Społeczeństwo
Masowa nauka w służbie masmediów
TAGI: Kuchnia intelektualna, Społeczeństwo,
Dodano: 2010-10-01 07:52:35

Parę lat temu opublikowałem artykuł: „Masowa nauka w masowym społeczeństwie”, starałem się w nim pokazać jak zmienia się sytuacja nauki i uczonych pod wpływem zmian społecznych związanych z globalizacją, a szczególnie z upowszechnieniem mediów w coraz większym stopniu kształtujących rzeczywistość.

Masowość nauki sprzyja w pewnym sensie nierzetelności a nawet oszustwom, ponieważ między licznym zespołami pracującymi nad podobnymi zagadnieniami toczy się zabójczy wyścig o pierwszeństwo odkrycia. Istotna jest więc szybkość publikacji. Opis odkrycia i jego dokumentacja wysłana do poważnego czasopisma naukowego zanim ukaże światło dzienne będzie skrupulatnie badana, co nieraz trwa kilka, a nawet kilkanaście miesięcy. Znacznie szybciej można poinformować świat o swoim odkryciu informując środki masowego przekazu, które bardzo chętnie kupują takie rewelacje, zwłaszcza jeżeli za nimi stoją znane nazwiska. Oto dwa przykłady.

W czerwcu 1988 r. znany francuski biolog molekularny Jacques Beneviste opublikował w poważnym dzienniku „Le Monde” informacje o swoim  rewelacyjnym odkryciu polegającym w skrócie na tym, że woda zachowuje „pamięć” struktury molekularnej cieczy w niej rozpuszczonej. Odkrycie to przez nikogo nie potwierdzone okazało się świadomym lub nieświadomym oszustwem. Jeszcze bardziej spektakularnym wydarzeniem, o którym szeroko donosiła prasa całego świata było przeprowadzenie w 1989 r. kontrolowanej reakcji jądrowej w temperaturze pokojowej. Odkrycie to oznaczałoby zdobycie nieograniczonych źródeł taniej energii. Okazało się jednak, po zbadaniu sprawy przez innych badaczy, że wynalazek Martina Fleischmanna i Stanleya Ponsa okazał się również pomyłką lub oszustwem. Mimo tego, idea ta przetrwała wiele lat i jest eksploatowana  w sposób coraz bardziej fantastyczny. Falsyfikacja odkrycia nie przeszkodziła jednak japońskiemu MITI (Ministerstwo handlu zagranicznego i przemysłu) w przeznaczeniu 30 milionów dolarów na badania zimnej reakcji jądrowej.

Michel de Pracontal, za którym cytuję te przykłady upatruje przyczyn tych zjawisk m.in. w zapotrzebowaniu masowej publiczności na nieskomplikowane, a jednocześnie oddziaływujące na wyobraźnię idee. Odpowiadając na te potrzeby środki masowego przekazu lansują, zdaniem cytowanego autora, trzy mity. Pierwszy z nich to twierdzenie, że nauka jest wszechmocna; drugi to wiara w rewolucję naukową, że z  dnia na dzień można np. obalić podstawy fizyki; trzeci wreszcie, to mit zapoznanego geniusza oparty skądinąd na faktach z przeszłości kiedy początkowo nie wszystkie ważne i rzeczywiste odkrycia był od razu uznane1.  Dzięki szybkiemu przepływowi informacji co jakiś czas pojawiają się także, podobnie jak w modzie, intelektualne kreacje produkowane przez masowych uczonych.

Jeżeli od takich praktyk nie są wolne nauki przyrodnicze, to w naukach społecznych wolno już prawie wszystko i nie obowiązują żadne rygory. Socjolog czy politolog ma zwykle jakieś poglądy na otaczająca go rzeczywistość, w tym poglądy polityczne, ale jeżeli występuje w roli uczonego, eksperta, to jego sympatie muszą być starannie ukryte i może się wypowiadać jedynie w granicach względnie obiektywnej wiedzy. Tego rodzaju wiedza nie jest jednak w cenie u dziennikarzy, szczególnie telewizyjnych, którzy wymagają znacznie większej wyrazistości, bo ona się lepiej sprzedaje. W rezultacie niektórzy profesorowie występują w roli partyjnych agitatorów sprzeniewierzając się swojej roli uczonego. Masowa publiczność „kupuje” często stronnicze wypowiedzi jako obiektywną prawdę, bo słucha przecież profesora mającego uniwersytecką etykietę, a nie partyjnego propagandzistę. Profesor występujący w takiej roli jest zatem w istocie oszustem. Większość środowiska polskich socjologów i politologów stara się nie wychodzić z roli analityków i dochowuje wierności, w mniejszym lub większym stopniu, obowiązującym w nauce standardom.

Ich przeciwieństwem jest pewna pani profesor, znana jako dyżurna socjolożka kraju, celebrytka, która często występuje w „kropce nad i” i udziela prasowych wywiadów. Korzystając z portalu „Gazety Wyborczej” warto przytoczyć kilka charakterystycznych wypowiedzi.

Bardzo cenię Jarosława Kaczyńskiego, ale popełnia on poważny błąd, ukierunkowując politykę PiS jednoznacznie na wyjaśnienie przyczyn katastrofy smoleńskiej. Kolejny błąd popełnia stawiając na bezduszny aparat partyjny, zamiast prawdziwych działaczy (...). Pani profesor stwierdza, że nie żałuje swojego zaangażowania w kampanię prezydencką Jarosława Kaczyńskiego i uważa, że gdyby potrwała ona dłużej, mogłaby się zakończyć sukcesem. Dodała, że żałuje tego, że nie zrobiła więcej dla Jarosława Kaczyńskiego w trakcie kampanii. Według pani profesor ‘PiS potrzebuje nowego otwarcia’. - Powinien przyjąć w swoje szeregi np. Jana Rokitę. Kaczyński musi mieć bowiem równoważnego partnera, a nie przytakujących mu bezrefleksyjnie żołnierzy. Proponowałabym - pisze - aby PiS w nadchodzących wyborach w Warszawie wystawiło Czesława Bieleckiego. Jej zdaniem, to jedyny polityk, jakiego może wystawić PiS, który ma szansę wygrać z Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Jak widać profesorka socjologii mająca pretensję do bycia analitykiem życia politycznego angażuje się w kampanię wyborczą określonego kandydata, występuje w roli doradczyni proponującej na kim się oprzeć, a kogo wyeliminować w partyjnych rozgrywkach. Występuje także w roli kadrowej sugerując nazwiska osób, na których Prezes powinien się oprzeć. Jak widać ma w partii posłuch, ponieważ jedna z osób przez nią wymienionych kandyduje już na prezydenta Warszawy.

Te i wiele innych wypowiedzi pani profesor jest sprzecznych z rolą uczonej, ponieważ jej polityczne zaangażowanie znacznie wykracza poza uniwersyteckie standardy, toteż może powinna, dla dobra społeczności akademickiej, przyjąć raczej posadę propagandzisty ulubionej partii.


1M. de Pracontal, 2001: L’imposture scientifique en dix leçon, Ed. La Decouverte, Paris,s.87-126.

OPINIE
Bohdan Jałowiecki - Dalsza kompromitacja Pani Profesor
2010-10-07 21:20:43
Wymieniona w tekście pani profesor wkracza w materię, o której nie ma pojęcia i stwierdza, że „Idea metropolitalnego rozwoju w warunkach Polskich jest absurdem.” To zupełnie tak jakby ktoś stwierdził, że ziemia się kręci wokół słońca w warunkach Polski jest absurdem. Pani profesor udzielił się jak można sądzić stan ducha wielkiego Prezesa także specjalisty od rozwoju regionalnego i wszelkiego innego.
Maciej Przygórzewski - Cena splendoru
2011-11-07 13:52:38
Każdy ma prawo do własnych poglądów i każdy też powinien móc je wyrażać. Istnieje jednak kilka grup społecznych, które do tematu wyrażania własnych poglądów winny podchodzić z niezwykłą ostrożnością. Wśród tych grup, na jednym z pierwszych miejsc, znajdują się ludzie nauki.

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010