Kategorie
Mecenas
Mecenasem serwisu jest Wyższa Szkoła Informatyki
i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Partnerzy



Sztuka eseju
Kałach
TAGI: Kuchnia intelektualna, Sztuka eseju,
Dodano: 2009-11-24 11:17:26

Latem roku 1958 trafiłem po raz pierwszy pod sztandary Ludowego Wojska Polskiego, a konkretnie - 55. Pułku Zmechanizowanego, przy czym owa mechanizacja była, no, taka sobie. Uzbrojono mnie w karabin typu mosin wz. 1891. Pięciostrzałowy, powtarzalny. Model ten, po modyfikacjach w latach 1930, 1938, 1944, był krótszy od pierwowzoru i miał, jak wszystkie, graniasty bagnet - tylko do kłucia, składany. Automatów, nam, studentom, nie dawano. Miało je w pułku tylko prawdziwe wojsko. I to nie całe.

W tym czasie jednak, powtarzano w jednostce, że I Dywizja Zmechanizowana, kościuszkowcy, ma już na uzbrojeniu jakąś wspaniałą wunderwaffe. Ni to karabin, ni to automat. Niektórzy widzieli to już na zdjęciach.

Moja karta w komendzie uzupełnień musiała leżeć na wierzchu, bo do wojska trafiałem aż cztery razy. Drugim razem, już w styczniu 1960. Jako plutonowy podchorąży znalazłem się w Oficerskiej Szkole Piechoty (”Zmechanizowana” została później) we Wrocławiu. Tu zamiast czarnych buciorów z podkowami i gwoździami w podeszwie, dostaliśmy brązowe trzewiki na czymś elastycznym, połączone ze skórzanym mankietem ze sprzączkami, co wyeliminowało krótki szmaciany owijacz. Poczuliśmy się od razu nowocześniejszym wojskiem, lecz rewelacja była dopiero przed nami. Zamiast mosinów dostaliśmy AK47, czyli właśnie kałasze, albo kałachy. Broń może o nie najwspanialszych walorach strzeleckich, kudy jej do schmeisserów i uzi, ale prostą w obsłudze jak Mosin, do tego strzelającą seriami i bez porównania poręczniejszą. Nie przypuszczaliśmy wówczas, że to będzie najpopularniejsze w świecie narzędzie do zabijania w liczącej tysiące lat historii tego procederu.

A wspomniało mi się z powodu dwóch zbieżnych dat. Obchodziliśmy parę dni temu dziewięćdziesiątą drugą rocznicę Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej (listopadowej wg. kalendarza gregoriańskiego) i dziewięćdziesiąte urodziny Michaiła Kałasznikowa, twórcy AK47., Przy czym, jeśli twór Wielkiego Października już zszedł z tego świata, to generał Kałasznikow żyje, cieszy się dobrym zdrowiem i sprawnym umysłem. Oba te fenomeny mocno są za sobą związane.

Z powody rewolucji syn zamożnego chłopa, zesłanego jako kułak, musiał ukrywać swe pochodzenie, by móc mniej więcej normalne uczyć się i pracować. Ze swymi zdolnościami do mechaniki trafił do wojsk pancernych. W czołgu został ranny, tak, że nie mógł już wrócić na front i zaczął pracować nad nową bronią. Nie zdążył z nią na Wojnę Ojczyźnianą, którą Armia Czerwona zakończyła z mosinami i pepeszami. Jego broń została zatwierdzona i przyjęta na uzbrojenie w roku 1947. Już po wojnie, lecz okazało się, że kałasznikow mimo to ma przed sobą wspaniałą przyszłość.

Mosin, rodzima konstrukcja kapitana Siergieja Mosina, wygrał konkurencję z belgijskim karabinem nagant. Rosyjska piechota składała się głównie z chłopów analfabetów. Potrzebny więc był karabin, który niepiśmienny sołdat mógł opanować. To znaczy nie tylko ładować, repetować i pociągać za spust, lecz również szybko rozebrać zamek, oczyścić i złożyć ponownie. To proste. Przypuszczam, że po z górą półwieczu, byłbym jeszcze w stanie to zrobić. A kałasznikow, mimo że to broń automatyczna, jest co najmniej tak samo, jeśli nie bardziej, prosty w obsłudze. Co prawda sowieccy żołnierze byli piśmienni, ale niezbyt staranni w obchodzeniu się ze sprzętem. Zresztą niezawodność i prostota narzędzia cenna jest w każdych rękach. Zaś w przypadku kałasza decydujące okazało się to, że ma on podstawowe walory broni automatycznej, a jest nią w stanie posłużyć się każdy analfabeta. Dlatego podstawowa broń strzelecka Układu Warszawskiego stała się podstawową bronią ruchów narodowo-wyzwoleńczych, wszelakich partyzantek i mniej więcej regularnych wojsk w Trzecim Świecie. Robiono ją wszędzie. Prostota tej broni polega też na tym, że aby ją skopiować nie jest potrzebny very sophisticated przemysł. Na wiele lat przed sytuacją, w której trudno jest znaleźć cokolwiek, co by nie było Made in China, głównie Chińczycy masowo tłukli AK47.
 

Robiono go i robi się nadal w najrozmaitszych miejscach na świecie. Są wersje krótsze i dłuższe od podstawowej. Z kolbą pełną i składaną, z bagnetem i bez, z nakładką do wyrzucania granatów, z noktowizorem, laserem i diabli wiedzą z czym jeszcze. W nowszych wcieleniach są to produkowane w Radomiu, w kilku wariantach, beryle. Podstawowa zmiana to przejście z tradycyjnego, ”mosinowego” kalibru 7.62 na natowski - ponoć - 5.56. Ale wystarczy spojrzeć na tę nieraz bardzo stechnicyzowaną optycznie broń, by pod wszelakimi bajerami poznać znajomą sylwetkę - kałach!

Pora na bardziej ogólną refleksję. Kiedy urodził się Michaił Kałasznikow, rozpoczynał się wielki historyczny eksperyment. Ogromne obszary świata i wielka część jego ludności zostały wypisane z głównego nurtu rozwoju cywilizacji. Ten eksperyment trwał przez kilka pokoleń i jeszcze się całkiem nie skończył. Korea Północna, Kuba i Chiny jeszcze w dużym stopniu tkwią w komunizmie. Zabił ten system w świecie sporo ponad sto milionów ludzi. Wespół z hitleryzmem odpowiada za II wojnę z jej milionami ofiar. Zniewolił dużo ponad miliard ludzi.

Za tę cenę powstał i trwał przodujący ustrój, który charakteryzowała niewydolna, zacofana gospodarka, oparta na rabunkowej eksploatacji zasobów naturalnych, niszczeniu środowiska i marnotrawieniu kolosalnego wysiłku społeczeństw. System, w którym wiecznie brakuje wszystkiego, w tym podstawowych dóbr potrzebnych do życia, który ma stale niewymienialną walutę, który nie może jako tako funkcjonować bez kapitalistycznej technologii, często kradzionej. Kosztem wyrzeczeń i cierpień ludności system ten koncentrował się na wyścigu zbrojeń, który po spektakularnych sukcesach, w końcu, musiał przegrać z Zachodem, przegrywając ogólny wyścig cywilizacyjny.

W tym systemie, owszem, pojawiali się wybitni uczeni, konstruktorzy, twórcy kultury. Ale żaden z wynalazków, które w tych dziesięcioleciach zmieniały świat, żadna nowa technologia, żadna wielka teoria, żaden prąd umysłowy, nic z tego nie powstało w przodującym ustroju. Jedna, jedyna rzecz, która opanowała świat, to automatyczny karabin AK47. Ani Ford T, ani garbus Volkswagen nie pojawiały się w tylu milionów egzemplarzy. Może klocki Lego, może lalka Barbie… Ale znaczenie tych gadgetów nie umywa się do kałasza. Tych wyprodukowano ponad sto milionów. Gdyby można było oszacować, ilu ludzi zabito tą bronią, zapewne byłby to rekord światowy. A jeśli chodzi o broń palną - na pewno.

Za „Studio Opinii”.
 

OPINIE
Zapraszamy do wyrażenia opinii.
Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010