Lecha Kaczyńskiego i przedstawicieli polskiej elity pod Smoleńskiem, zwycięstwo na przedterminowych wyborach w Polsce Bronisława Komarowskogo, który ma ból umiarkowane poglądy co do Rosji stosunkowo z jego poprzednikiem, pozwalają mówić o oziębieniu relacji i początkiem drogi do porozumienia. Lecz ta droga nie obiecuje być prosta, uwzględniając nierozstrzygnięte energetyczne, polityczne i historyczne pytania.
Taras Oprysko -
2012-01-11 21:55:30
Po upadku Związku Sowieckiego stosunki polsko-rosyjskie charakteryzowały się cyklicznością: po okresach napięć następo­wały próby ich poprawy. Niezbyt częste spotkania najwyższych przedstawicieli obu państw na krótko intensyfikowały ich rela­cje. Tymczasem wiele problemów stop­niowo nabierało charakteru systemowego.
Dawid Jamroży - Stosunki polsko - rosyjskie
2012-01-19 23:21:37
Na początku swojego komentarza chciałbym odnieść się do badań, które poruszył tu autor nad świadomością społeczną przeprowadzoną przez Niezależnie Socjologiczne Centrum Lewady. Niestety badania te nie odnoszą się tak naprawdę do całości narodu rosyjskiego i jego sposobu postrzegania Polski, a tylko do tych badanych osób. Może i badania te pokazują tendencje spadkową w latach 2005-2007 w tym jaki kraj jest najbardziej przychylny
Korol Mykola -
2012-03-26 22:02:28
Historia Rosji na zawsze była cicha i pokojowa, przeciwnie, często ona występowała agresorem w stosunkowi do swoje sąsiadów, i nawet teraz w
"pokojowe" czasy zachowanie Rosji "agresywne" państwo. Nie zadziwiająco że międzykulturowe stosunki z nią nie ладяться. O Rosyjski - polskie stosunki można dokładnie tak samo mówić jak o Rosyjski - ukraińskie, wrogość i obudził czujność. A i nie zadziwiająco. Historia

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010