Cywilizacje
Latawce nad Kalkutą
TAGI: Kuchnia intelektualna, Cywilizacje,
Dodano: 2009-05-07 07:30:53
Andreas został w Kalkucie właśnie dzięki Matce Teresie. Kilkanaście lat temu, jako jeden z najmłodszych dyrektorów banku w Monachium przyjechał do Indii na wakacje. Kalkuta miała być tylko jednodniowym epizodem – stała się nowym domem. Na pytanie o przyczyny, dla których młody, bogaty, robiący karierę człowiek rzuca wszystko i poświęca się pracy dla innych, odpowiada wymijająco. Nie mówi nic o Bogu, nawróceniu, nie używa wielkich słów. Obrusza się na słowo „poświęcenie”. „Jeśli ktoś uważa, że się poświęca, nie może naprawdę pomóc innym – pomaga sam sobie”. W końcu tłumaczy, że dopiero tu zrozumiał, co to znaczy być szczęśliwym.

O Matce Teresie mówi nie jak o świętej, lecz jak o matce właśnie. I jak wszyscy tutaj wierzy, że nadal nad nimi czuwa. „Banany załatwiła” – wtrąca siostra Klara. Widząc moje zdziwienie dodaje „W ubiegłym tygodniu było krucho z jedzeniem. Poprosiłam Matkę Teresę o pomoc i rano pod drzwiami znaleźliśmy kilka kartonów z bananami. Świeżymi!”. Wszyscy przytakują, jakby interwencja świętych była najnormalniejszą rzeczą pod słońcem. Ktoś przypomina jeszcze o bandażach, które pojawiły się znikąd, ktoś inny opowiada o 100 euro wsuniętych w nocy pod drzwi szpitala. Ktoś się śmieje, ktoś cicho jęczy z bólu, młody Japończyk zaplata warkocze siwowłosej staruszce, która uśmiecha się do niego bezzębnie. Kasia składa koce, niepostrzeżenie wtapiając się w magiczną atmosferę tego miejsca.

A może wcale nie magiczną, może właśnie ludzką. Choroba jest tutaj częścią życia, śmierć naturalnym jego końcem. Zachodnia cywilizacja z wszechobecnym kultem młodości i witalności usunęła śmierć z pola widzenia, na margines. Choroba, brzydota, śmierć – to tematy tabu. Żyjemy, jakbyśmy chcieli zapomnieć, że nas też to kiedyś dotknie. Nie potrafimy i nie chcemy myśleć o śmierci. Stawiamy siebie ponad to, co ludzkie, ubóstwiamy Człowieka, zapominając, że jest śmiertelny. W rzadkich chwilach, gdy coś nam jednak o tym przypomni – wyciągamy portfel. Wspomagamy akcje charytatywne, organizujemy pomoc dla chorych i cierpiących, tylko „Niech ktoś ich zabierze z naszych oczu!”. W publicznej przestrzeni nie ma miejsca na rozkład. Skoro wierzymy w postęp – co zrobić ze starością, chorobą, śmiercią?

Dlaczego nie chciałam wejść do szpitala? Bo jestem wrażliwa na ludzkie nieszczęście? To prawdopodobnie też. Ale teraz już wiem, że przede wszystkim bałam się stanąć twarzą w twarz ze śmiercią. Nie chciałam się zmierzyć z czymś, co do tej pory systematycznie usuwałam ze świadomości. Ile razy mówiłam „Nie chcę o tym słyszeć!”, „Nie chcę na to patrzeć!”. Ile razy wmawiałam sobie, że śmierć to coś abstrakcyjnego, coś, co nie dotknie mnie, ani moich bliskich.

„Memento mori” zastąpiliśmy „Carpe diem”, nie uświadamiając sobie w pełni konsekwencji takiego postępowania. Bo nie ubyło od tego chorób, nie zniknęła śmierć, nie zmniejszyła się liczba ludzkich tragedii. Ale my jesteśmy coraz gorzej przygotowani, żeby sobie z tym poradzić, coraz mniej z nas potrafi znaleźć w tym sens, coraz częściej nie mamy kogo zapytać „Dlaczego?”.

Przekroczenie przeze mnie progu szpitala Matki Teresy okazało się dla mnie symbolicznym Przekroczeniem Progu. Nigdy wcześniej nie widziałam ludzi tak bardzo pogodzonych z losem, umierających z takim spokojem, tak zaprzyjaźnionych ze swoją chorobą. Nigdy wcześniej nie widziałam, aby ktoś z taką radością pomagał innym, nie po to, żeby się rozgrzeszyć, ale dlatego, że odnajduje Sens w Drugim Człowieku.

Nigdy wcześniej nie popatrzyłam na siebie z tak brutalną szczerością.

Paradoksalnie, wizyta w szpitalu Matki Teresy była najbardziej optymistycznym momentem mojego pobytu w Indiach. Czasami trzeba pojechać na koniec świata, aby zrozumieć najprostsze rzeczy. Banalne. Ale tak właśnie jest.
 

Indie, 2004

 1  2 


OPINIE
piechu44 - Latawce nad Kalkutą
2009-05-12 10:44:11
Pani Anna Siewierska-Chmaj jako naukowiec nie powinna raczyć czytelników apologetycznymi tekstami o Matce Teresie z Kalkuty a jeżeli już ma taką wewnętrzną potrzebę to niech obiektywnie przytoczy również inne zródła wiedzy o "dokonaniach" i charakterze Matki Teresy. Np. polecam książkę pt. "Misjonarska miłość. Matka Teresa w teorii i praktyce." Autor Christopher Hitchens.
Pozdrawiam Panią Annę, piękną kobietę.
Michał Piotrowski, Gdańsk.
asiewierska - Podziękowanie
2009-05-20 11:35:36
Szanowny Panie Michale,
Bardzo dziękuję za komentarz do mojego skromnego reportażu z Kalkuty. Myślę jednak, że źle Pan kieruje swoje uwagi, ponieważ tekst jest impresją na gorąco po spotkaniu z niezwykłymi ludźmi ze szpitala Matki Teresy, nie traktuje natomiast o samej Matce Teresie.
Małgorzata Drozdowska -
2009-05-28 14:24:00
Niewiarygodne. Aby dostrzec pewne aspekty życia, trzeba było znaleźć się w Indiach. Śmierć i słynne średniowieczne „Pamiętaj o śmierci” wyparte tak mocno z naszego kręgu kulturowego, że zupełnie zanikło, znajduje swoje odzwierciedlenie na drugim końcu świata.
Beata Twardowska - Nieżyciowe życie
2009-06-02 12:22:44
Autorka w swym reportażu, porusza bardzo wiele znaczących kwestii. Jedną z nich jest współczesny kult wiecznej młodości, żywotności i urody, popularny zwłaszcza w krajach wysokorozwiniętych. Człowiek zdaje się dążyć do niemożliwego. Chce powstrzymać upływający czas. Nie potrafi zaakceptować swojej śmiertelności. Odsuwa ją od siebie. Przez co, moim zdaniem, jego psychika staje się o wiele słabsza.
Justyna Robak -
2009-06-02 13:30:34
Czytając ten artykuł trudno nie zgodzić się z jego autorem, iż problem śmierci, biedy, ludzkiego cierpienia to fakty, które w dzisiejszej kulturze masowej konsumpcji, pogoni za pieniądzem i lepszym życiem są pomijane przez nas lub zauważane w niewielkim stopniu i to wówczas, kiedy dotyczą nas bezpośrednio badź kiedy organizowane są głośne akcje charytatywne.
Ewelina Siwiec -
2009-06-03 09:13:45
Śmierć jest naturalną koleją rzeczy, niestety życie czasami nam o tym przypomina. Jednak, na co dzień ze wszystkich sił staramy się zapomnieć, że istnieje – szerokim łukiem omijając pogrzeby, szpitale, czy hospicja. Niemniej jednak należy pamiętać, iż aby docenić życie, trzeba dostrzec śmierć.
Tomasz Sokołowski - Śmierć to my
2009-06-03 09:42:41
Myślę, że dylemat jaki opisany jest w tekście dotyczy bardzo wielu ludzi. Żyjąc w świecie, gdzie priorytetem są młodość, piękność, sukces i pieniędze, zapominamy albo też nie chcemy myśleć o śmierci. Wydaje nam się, że to nas i naszych bliskich nigdy nie dotknie.
Maja -
2010-03-29 19:17:52
Może zabrzmi to nieludzko, ale przytoczę słowa Jana Twardowskiego, który pisze: "gdyby każdy miał to samo, nikt nikomu nie byłby potrzebny". W myśl tej, naturalnej wydaje się, rzeczy, i naturalnego porządku, nasuwa się takie rozumowanie, że przecież "cierpienie uszlachetnia". Nic to jednak, gdy staje się oko w oko ze śmiercią, bólem, nienasyceniem, ubóstwem.
Jakub Ziajor -
2012-01-20 06:17:00
Podobne wrażenie miałem kiedy przeczytałem "Przeżyłam Oświęcim" Krystyny Żywulskiej. Byłem pewny że książka mnie zszokuje, obrzydzi, że nie będę mógł spać po nocach. Absolutnie nie. To że ktoś umiera, w takich sytuacjach, z biegiem czasu staje się bardzo zwyczajne. Śmierć wisiała w powietrzu, a niektórzy tym powietrzem oddychali. Życie ludzkie jest jak taki oddech..krótkie, a śmierć zawsze wisi w powietrzu.
Nahorna Anastasiia - „Nie chciałem robić kłopotu”
2012-01-30 21:26:54
Dla mnie lęk śmierci na zawsze będzie bardzo straszny z wszystkich lęków. Nikt nie zna kiedy zrobi ostatni wydech.
Na początku swojej opowieści autorka opowiada o swoim lęku i minutami myśli nawet uciec z tego strasznego miejsca. Lecz pokonując lęk ona zachodzi do szpitala, i nie patrząc na straszny obraz i nieznośny smród, jej staje lepiej. To porównuję się z
Sandra Grot - dwa oblicza śmierci
2012-02-08 19:20:18
Artykuł pt. „Latawce nad Kalkutą” autorstwa Anny Siewierskiej Chmaj wydał mi się bardzo ciekawy, gdyż jest relacją z pobytu w szpitalu Matki Teresy w Indiach i pokazuje on świetnie zderzenie się dwóch różnych wyobrażeń śmierci. Sama autorka na początku przyznaje , że bała się przekroczyć próg szpitala w obawie co może tam zastać. Jednak po wstępnym przełamaniu wchodzi do tego paradoksalnie
Bartłomiej Banaczyk - Gdy jest już za późno...
2012-04-03 00:35:53
Artykuł "Latawce nad Kalkutą" to relacja, która ukazuje reakcje ludzi w momencie styczności ze śmiercią. Widok takich ludzi często budzi w nas różne emocje. Czasem jest to strach, lęk, nieraz litość i współczucie, a niekiedy nawet odraza czy wstręt. Można jednak zadać sobie pytanie, czy nasze podejście do takich ludzi jest właściwe? Czy to na pewno osoba chora potrzebuje naszej

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010