Lizbona, Alfama i Fado
TAGI: Deser, Okruchy miast Bohdana Jałowieckiego,
Dodano: 2009-06-15 10:43:28

Marii i Adamowi

Przed wyjazdem do Lizbony musisz obejrzeć koniecznie film Wima Wendersa - a może już widziałaś - „Lisbon Story” i rada jest spóźniona. A może lepiej zamiast filmu zobaczyć najpierw Lizbonę. Później przewijająca się na ekranie taśma filmowa przywoła znane z wędrówek po mieście obrazy, dźwięki, zapachy. Film jest hołdem złożonym miastu, które reżyser kocha, które go fascynuje i do którego powraca w wielu swoich filmach. Obraz jest przewrotny, twórca prowadzi z widzem grę tworząc intrygę, która wciąga, i przykuwa uwagę – na chwilę. Fabuła jest prosta, do miasta przybywa przyjaciel reżysera aby udźwiękowić film w początkowym zamyśle niemy, ale twórca dochodzi do wniosku, że nie można pokazać bezgłośnego miasta. Przyjaciel nie zastaje reżysera, który zniknął, początkowo czeka, a potem zaczyna go szukać rozglądając się po nieznanym mieście, chodzi z mikrofonem i nagrywa spotkanych na ulicy ludzi, muzyków z zespołu Madredeus, dzieci, koty, rejestruje szmery, szepty, gwary, krzyki i ciszę miasta. Dźwięk znaczy tyle samo co obraz, a zapach trzeba sobie wyobrazić. Reżyser pozostaje nieobecny do ostatnich kadrów filmu, intryga nie zostaje rozwiązana, pozostaje tajemnica - miasto.

Lizbona była dla mnie ważna od zawsze, chociaż jej nie znałem i nie byłem sobie jej w stanie nawet wyobrazić, fascynowała mnie od dzieciństwa. W czasie okupacji niemieckiej moja matka dostała paczkę z Lizbony. Była w niej cytryna, paczka kawy i puszka sardynek. Nie wiem jak ta przesyłka dotarła do Krynicy, gdzie wówczas mieszkałem, przez granice i kordony. Poczta niemiecka była widać sprawną instytucją. Paczka była od kolegi ojca, który uratował się po aresztowaniu go przez Niemców w Królewcu dzięki wstawiennictwu hrabiego Galeazo Ciano, którego żona była jakoś spowinowaconą z żoną tego kolegi. Potem czytałem wiele szpiegowskich opowieści, których akcja rozgrywała się w Lizbonie stolicy neutralnego państwa, w którym wywiady wrogich mocarstw prowadziły swoje gry. Uczestniczyłem w nich wirtualnie przemykając się chyłkiem po krętych uliczkach z bohaterami tych opowieści, śledziłem niepewne kroki uchodźców usiłujących dostać się na statek, który wywiezie ich nareszcie do upragnionej Ameryki .

Do Lizbony po raz pierwszy przyjechałem samochodem pewnego wrześniowego wieczoru z Coimbry, znalazłem się na którejś z obwodnic, pomyliłem zjazdy, kręciłem się w kółko, aż wreszcie znalazłem się w jakimś miejscu na przedmieściu, było ono dość ponure, słabo oświetlone, ale w pobliżu jaśniejszy punkt zwiastował bar. W barze było dużo ludzi, unosił się zapach papierosów, piwa i czegoś nieuchwytnego co można spotkać w dzielnicach biedy wielu miast. Bywalcy baru byli kolorowi, czarni, biali, brązowi, jak to zwykle w portowych dzielnicach, mówili po portugalsku, nikt nie znał żadnego innego języka. Niektórzy przybyli z Beiras, ale wielu z Angoli czy Mozambiku. Nikt nie umiał mi wskazać drogi, ale każdy uśmiechał się i chciał pomóc. Wróciłem do samochodu i jakoś udało mi się wyplątać z labiryntu nieznanych mi ulic.

Dziesięć lat później znowu znalazłem się w Lizbonie, ale tym razem przyleciałem samolotem i zostałem, dzięki gościnie przyjaciół, trochę dłużej. Przez kilka dni włóczyliśmy się z Lilką nieśpiesznie po mieście, po części miasta, bo to co jest tam naprawdę magiczne to Alfama dzielnica leżąca u podnóża zamku św. Jerzego. Można godzinami chodzić krętymi uliczkami, pokonywać prowadzące do góry schody, innymi schodzić w dół, zaglądać na podwórka, gdzie siedzą na czarno ubrane kobiety, suszy się bielizna, a dzieci grają w piłkę. Koło katedry tramwaj, jeden wagonik, zabawka, jakby wyjechał z dziewiętnastowiecznego obrazu.

Początki osadnictwa na obszarze dzisiejszej Lizbony sięgają czasów fenickich i rzymskich. W ósmym wieku część półwyspu Iberyjskiego zajęli Maurowie, których panowanie trwało ponad 300 lat. W 1139 roku Alfons I ogłasza się królem Portugalii. W 1226 roku Lizbona zostaje w miejsce Coimbry stolicą monarchii. Relacje Portugalii i Hiszpanii były dość skomplikowane, w 1580 roku w wyniku inwazji wschodniego sąsiada Filip II zostaje królem Portugalii. Panowanie hiszpańskie trwa niecałe 100 lat, ale do dzisiaj tkwi w zbiorowej pamięci. Portugalczycy mają do Hiszpanów toute proportion gardée stosunek podobny jak Polacy do Rosjan.

 1  2 


OPINIE

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010