Polityka
Nieuchronna tabloidyzacja mediów
TAGI: Kuchnia intelektualna, Społeczeństwo, Polityka,
Dodano: 2011-08-09 12:18:04

Afera „News of the World”, brytyjskiego tabloida, zajęła uwagę mediów jedynie na chwilę i nie stała się niestety okazją do poważnej dyskusji o kondycji współczesnych, także polskich mediów. Nielegalne rzecz jasna podsłuchiwanie celebrytów i mniej znanych osób było od lat codziennością wspomnianego tygodnika, a także zapewne innych gazet koncernu Roberta Murdocha. SeanHoare, zwolniony za pijaństwo i narkotyki dziennikarz tabloidu, który ujawnił aferę zmarł właśnie w ubiegłym miesiącu. Zgon ten tak został skomentowany przez policję: „śmierć niewyjaśniona, ale jak się wydaje nie nasuwa  podejrzeń”1.

Nie można wykluczyć, że śmierć Hoare’a zakończy aferę. W jej uciszeniu zainteresowane są zarówno media jak i politycy, ponieważ obie strony mają sobie sporo do zarzucenia. Ścisłe powiązania mediów i polityki są znane od dawna. Opinie, że w Wielkiej Brytanii nie można wygrać wyborów bez poparcia tabloidów nie są pozbawione podstaw.

Rola tabloidów w Polsce jest znacznie mniejsza i nie mają one takiej siły rażenia jak w Wielkiej Brytanii, nakłady są mniejsze a taki „Fakt” może tylko marzyć o nakładzie 5 mln egzemplarzy jaki osiągał wychodzący w niedzielę „News of the World”. Niemniej związki polityków także z polskimi tabloidami są faktem, a jeden z nich redagował nawet, przez jeden dzień, premier polskiego rządu.

Mimo mniejszej, jak na razie, roli tabloidów oddziałują one na pozostałe media powodując obniżenie ich poziomu na zasadzie znanej od wieków prawidłowości, że „gorszy pieniądz wypiera lepszy”. Tabloidyzacja mediów polega na upraszczaniu rzeczywistości, jednostronnym przedstawianiu problemu, skrótowym traktowaniu tematu, graniu na emocjach, kreowaniu sensacji. Teksty w tzw. prasie poważnej są coraz krótsze, a przywoływane w nich opinie ekspertów ograniczają się zwykle od jednego i nie zawsze pełnego zdania. W ten sposób dziennikarz nie szuka wyjaśnienia, ale jedynie podpiera się znanym nazwiskiem. Do tabloidyzacji tradycyjnych mediów przyczynia się także internet, blogi i mikroblogi jak np. twitter, w którym można poblikować teksty liczące jedynie 140 znaków.

Głównym zadaniem dziennikarzy i redaktorów gazet i innych mediów jest obecnie przyciągnięcie czytelników i zwiększanie oglądalności, bo to z kolei przyciąga reklamodawców i właścicielom mediów przynosi zyski. Szczególnie ważna jest tzw. „jedynka” pierwsza strona gazety. Ostatnio w roli tabloidu wystąpiła „Gazeta Wyborcza”. W wydaniu sobotnio-niedzielnym z 30-31 lipca na stronie tytułowej obwiedzionej czarną obwódką wydrukowano wielkimi czarnymi literami: „Nie zdążyli na drugi krąg”. W pierwszym odruchu pomyślałem znowu katastrofa. Okazało się, że w ten sposób anonsowano omówienie raportu o przyczynach katastrofy w Smoleńsku, która miała miejsce półtora roku temu i której przyczyny są od dawna dobrze znane. „Gazeta” wykreowała sensację i zagrała na emocjach wprowadzając w błąd czytelników sugerując tytułem wiadomości i czarną obwódką, że katastrofa dopiero co się wydarzyła.

Wypowiadający się w Polsce ludzie mediów chętnie mówią o pluralizmie opinii, niezależności, obiektywizmie itd. Być może są to szczere wypowiedzi, ale praktyka jest inna. Sprzężenie z polityką jest bardzo silne i do końca nie wiadomo kto kim steruje. W wywiadzie dla „Playboya” Kamil Durczok mówił: „W Polsce jest grupa 15 osób, które krążą po wszystkich mediach. Reszta ma embargo na publiczne wypowiedzi. To jest mechanizm wycinania polityków z mediów. Niektórzy z nich dostają odgórne zakazy zabierania głosu, inni z kolei dostają nakazy wszędobylskiego udzielania się”2. Kilkunastu robiących partyjną propagandę delegatów krąży po elektronicznych mediach, dziennikarze mają robotę, a często widowisko, ponieważ w zbiorowych dyskusjach w TVN-24, Radiu Z czy TOK FM ciągle ci sami politycy kłócą się między sobą. Widz, słuchacz ma po jakim czasie wrażenie, że są to odgrywane sceny, które nie dzieją się naprawdę. W ten sposób politycy i dziennikarze mają zajęcie, a publiczność jest oszukana. Bez polityków racje bytu straciłby nie jeden program telewizyjny, nie jedna stacja. Bez pracy zostaliby taci dziennikarze jak np. Monika Olejnik, Czy Bogdan Rymanowski. Szkoda byłaby niewielka, a korzyści duże. Większa rangę zyskałyby rzetelne informacje i względnie obiektywny komentarz.

Poszczególne tytuły prasy drukowanej z wyjątkiem tabloidów mają swoje profile. Jest „Gazeta Wyborcza” i „Rzeczpospolita” ze swoimi kręgami czytelników, które niekiedy się pokrywają, ale są także tytuły „środowiskowe” jak „Gazeta Polska”, „Nasz Dziennik”, „Nie”, które są dość hermetyczne i przez swoje skrajności przekonują przekonanych. W ten sposób jest zapewniony pluralizm opinii.

W przypadku mediów elektronicznych, poza skrajnym przykładem PiS-owskiej TVP, mamy do czynienia z całkowitym tabloidowym eklektyzmem. Dziennikarze zapraszają wspomnianą szeroką gamę 15 polityków różnych opcji i rozmaitych, na ogół tych samych ekspertów, którzy nie starają się nawet ukrywać swoich sympatii politycznych i występują w roli rzeczników tej czy innej partii. W TVN stałymi gośćmi są np. Jadwiga Staniszkis, Paweł Śpiewak, Waldemar Kuczyński i kilku innych. Od razu po otwarciu telewizora wiadomo co kto powie.

Dobrym przykładem radia, które szczególnie w porannej audycji między 7 a 9 realizuje zasadę „dla każdego coś miłego”, jest TOK FM. Radio jest jednak przekazem dość intymnym, gościmy w domu rożnych ludzi, którzy mówią nam niekiedy rzeczy, z którymi się nie zgadzamy. Nie powinno być jednak zgody na takich gości jak np. A. Macierewicz. Kłamca, manipulator, oskarżający ministrów spraw zagranicznych RP o agenturę, opowiadający bzdury o "obezwładnieniu" Tu-154, członek partii nieuznającej legalnego rządu i prezydenta RP. Taki człowiek w ramach wolności słowa może się wypowiadać w Radio Maryja. Ale w szanującym się radio nie, ponieważ tego rodzaju osoby powinny być wykluczone z przestrzeni publicznej uczciwych i obiektywnych mediów. W przypadku zapraszania takich gości nie chodzi przecież wcale o pluralizm opinii, ale o to żeby się coś działo. Zapraszając A. Macierewicza do TOK FM stało się radiem tabloidowym.

W ostatni weekend sensacją numer jeden było samobójstwo Andrzeja Leppera eksploatowane przez dwie doby przez niemal wszystkie media z TVN 24 na czele. Było to wydarzenie tragiczne zasługujące na niewielką wzmiankę w wiadomościach, ale nie na wielogodzinne transmisje z miejsca wypadku i jedynki w wydaniach gazet. Lepper były związkowy kontestator, organizator rolniczych blokad, sejmowy polityk i w końcu wicepremier PiS-owskiego rządu nie najlepiej zapisał się w historii ostatnich lat. W komentarzach dziennikarzy i pełnych hipokryzji objawach żalu niektórych polityków lejących krokodyle łzy, Lepper staje się po śmierci stabloidyzowanym  mężem stanu i bohaterem. Nie wykluczone, że podobnie jak inny, nie dawno zmarły polityk, stanie się legendą i przedmiotem kultu. W mediach pojawiają się już hipotezy  zabójstwa, które za sprawą mediów będą się rozpowszechniać.

Za tabloidyzację mediów czyni się odpowiedzialnym internet, gdzie panuje wolna amerykanka i pojawiają się treści odrzucające większość ludzi, które niestety powoli przesiąkają do komercyjnych mediów. Są to bowiem naczynia coraz bardziej połączone. Informacja o ważnych zjawiskach i spokojny, pozbawiony emocji komentarz są niezbędne do życia we współczesnym świecie, ale niestety stają się dobrem rzadkim. Zamiast tego główny przekaz to: straszenie, sensacje, plotki i kłamstwa polityków.

Kierunek, w którym ewoluują media jest być może, jak na razie, nieuchronny, bo podobnie, jak w wielu dziedzinach, żądzą nimi prawa rynku i chęć zysku. Media zmienią się tylko wtedy kiedy zmieni się świat.


 1„Le Nouvel Observateur” 28 lipiec – 3 sierpień 2011.

2 „Playboy”, sierpień 2011.

OPINIE
stefan - Tabloizacja mediów
2011-08-09 23:38:36
Całkowicie zgadzam się z opinią prof. Jałowieckiego. Szczególnie zezłościło mnie żerowanie na śmierci Leppera przez TVN 24. Okazuje się jednak, że nawet CNN żyłuje tego typu fakty tak długo i tak intensywnie, jak to tylko możliwe. Bo publiczność potrzebuje igrzysk, a media oglądalności, która przekłada się na liczbę i cenę reklam.
Gniewa mnie też to, że poważni, nagradzani dziennikarze coraz częściej posługują się mową ulicy, mówiąc lub nawet pisząc wulgaryzmy lub zbyt daleko idące "skróty myślowe". A przecież media to nie tylko informacje i komentarze, to także wyznaczanie norm językowych

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010