Społeczeństwo
Kto naprawdę jest winny?
TAGI: Kuchnia intelektualna, Społeczeństwo,
Dodano: 2010-12-18 15:46:42

Do refleksji skłonił mnie artykuł dr. P. Przywary „O pojęciu technicznego idioty”. Faktycznie – łatwość publikowania powoduje brak kontroli nad treścią. Rzeczywiście duży kłopot sprawia oddzielenie rzeczy ważnych od całej sterty informacyjnych śmieci, których przybywa w zastraszającym tempie. Łatwiej pisać o głupotach i łatwiej sprzedać głupoty, szczególnie w obecnej, zagonionej rzeczywistości, w której zdewaluowało się pojęcie inteligenta, konesera, a nawet człowieka. Niestety, posiadamy coraz mniej autorytetów – pokolenie naszych rodziców nie wykształciło ich wielu, a starzy odchodzą…

Nie martwiłbym się jednak aż tak bardzo – myślę, że z czasem nauczymy się mądrze korzystać z zalewu informacji. Posłużę się przykładem fotografii – zjawiska bliskiego memu sercu. Gdy ta sztuka powstała, budziła zdziwienie, spowodowane podobieństwem uzyskanego obrazu do rzeczywistości. Nikt nawet nie przypuszczał, że coś, co jest na fotografii, nie jest prawdą. Wówczas fotomontaż był czynnością trudną i skomplikowaną, co nie znaczy, że nie stosowano manipulacji. I wtedy była ona bardzo groźna, bo wiara w prawdziwość nowej sztuki była olbrzymia. Dzisiaj, w dobie dostępności fotografii, technik komputerowych, gdy niemal każdy próbował na zdjęciu upiększać, jeśli nie siebie, to „narzeczoną”, nie patrzymy już tak bezkrytycznie na fotografię. Mam nadzieję, że z czasem tak samo będziemy patrzyć na każdą informację. Zależy to tylko od naszej świadomości, wiedzy i mądrości, i może tutaj trzeba upatrywać problemu? Czy naprawdę całą winę za zjawisko technicznego idioty ponoszą media czy odpowiadają one tylko na zapotrzebowanie odbiorców i to na tyle, na ile potrafią. Mam wrażenie, że głównym problemem jest zmiana poziomu szkolnictwa, co docelowo ma wpływ na odbiorców i nadawców. Na przykładzie swego dziecka obserwuję sposób kształcenia od szkoły podstawowej do matury i twierdzę, że pomimo sporego zasobu słownictwa, niby-szerokiej wiedzy ogólnej, spowodowanej głównie dostępem do informacji, Internetu i telewizji, dzisiaj dzieciaki nie otrzymują wiedzy kompletnej, dogłębnej i praktycznej. Nie uczy się ich krytycznego myślenia, nie kształci osobowości, umiejętności wypowiedzi. Wokół królują testy, w których już umiejętność czytania ze zrozumieniem zapewnia dostateczny sukces. Oczywiście porównuję to z „moimi” szkolnymi czasami, a muszę tutaj nadmienić, że podobnie jak dr Przywara, z rozrzewnieniem wspominam serial „Kosmos 1999”. Z różnych powodów przyszło mi studiować dość późno i robię to dla przyjemności, może dlatego patrzę na brać studencką nieco z boku. I wcale mi się nie podoba to, co widzę. Spora część celujących kiedyś maturzystów, na studiach ma problem z pisaniem tekstów, gdyż w szkole pisać wiele nie musieli.

System testów, punktów i pogoń za wynikiem ma przygotować młodego człowieka do przyszłego życia, gdzie musi być najlepszym za wszelką cenę. Z jednej strony duże parcie na sukces, a z drugiej mnogość komercyjnych szkół wyższych, gdzie każdy student przekłada się na wynik… finansowy. Skutek – „wspaniali” studenci przechodzący z roku na rok na słabych trójach, osiągniętych przy entym podejściu do egzaminu. Nie uogólniam i dostrzegam, że na oceny dobre i bardzo dobre trzeba zasłużyć ciężką pracą, ale najbardziej niesprawiedliwa ocena dostateczna jest niezmiernie „szeroka” i obejmuje zarówno tych pracowitych bez polotu, jak i tych leniwych leserów bez elementarnej wiedzy. No, ale magistrami będą niemal wszyscy, którzy z własnej woli nie zrezygnują – jak nie na jednej uczelni to na drugiej, ale w końcu się uda, pomimo że często nadal nie będą potrafili napisać bez błędu zdania złożonego. Nawet na dziennikarstwie. Więc jak wymagać od odbiorcy, aby połapał się w informacyjnym bałaganie, gdy nadawcy dysponują takimi kadrami? Może stąd ta celebrytyzacja? Chociaż widziałem i takich, że ani ładny, ani mądry, a jest wielki – i tu może być problem.

OPINIE
Paulina Kruk -
2011-03-10 13:48:56
W dzisiejszych czasach praktycznie każdy ma dostęp do Internetu i innych dobrodziejstw mediów. Niestety nie każdy umie z nich korzystać, dlatego też takich ludzi można nazwać „ technicznymi idiotami”. Obecnie bardzo często zabierają głos osoby, które posiadają znikomą wiedzę w danym temacie, nie piszą z sensem i co gorsza używają wulgaryzmów. To zjawisko najczęściej jest spotykanie na polskich portalach informacyjnych.
Niektórzy
Jakub Koncewicz -
2011-03-10 13:58:35
Niestety, w dobie internetu i wolnodostępnych mediów, jesteśmy bombardowani mnóstwem informacji każdego dnia. Bum techniczny jaki rozpoczął się kilkanaście temu przyniósł nam wiele korzyści, ale też w pewnym stopniu nas przerósł, czym spowodował wiele problemów. Szkoda że w dzisiejszych czasach coraz więcej osób mówiących o sobie "inteligenci", jedynie powiela kawałki informacyjnego chłamu wciskanego im codziennie przez mass-media. Zgadzam się z panem
Joanna Błądek - „Człowiek ponowoczesny – dziecko zagubione w chaosie informacji”
2011-03-10 14:12:36
„Kto naprawdę jest winny”- tak swoje rozważania zatytułował Dariusz Kobylański, który niestety nie odpowiada na to pytanie, co więcej tylko zaznacza swoje zdanie, zamiast nakierować czytelnika na odpowiedni tor zrozumienia tego problemu. Autor tekstu porusza bardzo ciekawą kwestię, dotyczącą tego, że łatwość publikowania powoduje brak kontroli nad treścią. Nie sposób się z tym nie zgodzić, aczkolwiek trzeba znaleźć zasadniczy punkt, będący
Anna Nieznańska -
2011-03-10 14:18:34
Tekst Pana Dariusza przekazuje czystą prawdę o dzisiejszych, jakże smutnych dla nas czasach, w których jest wiele eufeministycznie to określając niezbyt mądrych jednostek ludzkich. Łatwo mówi się o rzeczach bzdurnych i małostkowych a już trudniej ustosunkować się i zabrać głos na przykład w ważnej debacie. Obecne młode pokolenie nie otrzymuje w szkołach dostatecznego poziomu wiedzowego, co odbija się takim a nie
Piotr Mazur - A kto winny nie jest?
2011-03-10 14:22:34
W swoim artykule „Kto naprawdę jest winny?” Dariusz Kobylański próbuje odpowiedzieć na szereg pytań odnośnie zjawiska „technicznego idioty” - jakie są przyczyny błędnego odbioru informacji, a nawet celowego wprowadzania w błąd odbiorcy czy też bezkrytyczny ich odbiór.

Jako główny powód zaistnienia tego zjawiska, podaje poziom szkolnictwa jaki panuje w Polsce, a raczej brak poziomu i źle ukierunkowana edukacja. Źle
Dariusz Kobylański - Do Pani Joasi
2011-03-27 22:12:21
Pani Joasiu,
Jak na wstępie zaznaczyłem, tekst jest moją refleksją, więc nie zamierzałem niczego wyjaśniać, udowadniać i zalecać. Zgadzam się z Panią, że pogoń za informacjami wynika z chęci „bycia na czasie”. Zgadzam się, że jest to dla wielu ważniejsze, niż oczytanie. Trudno mi więc polemizować, bo tak naprawdę mamy podobne zdanie. Tyle, że ja wciąż widzę przyczynę w szkolnictwie

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010