i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Dodano: 2009-08-22 15:25:46

Kultura polityczna? Na pierwszy rzut niewprawnego oka to dwa przeciwstawne światy w jednym pojęciu. Obserwowanie sceny politycznej dostarcza bowiem wielu niezapomnianych wrażeń – niekoniecznie pozytywnych. Owe wrażenia z kolei w znacznej mierze rzutują na opinię o polityce! Opinię złą, ale czy prawdziwą?
Potoczne opinie kontra fakty
Wydawać by się mogło, że polityka w polskim wydaniu to w głównej mierze oszuści, ludzie z wyrokami (żeby nie powiedzieć – przestępcy), aferzyści, krzykacze i łapówkarze. Że to ludzie, którzy tworzą prawo po to, by je łamać. A jeśli pojawi się uczciwy polityk, to go niszczą. Jakby zapomnieli, że państwo to wspólne dobro, a nie ich własność. Coraz częściej - nawet w tym skłóconym światku – mówi się o potrzebie stworzenia parlamentu z niekaranych i stanowisk dla niewinnych. Wydaje się, że wszystko, co ma sens dzieje się poza polityką. Taka jest opinia potoczna na temat polityki. Przyznać trzeba, że w wielu przypadkach jest to prawda! ALE… mało kiedy opinia potoczna zgodna jest z prawdą. Jak to więc jest z naszą polityką? Najpierw do głosu dopuśćmy „mędrca szkiełko i oko”. Co tak naprawdę mieści w sobie pojęcie – kultura polityczna? Od czego zależy? Czy chodzi tylko o "kulturalne" bądź "niekulturalne" zachowania parlamentarzystów?
Kultura polityczna to wiedza, systemy wartości i wzorce zachowań, leżące u podstaw działania uczestników życia politycznego. Reguluje wzajemne stosunki władzy i obywateli. W zakres kultury politycznej wchodzą elementy poznawcze, obejmujące zainteresowanie polityką i wiedzę. Polityk nie może być ignorantem, który chce sobie porządzić, by zaspokoić namiętność władzy. Mówimy bowiem o tym, jak być powinno, a nie jak jest. Kolejny istotny element kultury politycznej to czynnik emocjonalny. Obejmuje sposób odnoszenia się do zjawisk politycznych i oceniania ich. I to nie pod kątem korzyści osobistych. W kulturze politycznej ważne są także czynniki wartościujące, przejawiające się w przypisywaniu znaczenia i nadawaniu właściwej rangi poszczególnym sferom polityki. Z systemem wartości stale miewamy problemy i to nie tylko w sferze politycznej, ale w każdej.
Hierarchia wartości to najbardziej niestabilny składnik życia poszczególnych jednostek. Wniosek nasuwa się sam – jakie społeczeństwo, tacy politycy. Sami się tam nie mogli znaleźć w państwie, które uważa się za demokratyczne. Do kultury politycznej zaliczyć trzeba także elementy normatywne, zawierające – jak sama nazwa wskazuje – normy życia politycznego, a więc reguły rządzenia i wpływania na rządy. Szeroko rozumiany system normatywny tworzą między innymi zasady funkcjonowania organów funkcjonowania państwa i partii, styl rządzenia i przywództwa politycznego, w tym sposoby formułowania i realizacji programu politycznego, sposoby korzystania przez jednostki z praw politycznych oraz zasady funkcjonowania opinii publicznej. Mimo tylu norm trudno się oprzeć wrażeniu, że są one po to, by politycy je łamali, a obywatel ponosił odpowiedzialność za ich wyczyny.
Jakie społeczeństwo - tacy politycy...
Kultura polityczna to także wzory określające modele i standardy uprawianej polityki, cele polityczne i motywy uczestnictwa w polityce. Przeciętnemu obserwatorowi życia politycznego zarzuca się niewłaściwe, potoczne i fałszywe rozumienie polityki. Na czym ono polega? Polityka kojarzy się mu z ograniczeniami, siłą, przymusem, manipulacją, nieuczciwą grą. Rozwój kultury politycznej powinien oznaczać eliminację tych negatywnych skojarzeń i racjonalne odnoszenie się do polityki. Niestety to potoczne rozumienie nie tylko nie jest fałszywe, ale coraz częściej przerażająco prawdziwe. Co gorsze, negatywne zjawiska w polityce stale narastają. Jedyne usprawiedliwienie dla takiego stanu rzeczy to krótki wiek polskiej demokracji i fakt, że politykę uprawiają amatorzy. Na przykład, podczas „bezkrólewia” po upadku rządu Jana Olszewskiego paru dziennikarzy spekulowało, kto może być nowym premierem. Doszli do wniosku, że musi to być ktoś z Unii Demokratycznej, ale o poglądach na tyle konserwatywnych, by były strawne dla potencjalnego koalicjanta – ZChN. Wytypowali nazwisko mało znanej wtedy posłanki Hanny Suchockiej. Trochę dla zabawy puścili je jako plotkę w sejmowych kuluarach, a napotykani politycy pukali się w czoło na taką możliwość. Plotka zaczęła jednak żyć własnym życiem i po paru tygodniach powstał rząd Suchockiej i wcale nie był to najgorszy rząd III RP.
Polityczne amatorstwo oznaczało w efekcie więcej zmarnowanych szans niż sukcesów. Świadczy o tym choćby sposób upadku wspomnianego rządu Suchockiej. Związek Solidarność złożył wniosek o wotum nieufności dla gabinetu Suchockiej, co potwierdzało, że instynkt samozachowawczy nie był najmocniejszą stroną związkowych działaczy. Atmosfera nie była może tego dnia nadzwyczajnie elektryczna, ale frekwencja w Sejmie absolutnie ponadnormatywna. 455 posłów, 15 nieobecnych to jak na sejmowe standardy świetny wynik. Niezbędna do przyjęcia wotum nieufności dla rządu większość wynosiła 223 głosy. „Za” – głosowało 223 posłów. Rząd przegrał jednym głosem.
Jednak niestety faktem jest, że odbiorcy są bardziej zainteresowani informacjami sensacyjnymi, z pogranicza prawa. Nie mogą się jednak tłumaczyć tym dziennikarze, którzy „karmią” widzów czy czytelników takimi treściami.






