i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Dodano: 2009-04-14 07:31:27
Na ul. Grodzkiej nieopodal Rynku głęboko w bramie znajdowała się mała kawiarenka, kilka zaledwie stolików, nazywała się „Lili”. Nie wiem jak miała na imię właścicielka, przystojna brunetka z ostrym makijażem, która zawsze witała gości z dyskretną atencją i to nie tylko bywających tam znanych aktorów jak Leszek Herdegen czy Duduś Pawlikowski, ale także mnie studenta. A ścieżki zabaw wiodły od dalekiej Rotundy przez Klub Dziennikarzy do Feniksa, który jednak był za drogi jak na studencką kieszeń.
Nie ma już tych miejsc, ani też ludzi, którzy je ożywiali. Wielu wyjechało z miasta, zestarzało się, umarło. Kraków żyje, chociaż bardzo się zmienił, pozostała też magia miejsc i kulturowo utrwalone pejzaże: Rynek z sukiennicami i pomnikiem Mickiewicza, miejsce w którym umawiają się starsi i młodzi krakowianie mówiąc: „spotkamy się przy Adasiu”, ogród przy klasztorze na Skałce, gdzie w 1944 r spotkałem dziewczynę, w której się zakochałem dziecięca miłością, ulice Kazimierza z gotyckimi kościołami. Kazimierz miejsce wiekowego zamieszkiwania krakowskich Żydów, po których pamiątki są odnawiane i pielęgnowane chociaż autentyzm miesza się ze sztucznym folklorem jak te tablice imitujące szyldy żydowskich sklepów zawieszone nad restauracją przy ul. Szerokiej. Kazimierz, Wawel, Rynek to chyba najbardziej uczęszczany szlak turystyczny przez wszystkie kategorie turystów krajowych i zagranicznych dorosłych i młodzież szkolną. Turystyka jest ważnym działem gospodarki miasta, ale każde atrakcyjne miejsce ma określoną pojemność, kiedy zostanie przekroczona turysta przebywający w stałym tłoku, potrącany i szturchany przez tłum mówi sobie: „nigdy więcej”. Gotycki, kościół, zamkowe komnaty, malownicze uliczki, muzealne sale trzeba oglądać we względnym spokoju, w ciszy, w skupieniu. To nie tylko problem Krakowa, ale także Wenecji, Pizy, Rzymu, Paryża i innych atrakcyjnych turystycznie miast zadeptywanych milionami nóg. Turystyka się zdemokratyzowała i niemal każdy może dzisiaj kupić sobie wszystko co jest na sprzedaż nawet jeżeli go to specjalnie nie interesuje.






