i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Dodano: 2009-05-21 15:52:49

Nasza gospodarka, chociaż czytamy o niej coraz bardziej niekorzystne prognozy, trzyma się wbrew prognostom zupełnie nieźle. Produkcja przemysłowa, jej najsłabszy punkt (bo wiążący się ze spadającą ciągle w Europie skłonnością do kupowania za granicą i drastycznym spadkiem naszego eksportu), w marcu spadła wyraźnie mniej niż w styczniu-lutym b.r. Czy to powód do radości? Raczej tak. Tak bowiem zwykle wygląda wychodzenie ze spowolnienia czy recesji. Najpierw rejestrujemy wyniki, które są mniej złe niż w poprzednich miesiącach czy kwartałach, a dopiero potem wyniki dodatnie.
Wszędzie, nie tylko w Polsce, piętą achillesową są produkcja przemysłowa i eksport. Eksport też przestał spadać coraz szybciej, ale też spadek ten nie zaczął się jeszcze zmniejszać. Przyjdzie na to trochę poczekać. Ale też pamiętajmy, że produkcja przemysłowa i budownictwo to dwa najbardziej wrażliwe na zmiany koniunktury działy gospodarki. Gdzie indziej dramatów nie obserwuje się. Zresztą, w drugim wielce cyklicznym dziale gospodarki – wspomnianym wyżej budownictwie – dramatów także trudno się dopatrzyć. Owszem, dynamika budownictwa spadła ostro, ale w kolejnych miesiącach I kwartału b.r. budownictwo zwiększało, nie zmniejszało, produkcję, choć w niewysokim tempie (1-2% w skali rocznej).
Różne sygnały cząstkowe wskazują, iż będzie lepiej. A to sprzedaż nowych samochodów zwiększyła się, a to znów duże firmy – w tym zagraniczne – nie przestraszyły się i zapowiadają rozpoczęcie inwestycji. Dużo więcej dowiemy się za miesiąc, gdyż pod koniec maja będą wyniki PKB za kwartał b.r. To bardzo ważne, bo niektóre istotne dane dostępne są w okresach kwartalnych, jak np. wyniki sektora usług rynkowych. W IV kwartale 2008roku, gdy rozmaite wskaźniki leciały w dół na łeb na szyję, PKB w tym sektorze (tzn. wartość dodana) wzrósł o 5%! A to przecież nieco ponad ½ PKB (gdy przemysł, to tylko ¼). Dobre wyniki w tym obszarze gospodarki mogą przesądzić o dodatnim wyniku w I kwartale b.r. i całym roku.
Trudno mi bowiem, zgodzić się z opiniami, że w I kwartale b.r. może jeszcze być wzrost gospodarczy, ale później spadek.Nie bardzo widzę podstawy do przewidywań pogłębienia negatywnych tendencji w następnych kwartałach. Właściwie tylko trwające dwucyfrowe spadki produkcji przemysłowej u głównych naszych odbiorców w Zachodniej Europie należą do tej kategorii. Indeksy ankietowanych menedżerów d/s zaopatrzenia powolutku idą w górę – także w Europie, choć z niskich poziomów (w Polsce z nieco wyższego).
Czy konsumenci przestraszą się niekończących się opowieści o kryzysie? Na razie, mimo licznych dramatycznych przykładów, zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw też trzyma się nieźle; spadek – o ile w ogóle – jest minimalny. Z różne badania zatrudnienia wskazują, iż może ono nawet zacząć rosnąć.
A to jest najważniejsze. W najgorszych latach poprzedniego cyklu (2001-02) zatrudnienie spadało przez dwa lata w tempie ok. 3,5% rocznie. Ale nawet gdyby teraz miał zdarzyć się spadek w tej skali, to i tak prawie 96% gospodarstw domowych dysponowałoby dochodami co najmniej takimi samymi, jak w roku poprzednim lub nieco wyższymi (płace dotychczas rosną nominalnie w tempie 4-6% w skali rocznej). Jeśli nie przesadzą z reakcją na kryzys, to
konsumpcja prywatna może podtrzymać wzrost gospodarczy. Miejmy nadzieję, że strach nie zamieni wzrostu zakupów w spadek...






