i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Dodano: 2009-06-09 09:43:06
Klęska retoryki Sierpnia była nie do uniknięcia, choćby z tej prostej racji, że w kapitalistycznych warunkach rynkowych nie ma mowy o ideologicznym okadzaniu społecznej roli i pozycji robotnika. Potrzeba przewartościowań w świadomości wymagała także zmiany społecznego stosunku do indywidualnego bogacenia się, przezwyciężenia podejrzliwości i nieufności do ludzi dysponujących kapitałem. Propagandowe budowanie mitu kapitalisty i jego prospołecznej misji w pierwszych latach transformacji było żałośnie nieskuteczne i nie mogło być inne jeśli wzorcem kapitalisty byli przedsiębiorcy pokroju Gawronika. Dodatkowo propa-ganda ta deprecjonowała rolę robotnika, odzierając ją z wszelkich, choćby iluzyjnych wartości. Jesteś tylko robotnikiem, boś głupszy, niewykształcony, nieprzedsiębiorczy, ogólnie gorszy i mniej wartościowy społecznie.
Dla wielu spośród robotników, dla których czerwiec 1989 roku był zwycięstwem sierpnia 1980 roku, nowa rzeczywistość musiała więc okazać się boleśnie rozczarowująca. Polski kapitalizm nie przyniósł robotnikom zbliżenia do warunków pracy i płacy robotników w kapitalistycznych krajach Zachodu, natomiast pozbawił ich poczucia wartości, które eksponowała i wmawiała im komunistyczna ideologia, z której ducha właśnie (warto to dopowiedzieć) wyrósł, przynajmniej w istotnej części, sierpniowy protest.
Stwierdziliśmy wcześniej, że ustrojowa transformacja nie mogła przynieść zwycięstwa ideałom sierpniowego, robotniczego protestu. Zapewne więc nie można było uniknąć poczucia alienacji u sporej części socjalistycznej, bo przez socjalizm stworzonej i przezeń ukształtowanej klasy robotniczej. Ale mimo wszystko postsolidarnościowy obóz władzy obciąża fakt politycznej bezmyślności, z którego trudno go rozgrzeszyć. Było bowiem do przewidzenia, że właśnie w tej strefie społecznej, w owej "wielkoprzemysłowej klasie robotniczej", koszta ustrojowej transformacji będą najwyższe. Czy można było opracować takie perspektywy transformacji, które byłyby dla tych ludzi satysfakcjonujące, to inna sprawa, ale na pewno nie można było liczyć, że zamiast perspektyw, nawet trudnych, ludzi tych usatysfakcjonują orzeł w koronie, bogoojczyźniane zaduszki, spory o aborcję i tropienie agentów przez Maciarewicza i jego czerezwyczajkę.






