Polityka
Nie ma wojny w Afganistanie!!! List otwarty
TAGI: Kuchnia intelektualna, Społeczeństwo, Polityka,
Dodano: 2009-12-02 21:47:09
W Afganistanie nasz korpus się szkoli w warunkach stuprocentowo bojowych. Jeśli nie będzie ISAF (International Security Assistance Force) to w Afganistanie szybko powstanie czarna szpara, a potem hebanowa dziura, a jeszcze później będziemy mieli nawiedzonych samobójców w Polsce. Kto by tego chciał? Podczas oddzielnych rozmów niekontrolowanych, z dwóch niezależnych źródeł, w trakcie podróży po Polsce, usłyszałem plotkę: ŻEBY WYJECHAĆ DO AFGANISTANU TRZEBA DAĆ ŁAPÓWKĘ!!! Jadą tam ochotnicy, a nie ludzie z łapanki. No, czasami na niektórych wywiera się małą presję by jechali na ochotnika.

Dlaczego nie ma nigdzie informacji, że wszystkie miasta są już w 90% odbudowane, że 4000 km dróg zrekonstruowano, że mosty na przełęczy Salang zostały odbudowane, że w Kabulu wybudowano około trzystu drapaczy chmur wysokich na 10 pięter, nota bene zepsuto charakter i wygląd stolicy. Gwoli kronikarskiej dokładności informuję, że na dawnej granicy ze Związkiem Sowieckim, w samym tylko Tadżykistanie wybudowano już 3 mosty przez graniczną rzekę Amu-darię. Słyszałem o planach budowy dalszych przepraw na granicy z Uzbekistanem i Turkmenią.

W Polsce też się buduje autostrady, drogi szybkiego ruchu, obwodnice, metro i mosty. Wierzę w te informacje, bo prasa jest pełna artykułów o budowlanych sukcesach i cudownych planach na przyszłość.

Następny akapit zapewne wyda się obrazoburczy, gdyż dotyczy wszelkiej maści pozarządowych organizacji charytatywnych i misji humanitarnych zwanych w Kabulu NGO, także organizacji ONZ.

Moim zdaniem wspomniane twory to czynniki destabilizujące kraj, przynoszące więcej szkody niż pożytku. W statutach mają zapis głoszący, że nadrzędnym celem Organizacji jest niesienie ulgi poszkodowanym Afgańczykom. W większości przypadków firmy dobroczynne o niskim kapitale wynajmują wille, za które płacą 60 - 100 tysięcy dolarów USA rocznie. Wypłacają pensje zachodniemu personelowi od 36 tysięcy dolarów USA w górę, kupują samochody i drogi sprzęt elektroniczny. Na personel tubylczy i pomoc zostaje niewiele, kilka setek w drobnych nominałach. Afgańczycy nie mogą konkurować z zachodnim personelem na rynku wynajmu mieszkań, gdyż przeciętna pensja tubylca waha się od 100 do 900 dolarów USA. To samo dotyczy jedzenia i towarów na rynku.

Polska Akcja Humanitarna wynajmuje mało luksusowy dom w afgańskiej dzielnicy, jej personel „ochraniany” jest przez wiecznie śpiących cieciów i nikt nigdy nie nosi kamizelek kuloodpornych ani hełmów. Wszyscy sąsiedzi znają polskie dziewczyny, szanują je i nie słyszałem by ktokolwiek chciałby je zaatakować i zamordować. Do tego podróżują rozklekotanymi samochodami do odległych wiosek w dzielnicach: Kapisa, Pańdźszir i dalej bez eskorty wozów opancerzonych. Taka sama jest sytuacja w innych naprawdę charytatywnych organizacjach. Jeśli nie łamiesz miejscowych praw i zwyczajów, jesteś goszczony bardzo serdecznie.

Nagminnym grzechem wielu Kręgów Adoracji Humanitarnej jest brak rozeznania w terenie i wydawanie pieniędzy na projekty nikomu niepotrzebne, czasem śmieszne, a niekiedy szkodliwe. Koronnym przykładem jest budowa SŁAWOJEK na dalekiej prowincji z podziałem na toaletę damską i męski przybytek. Szwajcarska dbałość o higienę lub TOTALNY IDIOTYZM!

Pieniądze wydane na coś, czego nikt nie używał, nie używa i nie będzie używał wzbudza oczywistą złość u tubylców. Za te paręnaście tysięcy dolarów można byłoby wybudować: wioskowy meczet - dla propagandy, a dla rozwoju kraju - kilkuizbową szkołę. W jednej miejscowości trzy różne NGO wydrążyły studnie, które były nikomu niepotrzebne, gdyż każde domostwo we wsi miało swoje własne ujęcie wody i w dodatku bardziej czyste. Po wykonaniu takiego projektu do światowych central wspomnianych dobroczynnych firm poleciały meldunki o wykonaniu zadania i zapewne prośba o zwiększenie diet za prace w trudnych warunkach.

Innym ciężkim grzechem niektórych organizacji dobroczynnych jest bezmyślne niszczenie starych struktur społecznych. Humanitarni działacze wyznaczają swoich przedstawicieli w rejonie zainteresowania. W ten sposób dają ludziom z zewnątrz lub lokalnie mało znaczących, stanowiska, do których mianowani się nie nadają. Często kryterium awansu tubylca jest umiejętność pisania i czytania lub mizerna znajomość angielskiego (98% populacji to analfabeci). Nowo wyznaczeni najczęściej rozkradają powierzony im majątek, odsuwają miejscowych 'malików' przywódców i wprowadzają własne porządki, czasami sprzeczne z tradycją lub interesem organizacji charytatywnej. Ale kogo obchodzi niepiśmienna i zamknięta społeczność z zapadłej wioski w górach Hindukuszu?

O działalności agend ONZ mogę tylko powiedzieć, że NALEŻY ZAMKNĄĆ JE NATYCHMIAST. Wybitni specjaliści z Zimbabwe, Sierra Leone, Środkowoafrykańskiej Republiki, Somali i Czadu pobierają pensje bez podatków w wysokości kilkudziesięciu tysięcy dolarów USA miesięcznie, rozbijają się po knajpach luksusowymi i nowiuśkimi samochodami terenowymi, jeżdżą w delegacje po stolicach Europy i Ameryk. Do tego za pieniądze ONZ kształcą swoje bardzo liczne potomstwo na prestiżowych uczelniach świata. Nic nie potrafią, wszystkiego się boją i nie wystawią nosa zza murów fortec, jakie im wybudowała Organizacja Nadrzędnie Zafiksowana.

Niezły czad, gdyż gołym okiem widać jak cała para z międzynarodowej maszyny idzie w gwizdek.

Obecnie Amerykanie nie mogą doliczyć się 22 miliardów dolarów USA, które im „wyparowały” podczas okupacji Iraku. Pod lupą amerykańskich śledczych znaleźli się między innymi DICK CHENEY, DONALD RUMSFELD, wielu oficerów i przedsiębiorców.

Ponoć szesnastu już rozpoczęło odsiadywanie swoich wyroków.

Ciekawi mnie, ilu miliardów dolarów USA nie doliczą się oni i ich sojusznicy po paru jeszcze latach misji w Afganistanie oraz który polityk czy oficer znajdzie się na czarnej liście prokuratorów?

Oficjalnie pierwsze oddziały Wojska Polskiego wylądowały 23 marca 2002 roku w bazie Bagram, a ja cichutko 19 marca 2002.
 

Osobom zainteresowanym materiałami o Afganistanie polecam:
http://www.afganistan.waw.pl/ po polsku
http ://zapiski-ponuraka.blog.onet.pl po polsku
http://www.afghan-guide.com po polsku/angielsku (moja strona)
http://www.afgnso.org/index.htm po angielsku
http://www.acbar.org/ po angielsku
www.afghan-web.com/ po angielsku
http://news.bbc.co.uk po angielsku
http://www.laptopburka.com/ po angielsku
http://www.guardian.co.uk po angielsku. 
 

Można też wprowadzić w internetową wyszukiwarkę hasło 'Afghanistan' by dotrzeć do setek rzetelnych informacji we wszystkich językach świata.
Postuluję by w przyszłości wyciszyć tematy dotyczące talibów, poległych, afer typu NANGAR HIL i sądów za zbrodnie. NALEŻY pisać o sukcesach, mimo wszystkich przeciwności, jakie Afganistan osiągnął. To będzie miało OGROMNY WPŁYW NA BEZPIECZEŃSTWO NASZYCH ŻOŁNIERZY w Gazni, Bagram i Kabulu. Z własnego trzydziestoparoletniego, afgańskiego doświadczenia wiem, że są Afgańczycy, którzy śledzą polską prasę oraz programy telewizyjne. Są oni w ścisłym kontakcie z miejscową ludnością i mają pewien wpływ na opinię wśród mieszkańców Pańdźsziru, Mazari Szarif czy też Szeberganu i Bamjanu.

Moi afgańscy przyjaciele postulują by nie przedstawiać w mass mediach ich Ojczyzny, jako DZIKLANDII, CZARNEJ SZPARY i TERRORLANDU.
Ja ich popieram i rozumiem. 

Za "Studio opinii".

 1  2 


OPINIE

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010