Polityka
Londyńska rewolta
TAGI: Kuchnia intelektualna, Społeczeństwo, Gospodarka, Polityka,
Dodano: 2011-08-22 14:40:18

To co się działo w ostatnim czasie w Londynie  obserwowałem z mieszanymi uczuciami. Rozumiem gniew, wściekłość ludzi zapędzonych w ślepą uliczkę biedy, bez żadnych perspektyw na wyjście z tej matni, a z drugiej strony też gniew właścicieli obrabowanych i spalonych sklepów. Nie oni przecież odpowiadają za sytuację w kraju, ale rządzący.

Odpowiedzią władzy na tę ludową rewoltę jest zaostrzenie represji zamiast uruchomienia socjalnych programów ułatwiających wyjście ze spirali biedy. Kiedy patrzę i słucham Davida Camerona robi mi się niedobrze. Premier obracający się w podejrzanym towarzystwie, mający za najbliższego współpracownika Andy Coulsona, jednego z głównych motorów nielegalnych praktyk w koncernie Roberta Murdocha, nie jest zbyt wiarygodnym obrońcą prawa. Do tego skorumpowana policja, która dotychczas była znana jako ludziom przyjazna. Być może istnieje związek miedzy odkryciem nieprawości władzy sprzęgniętej z tabloidową prasą, a wybuchem rewolty akurat w tym momencie.

Przychodzą mi też go głowy różne skojarzenia. Przypominam sobie 1976 rok Radom, gdzie też rozbijano sklepy. Pamiętam o grudniu 1970 roku, kiedy w Polsce palono partyjne komitety. A władza mówiła o chuliganach przestępcach i przywróceniu ładu i porządku. To samo dziś mówi David Cameron, a za nim powtarzają to różni komentatorzy. Zapytana o przyczyny rozruchów w TVN 24 pani dr politologii z UW Anna Materska-Sosnowska, odpowiedziała, że są to chuligańskie wybryki. Można tylko pogratulować politologicznej przenikliwości.

Kiedy obserwuję brytyjską rewoltę myślę o równoległych wydarzeniach w Syrii.  W Wielkiej Brytanii ludzi się nie morduje, chociaż są śmiertelne ofiary, zamyka się tylko do więzień po błyskawicznych procesach. Też to znamy z czasów komuny i nie tylko. Obiecuje się też zaostrzenie represji, wyprowadzenie na ulice wojska.  Cameron zapowiada też w Izbie Gmin, że w przyszłości, w podobnej sytuacji policja będzie mogła wprowadzać godzinę policyjną i czasowo blokować dostęp do portali społecznościowych, ułatwiających uczestnikom zajść koordynowanie rozruchów. W Chinach też tak robią, ale dotychczas tzw. „wolny świat” przeciwko temu protestował. „To nie problem biedy, ale kultury - diagnozuje D. Cameron - kultury, która gloryfikuje gwałt i nie ma respektu dla autorytetów”. W celu likwidacji problemu proponuje eksmisję lokatorów mieszkań socjalnych, którzy brali udział w zamieszkach1.

PRL, Syria, Wielka Brytania to przypadki zupełnie różne, natomiast podobna, niemal identyczna jest, nie tylko słowna, reakcja władzy, zamiast prób systemowego rozwiązywania problemów – represje. Niemal identyczny jest też dyskurs władzy,  opis zamieszek powodowanych przez nieodpowiedzialne elementy, chuliganów, przestępców i wrogów uczciwej części społeczeństwa.

Sytuacja w Wielkiej Brytanii, która wymknęła się w pewnym momencie spod kontroli, jest skutkiem pogłębiającej się biedy, ograniczenia programów socjalnych i możliwości awansu wskutek drastycznego podwyższenie kosztów kształcenia. Rewolta brytyjska, za nią pewnie przyjdą inne, jest skutkiem upadku państwa dobrobytu. Ekonomiści mówiąc o konieczności cięć budżetowych i ograniczeniu deficytu radzą aby ograniczać wydatki socjalne na szkolnictwo, ochronę zdrowia, pomoc dla bezrobotnych. Nikt jednak nie mówi, że może trzeba ograniczyć wydatki na wojsko, na wojnę w Afganistanie i przestać zabijać ludzi w wielu miejscach na świecie, co jest też kosztowne. Może trzeba opodatkować spekulacyjne transakcje i nad luksusową konsumpcję. Ekonomia to reguły prowadzenia „domu” gospodarstwa społecznego w interesie wszystkich, a nie tylko niektórych jego uczestników.

Na problem wykluczenia z konsumpcji zwraca uwagę Zygmunt Bauman:  „Dla wybrakowanych konsumentów, owych ‘nie-posiadaczy’ dnia dzisiejszego, odsunięcie od zakupów jest jątrzącą i ropiejącą raną i upokarzającym brzemieniem niespełnionego życia, a zatem własnego niezgulstwa i niewydolności; braku nie tylko i nie tyle przyjemności, co ludzkiej godności i sensu życia”. ”To powstanie klasy pracującej.  Rozdzielamy bogactwo - mówił agencji AP 28-letni Bryn Phillips, uczestnik zamieszek, sam siebie określający mianem anarchisty. Podchwycił to znany brytyjski publicysta Andrew Neil i skomentował mówiąc, że wydarzenia brytyjskie to ‘intifada społecznej podklasy’”2 .

Bieda nie jest jedyną przyczyną rewolty, istotną role odgrywa też silne w Lodynie i w ogóle w Wielkiej Brytanii zróżnicowanie społeczne. Wskaźnik nierówności społecznych Giniego jest jednym z najwyższych  w Europie i wynosi 0,35, podczas  gdy we Francji, Danii i Finlandii 0,25, a w Niemczech 0,30. Komentatorzy brytyjscy zwracają uwagą na fakt, że największe zamieszki  były na obszarach społecznie mieszanych, a nie w najbiedniejszych dzielnicach.

Aby uzasadnić tę tezę Tony Travers profesor polityki lokalnej w London School of Economics cytuje przykład okolic Regent’s Parku zamożnej dzielnicy, w której mieszka. Z jednej strony znajdują się tam piękne kamienice, z doryckimi kolumnami, stiukami i rzeźbionymi balustradami balkonów projektu znanego architekta Nash’a, zaś z drugiej strony ulicy zaniedbane bloki tanich mieszkań zaludnione przez robotników i pracowników usług, ale także przez emigrantów i bezrobotnych. Albany Road długa handlowa ulica, która dzieli te dwa światy jest dziwnym pomieszaniem azjatyckich sklepów, punktów sprzedaży alkoholu i eleganckich modnych butików3.

Kim są osoby biorące udział w zamieszkach? Wśród 1700 aresztowanych jak podaje dziennik „Le Monde” są prawie wyłącznie biali przede wszystkim  z rodzin niepełnych, często patologicznych, bezrobotni, ale także gangsterzy i „zwykli obywatele” jak np. 31 letnia pracownica szkoły podstawowej, czy 19 letnia dziewczyna z zamożnej rodziny4.

Spontaniczny bunt, bez pomysłu na zmianę, bez organizacji i przywódców dość szybko wygaśnie. Pozostanie jednak, wzmocnione pamięcią represji poczucie niesprawiedliwości i krzywdy aż do następnego wybuchu.
 


1„Le Point” wydanie internetowe 12.08.2011.

2 Portal TOK FM 12.08.2011

3 Marc Roche, „Le Monde” Artykuł  opublikowany 11.08. 2011

4 "Le Monde, wydanie internetowe z 13.08.2011

OPINIE
Dawid Jamroży - Idźcie do pracy!
2012-01-19 23:19:36
Mimo, iż opisywane wydarzenia miały miejsce już jakiś czas temu chciałbym dodać parę słów od siebie.
Autor trafnie punktuję wiele przyczyn powstania zamieszek w Wielkiej Brytanii, ale o paru chyba zapomniał. Możliwe, że celowo stara się postawić demonstrantów i buntowników w pozytywnym świetle jako tych, którzy walczą o swoje prawa w obliczu ciągle pogarszających się warunków życia. Patrząc jednak na

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010