Londyn „Wielkiego Brata”
TAGI: Deser, Okruchy miast Bohdana Jałowieckiego,
Dodano: 2009-05-11 08:06:09
Każdy nowy obiekt powinien być wpisany w opowieść miejską i współbrzmieć z otoczeniem, z sąsiednimi obiektami, z miejscami pustymi, ze zdarzeniami miejskimi. Nadanie owego współbrzmienia jest rzeczą bardzo trudną. Często melodia układa się sama, a niekiedy kształtuje ją architekt. Oto londyński kościół św. Bartłomieja, jedna z najstarszych świątyń, zupełnie ukryta wśród późniejszych budynków i wieżowców w tle. Trudno go znaleźć w tej obcej mu miejskiej tkance. W pierzei ulicy jest brama, potem kilkanaście kroków przejścia do niepozornej kruchty i wspaniałe romańskie wnętrze. Sacrum - transcendentalne oddalenie od codzienności żyjącej swoim rytmem ulicy.

Jak już obejrzysz Katedrę św. Pawła to udaj się w stronę Tamizy. Z okazji przełomu wieków zbudowano kładkę dla pieszych „Millenium Bridge”, która zaprowadzi cię prosto do galerii Sztuki nowoczesnej „New Tate”, mieszczącej się w przerobionym budynku starej elektrowni. Wejdziesz do gigantycznej hali po generatorach, z której windy prowadzą na górne piętra. Ekspozycja, w przeciwieństwie do wielu muzeów nie jest zorganizowana ani chronologicznie, ani według nazwisk artystów, ale tematycznie według działów: człowiek, społeczeństwo, natura itd. Obok znajduje się szekspirowski teatr i muzeum. Z kolei w starej „Tate Britain”, po drugiej stronie Tamizy obejrzysz piękne pejzaże Josepha Mallorda Turnera. Warto też zajrzeć do „National Galery”, a potem przejść przez Trafalgare Square, obok kolumny Nelsona.

A jeśli chcesz się zanurzyć w świecie luksusu idź do „Harrodsa” na Brompton Road, gdzie znajdziesz najwspanialsze delikatesy świata i nie tylko. W Londynie po raz kolejny przekonałem się, że nie należy wierzyć prasowym krypto reklamom. Przeczytałem kiedyś w polskiej gazecie, że wymyślono parasol z odpowiednim otworem, który zapobiega jego wywracaniu przez silny wiatr. Wszedłem zatem do stosownego sklepu aby dowiedzieć się o ten nowy produkt. Dżentelmen za ladą, bo w małych sklepach sprzedają sami dżentelmeni, spojrzał na mnie z najwyższym obrzydzeniem i zaproponował Lilce składaną parasolkę, która nie była jej w ogóle  potrzebna, ale przecież nie wypadało odmówić takiej uprzejmej propozycji. Cena parasolki 30 funtów okazała się wprost proporcjonalna do uprzejmości subiekta.

Londyn jest miastem dziesiątków małych miast, w których żyje 50 społeczności mówiących wieloma językami, niektórzy wyraźnie dominują w poszczególnych dzielnicach. W jednej Bengalczycy to prawie dwie trzecie mieszkańców, w innej ponad połowę stanowią Hindusi, a swoje skupiska mają też afrykańscy i karaibscy Afrykanie, Irlandczycy i Chińczycy żyjący w China Town, zaś w zamożnych dzielnicach biali Brytyjczycy to prawie 90% populacji. Segregacja etniczna nakłada się na zróżnicowania klasowe. Socjolog Peter Willmot pisał: społeczności lokalne nadal istnieją w wielkich metropoliach i odgrywają w małej skali ważną rolę dla większości ludzi; dobre relacje z sąsiadami są użyteczne, szczególnie dla rodzin z małymi dziećmi; krańcowości, czyli ludzie bardzo bogaci i bardzo biedni nie mieszają się; procesy agregacji stale postępują i dotyczą przede wszystkim ludzi biednych i mniejszości etnicznych, z wyjątkiem tych ich przedstawicieli, którzy uzyskali awans zawodowy i społeczny umożliwiający im przejście do wyższych kategorii klasy średniej.

A kiedy zmęczy Cię miasto zejdź do którejś z licznych przystani, wsiądź na statek i popłyń do Greenwich, tego przez który przechodzi południk zero. W tej dzielnicy Londynu, dawniej będącej samodzielnym miastem znajduje się Dom Królowej zbudowany w stylu palladiańskim przez Inigo Johnsa. Późniejsza królewska szkoła marynarki dzieło Christopher’a Wren’a została tak zbudowana żeby lokatorzy stojącego na osi Domu Królowej mieli widok na rzekę. Na nadrzecznych błoniach Greenwich odbywają się festyny, a bukiniści sprzedają książki i starocie.

Płynąc nieśpiesznie Tamizą możesz z daleka obejrzeć sławny Dockland, nową biznesową dzielnice zbudowana na miejscu dawnych doków i stoczni pracujących kiedyś na potrzeby królewskiej marynarki. Dzielnica ta jest cytowana jako przykład udanej rewitalizacji poprzemysłowych odłogów, z które mają wszystkie postindustrialne miasta.
 

Jeżeli zapomnisz o śledzących cię tysiącach kamer, których co raz więcej jest niestety także w innych metropoliach, to możesz dać się uwieść temu miastu.

 1  2 


OPINIE
Magdalena Szyszka - Układanka Londynu
2009-06-02 13:15:08
Miasto uwodzi. Uwodzi tych, którzy lubią być pośród ludzi, pośród tłumu. Będąc tam pierwszy raz czujesz się mały, ale nie wyobcowany. Ten tłum, bezładna masa, przelewająca się co dzień przez ulice wydaje się jakaś bliska. Jesteś jej częścią. Kulturowy mix otacza cię zewsząd.

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010