Lech Kaczyński – co po nim zostaje?
TAGI: Przystawki, Kartki z notesu,
Dodano: 2011-04-20 10:12:55

Nawet w kręgu osób mi bliskich opinie są podzielone. Mój Brat, któremu zdarzyło się pić wino z byłym Prezydentem pozostaje w przekonaniu, że miał On wymiar męża stanu; mój Przyjaciel, prof. Bohdan Jałowiecki, który zresztą znał Kaczyńskiego w tym samym okresie Jego prezydentury warszawskiej, pamięta Go jako małego, kostycznego i nadętego urzędnika. Która opinia jest prawdziwa? Prawdopodobnie obie. Pozostaje jednak bez odpowiedzi, albo – do odpowiedzi – pytanie, która odpowiedź pozostanie w ludzkiej pamięci, jako prawdziwa. Ponieważ miałem szczęście znać Lecha Kaczyńskiego jedynie przelotnie i niezobowiązująco (uściski ręki tylko niektórym wystarczą by znajomość kwalifikować – w zależności od tego co się aktualnie opłaca – jako znajomość przelotną i nieistotną, albo jako przyjaźń) opinię swą wspieram na wielu cudzych relacjach. Wyłania się mi z nich obraz człowieka po prostu dobrego. To chyba różniło Go z Jego koszmarnym bratem. On był dobry! Lubił czerwone wino (co dla mnie ważne), kochał zwierzęta i nie tylko koty (jeszcze ważniejsze), co więcej, kochał kundle, zwierzęta biedne, upośledzone, poszkodowane przez naturę i los. Z tego, co o Nim wiem, znał uczucie litości i współczucia. Potrafił się rozczulić nad losem człowieka/zwierzęcia przez ten los poszkodowanego. A więc nie był psychopatą, nie był bezwzględny. Zapewne to właśnie dostrzegła w Nim Maria Kaczyńska, kobieta, która, okrutnie atakowana z początku, szybko otoczona została powszechnym – o dziwo nawet w naszych, prymitywnych mediach! – szacunkiem i sympatią. A to, że był mały, zawistny, bardzo podejrzliwy i nieufny? No cóż – nikt nie jest idealny.

Nie zamierzam wypowiadać się w kwestii czy zasługuje na sarkofag. Już w nim leży i tak Go pozostawmy. Z tego niech się tłumaczy kard. Dziwisz oglądając złośliwe na jego temat karykatury. Czy zasługuje na pomnik w Warszawie? Być może za dziesięć, może dwadzieścia lat, kiedy już nie będzie Jarosława Kaczyńskiego, Kępy, Brudzińskiego i tej całej koszmarnej ferajny PIS-owskiej, kiedy śladu nie będzie po nich, ani po groźnych dzisiejszych emocjach, może wtedy przyjdzie czas na pomnik Lecha Kaczyńskiego, jako postaci w perspektywie barwnej, jak Don Kichot, a może Sancho Pansa?

A teraz na poważnie – Lech Kaczyński miał szansę na pozostanie w pamięci ludzkiej, pamięci zdecydowanej większości, może nawet wszystkich Polaków, jako człowiek dobry. Jego bratu i Jego brata pretorianom zawdzięcza, że w pamięci wielu, jeśli nie większości Polaków – niestety! – pozostanie, jako człowiek mały.

OPINIE
Czytelnik - Scheda po...
2011-06-27 01:04:18
Panie Profesorze, kiedy Pan się wyleczy z tej długotrwałej niechęci do "koszmarnego" Kaczyńskiego, do całej „tej ferajny PIS-owskiej” - jak Pan pisze? Od pewnego czasu śledzę Pana wpisy w Bistro i po prostu nie widzę postępu w Pana - przepraszam - pisaninie. Nazywając zwolenników Kaczyńskiego pretoriananmi, nie odkrywa Pan Ameryki. Ten ton w mediach - jak Pan wie - istnieje
Jerzy Chłopecki - Kiedy się wyleczę?
2011-07-01 01:12:12
Czytelnik rozpoczyna swój komentarz od pytania skierowanego do mnie. Wypada odpowiedzieć. Z niechęci do PIS-u "wyleczę" się gdy PIS przestanie być PIS-em, partią, która szkodzi Polsce a Kaczyński Kaczyńskim, politykiem o paranoicznej osobowości. Koniec, kropka. Nie tylko ja dokumentuję tę swoją postawę wobec PIS-u argumentami. Ostatnio czytałem wywiad z prof. Wnuk-Lipińskim, który uzasadniał dlaczego PIS-u lekceważyć nie wolno. Jest to formacja
Wiktor Z. Modelski - A`propos Kaczyńskiego
2011-07-03 21:24:15
Czy nie sądzi Pan, że Jarosław Kaczyński odreagowuje nie tyle traumę po smoleńskiej katatsrofie, co wyrzuty sumienia ponieważ, choćby w podświadomości musi zdawać sobie sprawę, że właśnie on ma "krew na rękach" podpuszczając swego brata do rywalizacji z Tuskiem?

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010