„Kompleks cieplarniano-przemysłowy”, czyli nic nowego pod słońcem
TAGI: Deser, Waria,
Dodano: 2009-06-16 10:46:03

Bjoern Lomborg, były działacz Greenpeace, który dostrzegł mało sympatyczne cechy ruchów tego rodzaju i dołączył do obozu rozsądku i umiaru, regularnie poddaje naukowej krytyce rozmaite zakręcone pomysły „zielonych”. Niedawno zabrał głos po raz kolejny. Przypomnę, że Lomborg jest profesorem statystyki i jego analizy mają zawsze silną podbudowę uporządkowanych zdarzeń i liczb.

Lomborg użył terminu „kompleks cieplarniano-przemysłowy”, które to porównanie nie wywołuje żadnych skojarzeń wśród Polaków. Tymczasem w zachodnich kręgach lewicowych używano terminu „kompleks wojskowo-przemysłowy”; miał on identyfikować te ciemne siły, które dążyły do wojny, a przynajmniej do utrzymania wysokiego poziomu zbrojeń, ażeby czerpać z tego zyski. Ot, jeszcze jedna wersja antykapitalistycznych i pacyfistycznych obsesji. Tego, że zyski osiąga się tak samo ze sprzedaży hamburgerów, jak rakiet dalekiego zasięgu, obsesjonaci nie byli w stanie lub nie chcieli pojąć.
Termin stworzony przez Lomborga nie tylko więc skierowuje reflektor na nowe (a jednocześnie bardzo stare) zjawisko, ale także daje prztyczka w nos zachodniemu lewactwu, przypominając mu jego własną terminologię. O co w rzeczywistości idzie Lomborgowi? Ukazuje on, poprostu, stare jak ekonomia polityczna zjawisko grup nacisku. Grup, które mają wspólny interes w tym, aby spowodować takie działania państwa, które dałyby im większy kawałek wytworzonego „bochenka” niż zdolne są one zdobyć, konkurując uczciwie na rynku.

Historia kompleksu cieplarniano-przemysłowego to klasyczny – znany od Adama Smitha i Fryderyka Bastiata – mechanizm kształtowania się takiego lobby. Na początku byłaś jakaś idea (jeśli to nie jest zbyt wielkie słowo!). Świat jest zagrożony ociepleniem, a winne są paliwa kopalne, więc należy zaprzestać ich użytkowania. Niezależnie od coraz większych naukowych wątpliwości (np. niedawno fizycy japońskiej akademii nauk stwierdzili, że hipoteza permanentnego ocieplenia jest sprzeczna z drugą zasadą termodynamiki), straszeni katastrofą ociepleniową politycy dali się ogłupić ruchom ekologicznym i forsują rozmaite paliwa alternatywne.

Przy okazji jeden fakt tylko: od prawie czterech dziesięcioleci „międli” się ten temat, a udział wszystkich paliw alternatywnych nadal mieści się w granicach 1-2%. Przyczyny są proste: paliwa te są niesłychanie kosztowne. A w dodatku wywołują rozmaite nieprzewidziane przez eko-majsterkowiczów skutki uboczne. Forsowanie biopaliw doprowadziło do podwojenia cen kukurydzy i zbóż, do inflacji – i w efekcie do niedostatków żywnościowych najbiedniejszej części ludzkości.

Inne paliwa alternatywne aż tak tragicznych skutków ubocznych nie wywołują, ale też wymagają silnego subsydiowania, gdyż inaczej byłyby niekonkurencyjne. I tak właśnie powstaje ów kompleks cieplarniano-przemysłowy. Jak każde lobby walczy o regulacje wymuszające korzystanie z paliw alternatywnych (np. obowiązek dodawania biopaliw do benzyny i oleju napędowego) oraz o subsydia. Dopóki te paliwa były z ekonomicznej perspektywy jakimś wariackim marginesem, koszty ich subsydiowania były względnie ograniczone. Ale apetyty eko-wojowników z jednej strony i subsydiowanych producentów z drugiej rosną w miarę jedzenia, więc też presja „kompleksu” rośnie. I tak rodzi się nam kolejne pasożytnicze lobby, wspierane przez – jak zwykle „chcących dobrze” – polityków... 

OPINIE

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010