Londyn „Wielkiego Brata”
TAGI: Deser, Okruchy miast Bohdana Jałowieckiego,
Dodano: 2009-05-11 08:06:09

Tysiące kamer nieustannie śledzi setki ulic, tysiące samochodów, miliony przechodniów poruszających się po Wielkim Londynie, jednej z trzech najważniejszych światowych metropolii. Każda przechodząca przez centrum osoba będzie zarejestrowana co najmniej przez kilkadziesiąt kamer miejskiego monitoringu. Brytyjczycy realizują dystopię swojego rodaka Georges’a Orwell’a twórcy „Wielkiego Brata”.

Po upadku Muru Berlińskiego państwa Zachodu straciły wroga, którym był ZSRR zagrażający demokracji i wolności człowieka. Okazuje się, że żadne państwo nawet najbardziej demokratyczne jak Wielka Brytania nie może funkcjonować bez wzbudzania zagrożenia i powszechnej kontroli swoich obywateli. Sytuacja taka usprawiedliwia bowiem nieprawości rządzących, podsłuchy, badanie korespondencji, rewizje na lotniskach, ograniczanie praw obywatelskich itd., na które ludzie godzą się z nie całkiem zrozumiałą pokorą. Po upadku ZSRR Zachód wymyślił dwa takie straszaki: ocieplenie klimatu pod wpływem działalności człowieka i terroryzm. Jak na razie nikt nie udowodnił, że istnieje zależność między emisją dwutlenku węgla, a wzrostem ocieplenia, zaś zagrożenie terroryzmem statystycznie rzec biorąc jest znikome. W ostatnich kilkunastu latach w zamachach terrorystycznych zginęło mniej niż 10 000 ludzi, mniej więcej tyle osób ginie co rocznie w wypadkach drogowych jedynie w dwóch krajach europejskich. Prawdopodobieństwo śmierci w zamachu terrorystycznym jest znacznie mniejsze niż w w katastrofie lotniczej. Tak więc środki podjęte w celu zwalczania terroryzmu są zupełnie nieadekwatne do zagrożenia.

To zgeneralizowane podglądanie nie zapobiegło terrorystycznemu zamachowi, ani, jak przyznaje policja, nie zapobiega poważnej przestępczości, która  w Londynie jest nie mała. Dość często można oglądać w telewizji lub czytać w prasie informacje o zabójstwach dokonywanych przez młodocianych nożowników, których ofiarami stają się często przypadkowe osoby.

Mimo tej atmosfery strachu stwarzanej przez władze i pobudzanej przez media, chętnie udaję się do krainy „Wielkiego Brata” lubię bowiem Londyn, jego zmienne pejzaże, kolorowe ulice, parki dostosowane do potrzeb zmęczonych flaneurów, którzy za pare groszy mogą sobie wynająć w Regent’s Parku leżak i spokojnie odpocząć przed dalszą wędrówką, a w Londynie jest gdzie wędrować, możesz więc nieśpiesznie mijać dostojne budowle i luksusowe sklepy, w międzyczasie wstępując gdzieś na piwo, a nawet na kawę, a potem zjeść lunch w którejś z licznych w Soho chińskich restauracji.

W Londynie architektura, poza nielicznymi wyjątkami istnieje w kontekście. Otoczeniem obiektu lub ich zespołu może być przyroda, zieleń, woda, niebo. Jednak najczęściej spotykanym kontekstem architektury jest miasto. Miasto składa się z budowli, ale nie jest ich sumą, podobnie jak książka nie jest sumą liter. Miasto można traktować jak książkę, ale książkę szczególną, swoisty pamiętnik pisany przez wieki. Elementy budowli można porównać do liter i słów, budynki do zdań, a miasto do opowieści. Każde pokolenie dodaje coś od siebie do tej fabuły, usiłuje zaczynać historię od nowa, a niekiedy przepisuje po swojemu stare teksty. Londyn po wielkim pożarze w 1666 roku zostaje odbudowywany organicznie na starej w zasadzie siatce ulic, bez nadmiernej pompy i patosu. Nawet monumentalna katedra św. Pawła, dzieło Christopher’a Wren'a wpisana jest dyskretnie w kontekst miasta. Także później nikomu nie przychodziło do głowy aby specjalnie podkreślać imperialny charakter Londynu, choć miasto nie kryje historycznej wielkości Imperium. Zupełnie odmienną koncepcję miał służący Napoleonowi III prefekt Paryża - Georges Haussmann. W tym mieście, jak może w żadnym innym, ludzka mania wielkości nie ujawniła się w takich rozmiarach. Pola Elizejskie nie są przecież miejską ulicą, ale właśnie polem tylko po obu stronach zabudowanym. Plac Zgody ma rozmiary lotniska, a Plac Gwiazdy wydłuża się nieskończenie w jedenaście stron miasta.

 1  2 


OPINIE
Magdalena Szyszka - Układanka Londynu
2009-06-02 13:15:08
Miasto uwodzi. Uwodzi tych, którzy lubią być pośród ludzi, pośród tłumu. Będąc tam pierwszy raz czujesz się mały, ale nie wyobcowany. Ten tłum, bezładna masa, przelewająca się co dzień przez ulice wydaje się jakaś bliska. Jesteś jej częścią. Kulturowy mix otacza cię zewsząd.

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010