i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Dodano: 2010-05-30 22:09:50

Intelektualiści we współczesnych społeczeństwach przestali pełnić funkcje „przewodników myślenia” owych jak mówią Francuzi „maitres à penser”. Tacy intelektualiści jak Emil Zola, czy później Jean Paul Sartre kształtowali poglądy znacznej części, nie tylko francuskiego, społeczeństwa. Sartre był wpływowym intelektualistą, ale także swoistym „produktem turystycznym”, ponieważ do „café Flora” pielgrzymowali jego wyznawcy i sympatycy, także z innych krajów. Wśród tych przewodników myślenia można jeszcze wymienić Alberta Camus’a czy na nieco innym biegunie Raymond’a Arona.
W okresie PRL mieliśmy także własnych przewodników myślenia. W latach sześćdziesiątych, jak gwiazda zabłysnął i niestety szybko zgasł Antoni Kępiński autor kilku ważnych książek o ludzkim umyśle i zachowaniach człowieczych. Jego książki „Lęk”, „Melancholia”, „Rytm życia”, „Schizofrenia” ukazywały się w wielotysięcznych nakładach kształtując postawy polskiej inteligencji tego pokolenia. Na innym polu przewodnikiem był Jerzy Giedroyć. Na wydawanej przez niego „Kulturze” także wychowało się sporo polskich inteligentów.
Dziś intelektualiści zabierający głos w sprawach publicznych są w mediach krytykowani i ośmieszani. Niewątpliwie jedną z „charyzmatycznych” postaci jest obecnie Władysław Bartoszewski, który niestety dostraja się do medialnego szumu. Jego wypowiedzi, że jeden z kandydatów, ponieważ nie ma rodziny i jest znany jako hodowca zwierząt futerkowych, nie może być ojcem narodu, są poniżej pewnego poziomu kultury, którego oczekuje się od człowieka o niewątpliwym autorytecie u sporej części społeczeństwa. Pan Profesor powinien wiedzieć, że Prezydent nie jest żadnym „ojcem narodu”, ale urzędnikiem, pełniącym, zgodnie z regułami konstytucji, dość ograniczone funkcje państwowe. Intelektualistą jest też Andrzej Wajda, którego filmy formowały wrażliwość etyczną i estetyczną części Polaków, ale jego głos jest słabo donośny, a teza o „wojnie domowej” Polaków została ostro skrytykowana i wyśmiana, chociaż znakomity reżyser, jak się wydaje prawidłowo odczytał nastroje społeczne. Politycy, a także media głoszą hasła jedności moralno politycznej narodu, podczas gdy Polacy są głęboko podzieleni. Pokazał to m.in. film „Solidarni 2010” ukazujący czarnosecinną, obrzydliwą twarz części polskiego społeczeństwa.
Zamiast intelektualistów przewodników myślenia mamy popularyzowanych przez media specjalistów, którzy interpretują bieżące sondaże, rozprawiają o szansach kandydatów na prezydenta, spekulują czy zmiana wizerunku jednego z nich jest szczera czy koniunkturalna. Dziennikarze, szczególnie telewizyjni i radiowi są niestety leniwi i zapraszają stale tych samych specjalistów, można ich policzyć na palcach, którzy ciągle powtarzają podobne banały. Pewną odmianą są bardziej rozrywkowe występy dyżurnej socjolożki kraju, która na ogół mówi głupstwa i zamiast wyjaśniać skomplikowane problemy współczesności mąci ludziom w głowach. W niektórych tytułach prasowych, o charakterze niszowym, jak np. „Przegląd” obecny jest jednak głos intelektualistów: Bronisława Łagowskiego i Andrzeja Walickiego, niestety znacznie słabiej słyszany niż wywody telewizyjnych i radiowych mędrków.
Rola intelektualistów w społeczeństwie się zmienia nie tylko w Polsce, ale także we Francji i w innych krajach. Jeden z ostatnich numerów „Le Nouvel Observateur” został poświęcony tej kwestii. Pierre Nora, historyk i założyciel pisma „Debat” tak odpowiada na pytanie dziennikarza cytowanego tygodnika. „Fosa oddziela 1980 rok od zglobalizowanego świata 2010 roku, w jaki sposób wpłynęło to na sposób myślenia”? „Koniec zimnej wojny - odpowiada P. Nora - rozpad bloku sowieckiego, zburzenie muru berlińskiego, wyłanianie się Azji, tak więc widać liczne przejawy zmian (...) Jest pięć fundamentalnych problemów, które wystąpiły w ostatnich 30 latach: rozkwit indywidualizmu, powrót religii, wzrost świadomości ekologicznej, rozwój badań naukowych oraz pojawienie się komputerów i sieci internetu”1.
„Globalizacja powoduje zmianę relacji z uniwersum - dodaje P.Nora - dostęp do uniwersum był przez wieki przywilejem intelektualistów”. Obecnie znacznie się upowszechnił i zdemokratyzował, m.in. dzięki upowszechnieniu wiedzy naukowej, która dociera do szerokiej publiczności za pomocą mediów w sposób znacznie uproszczony i wybiórczy. Publiczności tej wydaje się, że coś wie i rozumie, podczas gdy ta wiedza jest fragmentaryczna i niepełna. Nieuchronna, we współczesnym świecie, wskutek powszechnego dostępu do telewizji i internetu, rezygnacja z usług intelektualistów jako przewodników myślenia, powoduje coraz większe trudności w zrozumieniu ogromnie skomplikowanego świata, gdzie odległe wydarzenia na innych kontynentach bezpośrednio wpływają na życie w społecznościach lokalnych wielu krajów. „Globalizację - pisze Antoni Giddens należy rozumieć jako zjawisko dialektyczne, w obrębie którego wydarzenia na jednym biegunie rozsuniętej relacji często powodują wystąpienie odmiennych czy wręcz odwrotnych zjawisk na drugim biegunie”, a w innym miejscu dodaje: „Globalizacja jednoczy całą społeczność ludzką, po części także za sprawą ryzyka na wielka skalę, od którego nie może uciec nikt na Ziemi2.
Za sprawą globalizacji, demokratyzacji i wszechobecnych mediów aspirujących do miana czwartej władzy rośnie rola mas, które za sprawą kartki wyborczej są zdolne wpływać na losy kraju. Historia XX wieku pokazała jakie mogą być skutki demokratycznych wyborów. W pierwszej dekadzie XXI wieku też mamy sporo przykładów. „Rewolucja „konserwatywna” w USA i rządy Georges’a Busha doprowadziły m.in. do dwóch wojen, z których trudno się światu wyplątać. W Polsce, wskutek siły kartki wyborczej, mieliśmy krótki, na szczęście epizod, IV Rzeczpospolitej. Masy są kapryśne i zmieniają swoje sympatie, ale jak widać zmiany te dokonują się w różnych kierunkach. Przed osiemdziesięciu laty Ortega y Gasset pisał: „Dzisiaj masy są przekonane o tym, że mają prawo nadawać moc prawną i narzucać innym swoje (...) racje. Wątpię czy udałoby się znaleźć w dziejach jakiś inny okres, w którym tłum sprawowałby władzę w sposób tak bezpośredni jak w naszych czasach (...) Dla chwili obecnej charakterystyczne jest to, że umysły przeciętne i banalne, wiedząc o swojej przeciętności i banalności, mają czelność domagać się prawa do bycia przeciętnymi, banalnymi i do narzucania tych cech wszystkim innym (...) Masa miażdży na swojej drodze wszystko to, co jest inne, indywidualne, szczególne i wybrane”3.
We współczesnym świecie przydaliby się przewodnicy myślenia, objaśniający skomplikowaną rzeczywistość - mędrcy, ale wiem, że to niemożliwe, pozostają nam zatem tylko medialni mędrkowie.
1 „Le Nouvel Obserwateur” - 20-26 mai 2010.
2Giddens M., 2001: Nowoczesność i tożsamość „Ja” i społeczeństwo w epoce późnej nowoczesności, PWN, Warszawa.
3 J. Ortega y Gasset,1997: Bunt mas, Muza, Warszawa.






