i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Dodano: 2009-06-09 11:00:54
W czasie tych naszych kilkudniowych spotkań badawczych każdego wieczoru odbywały się biesiady. Koło ósmej zasiadaliśmy do stołu, na którym stały butelki wina. Roznoszono potrawy, najpierw tradycyjne entrée, a potem kolejno następne dania. Poszczególne ich składniki podawano osobno, najpierw jarzyny, potem ziemniaki, a następnie mięso, ryż, makaron itd. Na początku było to trochę szokujące, ale można było się przyzwyczaić. Po deserach tak koło godziny 23-ej nasza gospodyni prof. S. zarządzała tańce.
W północnej części starego miasta, niedaleko ogrodu botanicznego znajdziesz katedrę św. Piotra. Główne wejście do kościoła jest zadaszone, a sklepienie opiera się na dwóch kolumnach. Było to miejsce, które chroniło od słońca i deszczu grzeszników, którzy nie mieli prawa uczestniczyć w obrzędach w środku. Obok katedry znajduje się wydział medyczny, najstarszy we Francji, założony w 1221 roku. Montpellier jest dzisiaj ważnym ośrodkiem uniwersyteckim i naukowym, działają tam trzy uniwersytety, kilka innych szkół wyższych oraz kilkanaście instytutów naukowych z Instytutem Nauk Rolniczych (INRA) na czele. W mieście studiuje 70 000 studentów, co czwarty mieszkaniec jest studente.
W październiku 1995 roku zaproszono mnie na miesięczne gościnne wykłady, miałem jedno lub dwa spotkania ze studentami po czym rozpoczął się strajk, który trwał do końca mojego pobytu. Wolny czas wykorzystałem na wycieczki w bliższe i dalsze okolice miasta. Studenci, a także nauczyciele akademiccy strajkują we Francji bardzo często, domagają się zwykle zwiększenia wydatków na szkolnictwo wyższe, swobód akademickich, dotacji na badania naukowe, miejsc pracy dla absolwentów itd. Dwoisty system szkolnictwa wyższego, podział na uniwersytety i tzw. Grands Ecoles uprzywilejowuje absolwentów tych wielkich szkół, którzy mają w zasadzie zapewniona pracę, natomiast osoby kończące uniwersytety, a szczególnie kierunki humanistyczne i społeczne czują się pokrzywdzone i sfrustrowane.
Montpellier otaczają kameralne zespoły zabudowy jednorodzinnej usytuowane na terenach dawnych wsi. W jednej z takich miejscowości Grabels mieszkałem przez miesiąc dzięki uprzejmości kolegów państwa F. z uniwersytetu, którzy zostawili nam dom do dyspozycji, a sami wyjechali na wakacje do Ameryki Południowej. F. mieli rodzinne związki z Polską, ich syn był bowiem ożeniony z lekarką bodaj z poznańskiego, żona go jednak nie bardzo interesowała i cały czas spędzał na inscenizowaniu sławnych bitew odgrywając różne postacie. Małżeństwo się rozpadło, a lekarka wyszła za mąż za kolegę ze szpitala. Nie miała jednak szczęścia, bo drugi małżonek wkrótce zmarł, wróciła więc do pierwszego, rycerza historycznych bitew.
Dojazd z Grabels do miasta był bardzo wygodny, korków praktycznie nie było dzięki doskonałym rozwiązaniom komunikacyjnym. Montpellier to miasto niemal idealne do pracy i życia. Gminę zamieszkuje, nie licząc peryferii, ok. 250 000 mieszkańców, centrum jest zwarte i wszystko w nim znajduje się w zasięgu ruchu pieszego. W mieście są zróżnicowane miejsca pracy, placówki naukowe, wyższe uczelnie, instytucje kulturalne, a poza tym to czego nie ma w wielu miastach: czyste niebo, łagodny klimat, 10 kilometrów do piaszczystych plaż i wreszcie szybki pociąg TGV., którym można szybko dojechać do Paryża.






