Cywilizacje
Między wolnością słowa a świętością symbolu
TAGI: Kuchnia intelektualna, Cywilizacje,
Dodano: 2009-04-24 08:52:35

Karykatury Proroka Mahometa publikowane w prasie europejskiej były czymś absolutnie wyjątkowym w historii najnowszych kontaktów Zachodu ze światem islamu. Historii bardzo specyficznej, bo odnoszącej się do obszaru wartości i symboli. Wydarzenie to porównywano z fatwą imama Chomeiniego, rzuconą na Salmana Rushdiego, autora „Szatańskich wersetów” czy relacjami tygodnika „Time” o znieważeniu Koranu przez żołnierzy amerykańskich. Ale porównania te nie wydają się trafne. Salman Rushdie urodził się w Indiach w rodzinie o tradycji islamskiej i uważany był wówczas, nominalnie przynajmniej, za muzułmanina. Z kolei rewelacje „Time’a” uznano ostatecznie za niesprawdzone, zaś sam incydent za niebyły. Tym razem autorami rysunków, określanych przez wyznawców islamu jako bluźnierstwo, byli współcześni Europejczycy, a więc przedstawiciele cywilizacji opisywanej jako chrześcijańska (czasami z przedrostkiem „post”), ale też liberalna i świecka. Nikt nie wypierał się publikacji karykatur, wręcz przeciwnie – przedrukowano je solidarnie na całym niemal kontynencie, wzmacniając tym samym przekaz kierowany pośrednio do muzułmanów: tak, będziemy bluźnić, albowiem nie obowiązują nas wasze normy, zaś wolność słowa to wartość naczelna naszego świata. W późniejszych komentarzach (na przykład Andrew Sullivana ze wspomnianego już „Time’a”) dodawano, że przecież w cywilizacji islamu ośmieszanie bądź prześladowanie wyznawców chrześcijaństwa i judaizmu są na porządku dziennym. 

GLOBALNY KONTEKST  
Oczywiście cały incydent, który nabrał globalnego charakteru, bynajmniej nie spotkał się z powszechną aprobatą wśród wszystkich Europejczyków. Niektórzy uznali, że przekroczono granicę dobrych obyczajów lub też, że cena płacona za tak rozumianą wolność słowa jest zbyt duża. Karen Armstrong, była zakonnica katolicka i jedna z najbardziej cenionych w świecie specjalistek w dziedzinie religioznawstwa, ze zrozumieniem pisała o oburzeniu muzułmanów, wyjaśniając przy tym złożone konsekwencje globalnych wydarzeń:  
Karykatury stały się doskonałym prezentem dla ekstremistów; niemal dowodem na to, że Zachód jest nieuleczalnie skażony islamofobią. [...] Z drugiej strony, w świeckiej Europie wolność słowa uznawana jest za jedną z naszych świętych wartości. Trzeba jednak pamiętać, że owa wolność jest dla nas uświęconą wartością, podobnie jak dla muzułmanów Prorok Mahomet. Jesteśmy zatem świadkami zderzenia dwóch różnych koncepcji świętości, a to z kolei jest częścią procesu modernizacji. Modernizacja i sekularyzacja są obecnie na bardzo wyboistej drodze, zwłaszcza wtedy, gdy ludzie znajdujący się na dwóch różnych poziomach modernizacji stykają się ze sobą.

Cały spór o interpretację tego, co fundamentalne dla każdej z kultur nie jest wyłącznie zderzeniem tego, co świeckie, zachodnie i modernistyczne z tym, co religijne, muzułmańskie i tradycyjne. Globalny spór o istotę bluźnierstwa i granice wolności słowa ma miejsce w sytuacji dość odmiennej od tej sprzed pięciu czy dziesięciu lat. W świecie muzułmańskim jesteśmy bowiem świadkami czegoś, co można określić jako drugą rewolucję islamską (jeżeli za pierwszą liczyć irańską w 1979 roku) lub też – patrząc z perspektywy zachodniej – politycznym renesansem fundamentalizmu na coraz większą skalę. Wolne lub częściowe wolne wybory pokazały jak ewoluują preferencje ideologiczne i polityczne wyznawców islamu. Zwycięstwo Hamasu w Palestynie, znaczący sukces w wyborach parlamentarnych Braci Muzułmańskich w Egipcie, porażka w miarę umiarkowanego Rafsandżaniego na rzecz radykalnego Ahmedineżada w Iranie, stopniowe tworzenie państwa wyznaniowego w Iraku, czy rosnącą pozycja partii religijnych w Indonezji – wszystko to jest zarówno symptomem kryzysu, czyli powolnego pękania dotychczasowych struktur państw autorytarnych, w większości o świeckim obliczu, ale też znakiem bardzo przyspieszonego procesu szukania rozwiązań, najczęściej znajdowanych – co dzisiaj nie powinno specjalnie dziwić – w przesłaniu religijnym, dość mocno spolityzowanym.

 1  2  3  4  5 


OPINIE
Joanna Majowicz - Granice wolności słowa
2009-06-02 14:06:34
Po przeczytaniu artykułu prof. Kłodkowskiego nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wolność słowa powinna mieć swoje granice, szczególnie w odniesieniu do działalności mediów. W tym miejscu rodzi się jednak sprzeczność – bo co to za wolność, która miałaby zostać ograniczona?
JZ -
2012-01-20 07:15:20
Przeraża mnie fundamentalizm. Ludzie są nim spętani i nie wiadomo co mogą wydumać. Wolałbym trzymać dystans. W naszych rejonach chyba to już za nami, może właśnie oni tego nie rozumieją ?
Kinga Bocoń - Granice wolności słowa
2012-01-29 17:37:47
Wolność słowa w dzisiejszym świecie ma ogromne znaczenie i niesie za sobą pozytywne, jak i negatywne skutki. Umiejętne zastosowanie tego uprawnienia może przynieść wiele korzyści. Ale to w jaki sposób wykorzystał to autor karykatury Proroka Mahometa jest poniżej jakiejkolwiek krytyki. Musimy pamiętać, że wolność słowa nie jest tylko przywilejem, ale i obowiązkiem. Jako ludzie rozumni powinniśmy mieć na uwadze by to co robimy nie przekraczało granic dobrego smaku. Wolność słowa nie daje nam prawa do wyśmiewania się z kogoś tylko dlatego, że ma inne poglądy niż my. I to właśnie o tym zapomnieli dziennikarze, którzy dopuścili do publikacji karykatury.
Albina Zvarych - (46937)
2012-02-01 09:23:32
Z innej strony, każdy ma prawo wolno wierzyć i odprawiać kulty w stanie pełnej samotności czy z zwolennikami i bez postronnej ingerencji. Jednak, na stronach gazet i czasopism nierzadko obserwujemy publiczny religijny renesans w skrajnie egzaltowanej formie, sprawiedliwie potępianej samimi pracownikami wiary. Pracownicy wszystkich rodzajów Mediów aktywnie eksploatują interes ludności do mistyki, lęków, nadając czasami oczywistym tanim spekulacjom przyzwoite religijne formy.

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010