i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Dodano: 2009-06-01 14:02:52

Chciałbym nawiązać do debaty na temat kapitalizmu. Na początek cytat z Richarda Seldona. Dla tych, którzy nie wiedzą kto zacz, przypominam: robotnik, działacz lewicowej młodzieżówki, samouk, który z tej nauki wyciągnął wnioski. W końcu lat 50. razem z Ralfem (późniejszym lordem) Harrisem zaczął kierować londyńskim Instytutem Spraw Ekonomicznych – think-tankiem, słynnym z doradztwa pani Margaret Thatcher, późniejszej premier Wielkiej Brytanii.
A oto co napisał Seldon w 1986 roku, a więc jeszcze przed upadkiem komunizmu: „Paradoksem stulecia, nieprzebadanym jeszcze przez psychiatrów, jest to, że system ekonomiczny, który stworzył bogactwo naszego świata – system prywatnej przedsiębiorczości, najskuteczniejszy w historii – jest potępiany przez tłum... intelektualistów. Na jego miejsce intelektualiści proponują najmniej skuteczny system znany ludzkości – różne formy (zbędnej) kontroli państwa: od socjaldemokracji do komunizmu”.
Seldon nie miał wątpliwości. W tym samym artykule w Daily Telegraph przepowiedział, że turbulencje we wschodniej Europie wskazują, że kapitalizm zastąpi tam socjalizm. Porównał w nim oba systemy, ale w interesujący sposób. Otóż podszedł do tego porównania odwrotnie niż większość; zamiast porównywać mocne strony obu systemów, porównał słabe. I zadał ważne pytanie: które wady są łatwiejsze do usunięcia. Czyli pytanie o adaptowalność systemów.
Wymieniwszy różne wady kapitalizmu, z którymi względnie łatwo można dać sobie radę, przeszedł do wad socjalizmu. I stwierdził, że są one fundamentalne. Jak w tym dowcipie z dawnych lat o różnicy między socjalizmem a kapitalizmem: „Kapitalizm popełnia błędy socjalne, a socjalizm – kapitalne”. Socjalizm jest więc według Seldona mniej wydajny, a więc bieda ma znacznie większe szanse w socjalizmie. Dalej, socjalizm jest obojętny wobec społecznych preferencji, ponieważ nie ma w nim rynku, gdzie mogłyby zostać wyrażone (dotyczy to oczywiście komunizmu, nie socjaldemokracji). Socjalizm – w każdej wersji – kreuje niezadowolenie ze względu na swoją skłonność do glajchszaltowania, która wynika z obsesji równości. Socjalizm tworzy kosztowne monopole (Seldon tego nie wymienia, ale każdy mieszkaniec Zjednoczonego Królestwa wie, że idzie o „socjal”, jak np. NHS: monopol ochrony zdrowia).
Seldon konkludował, że defekty kapitalizmu są łatwiej usuwalne, gdyż sam system jest zgodny z naturą ludzką, natomiast socjalizm z jego równościową obsesją wymaga rosnącej skali przymusu dla swego istnienia i ekspansji. Ekspansji, bo jest przecież jeszcze tyle do zrównania!...
Do seldonowskich porównań warto dodać trochę naszych własnych doświadczeń. Seldon uważał socjalizm za niekorygowalny z perspektywy teoretycznej: jego wady wynikają z zasadniczych cech systemu. My natomiast wiemy ile razy, jak i kiedy system próbowano reformować – bez najmniejszych rezultatów z punktu widzenia możliwości poprawy sprawności systemu. Dlatego już około 1980 roku w kręgach intelektualnych w Polsce pojawiło się pytanie o reformowalność systemu. Odpowiedzią była propozycja, by zbudować na Placu Defilad wielką betonową d..ę: rozbić o nią to, co jest i zacząć budować od nowa. Tyle, że już nie socjalizm. Ale na to, by tak się stało, trzeba było poczekać jeszcze dekadę. Wyrzuciwszy wcześniej na śmietnik dyrdymały o państwie samorządów robotniczych w przedsiębiorstwach, jakie dyskutowano całkiem poważnie przy Okrągłym Stole...


