Moskwa - z wycieczką do Szacht
TAGI: Deser, Okruchy miast Bohdana Jałowieckiego,
Dodano: 2009-05-05 07:49:25
W tym czasie na moskiewskich lotniskach, przynajmniej na liniach wewnętrznych, każdy cudzoziemiec był Vipem, stewardesa odprowadziła nas do samolotu, posadziła na miejscach, a dopiero po chwili wpuszczono innych pasażerów. W Rostowie odebrał nas pierewodczyk, czyli opiekun z KGB, wieczorem jeden z moich kolegów zaprosił go do pokoju w hotelu „Inturista” na drinka, co było nielegalne, ale pilnująca porządku piętrowa jakoś tego nie zauważyła, inaczej na pewno by na tego funkcjonariusza doniosła. Chłopak szybko się upił, czego po Rosjaninie nikt z nas się spodziewał, taka jest siła stereotypu. Nie było rady kolega musiał go przenocować. Rano jakoś doszedł do siebie i wymknął się z hotelu. Na drugi dzień postanowił się zrewanżować i zawieźć nas do domu swoich rodziców. Mieszkali w odległym o kilkadziesiąt kilometrów mieście Szachty.

Było to miasto niezwykłe. Centrum składało się z trzech murowanych budynków ustawionych wokół placu, w których mieściły się urzędy i dom towarowy i morza parterowej drewnianej zabudowy, większość ulic była nieutwardzona a przy nich stały małe biedne domki. Kilkoma ulicami przebiegały linie tramwajowe. Domek rodziców naszego pierewodczyka był, podobnie jak sąsiednie, nieduży, może 40, może 50 metrów kwadratowych. Gospodarz z dumą pokazywał trzy murowane ściany, które przez trzydzieści lat zbudował. Pracując jako górnik wynosił z kopalni w torbie po kilka cegieł, niestety starczyło mu ich tylko na trzy ściany, czwarta pozostała drewniana, bo kiedy przeszedł na emeryturę nie było już skąd wziąć budulca. W okresie pierestrojki w mieście, jak się potem dowiedziałem, zbankrutowały fabryki, upadły kopalnie, a zlikwidowane linie tramwajowe porosła trawa.

Wieczorem zwabiony muzyką zszedłem do hotelowego nocnego baru, orkiestra grała rosyjskie melodie, kelnerzy stali u progu, poza tym lokal był pusty, przy wejściu zaś widniała tablica z napisem: „my rabotajem za innostronne waluty”.Niestety polski złoty nie był wtedy zagraniczną walutą. W hotelu „Inturista” podawano też osobliwe śniadanie: chleb razowy tzw. „komiśniak” oraz „Igry Maskwy” - gruziński koniak zmieszny z radzieckim szampanem. W barze można było także napić się kawy, ale serwowano ją tylko godzinę dziennie, dla zmylenia klientów nie było wiadomo, o której.

Ta wycieczka do Rostowa, do Szacht umiejscowiła mi Moskwę w rosyjskiej przestrzeni, w której kontrast między stolicą i Petersburgiem, a resztą kraju jest w Europie niespotykany, ale czy Rosja leży rzeczywiście w Europie? Granice kulturowe naszego kontynentu, zdaniem Samuela Huntingtona, to zasięg rzymskiego chrześcijaństwa. Limes zachodniej cywilizacji. Przenikliwy obserwator Rosji, markiz Astolphe de Custine w swoich zapiskach z podróży w 1839 roku twierdził, że Europa kończy się na Łabie. Kraj ten go fascynował i przerażał. W przedmowie pisze: „Rosja jest dziśnajciekawszym ze wszystkich krajów na świecie dlatego, że mamy tam do czynienia ze skrajnym barbarzyństwem, któremu sprzyja zniewolenie Kościoła i ze skrajnie wyrafinowaną cywilizacją sprowadzaną zza granicy przez zwierzchność, zapożyczająca się wszędzie bez wszelkiego wyboru”.

 1  2  3  4 


OPINIE

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010