i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Dodano: 2009-09-10 09:19:58
Sukces odnoszą ci, którzy tworzą nowe rozwiązania i je wdrażają, zanim wymusi to na nich rzeczywistość.
Przewaga technologiczna i informatyczna naszej uczelni będzie z roku na rok malała. Dostępność środków unijnych spowodowała, że nawet małe szkoły mogą sobie pozwolić na sprzęt i programy wysokiej klasy. Jedyną walutą, która zawsze ma dużą wartość jest wiedza. Według mnie w najbliższych latach polem najostrzejszej konkurencji w szkolnictwie wyższym będzie oferta dydaktyczna. Dlatego też jak najszybciej należy rozpocząć budowanie bazy, która pozwoli na przygotowanie spójnych i bogatych programów nauczania. Powinny być one tworzone korzystając z doświadczeń własnych, ale również kolegów po fachu, zajmujących się tą samą lub zbliżonymi dziedzinami. Nie należy też unikać konfrontacji własnej wiedzy z tym, co ciekawego wnieść mogą do takich programów nauczania dobrze zmotywowani studenci.
W tym celu trzeba zrealizować nieznany na polskich uczelniach postulat JAWNOŚCI WIEDZY. Przesyłanie mailem studentom kompletnej treści wykładów, ćwiczeń, zajęć wraz z wszystkimi przewidzianymi do wykorzystania materiałami, na pierwszy rzut oka budzi odruchowy sprzeciw. Jednak, dzięki temu będziemy mogli wciągnąć do współtworzenia produktu naszych klientów - studentów.
STANDARD JAWNOŚCI WIEDZY – może doprowadzić nas dużo dalej. Wyobraźmy sobie, że w jednej z katedr suma tak stworzonych „kopców termitów” pozwoliła na zbudowanie bardzo urozmaiconego i atrakcyjnego programu nauczania. Zgodnie ze standardem jawności wiedzy dostęp do tego programu jest powszechny. Całość jest umieszczona na stronie, do której link znajduje się na portalu uczelni, i dostępna całkowicie za darmo, jako plik do ściągnięcia przez wszystkich chętnych odwiedzających naszą stronę. Nie będą chroniły go kody dostępu, loginy czy hasła. Jawność wiedzy wymusi (z czasem) zmianę podejścia dydaktyków do prowadzenia zajęć, ćwiczeń czy wykładów. Wartością przestanie być znana wcześniej treść, a zacznie być forma, sposób przekazania wiedzy. Wartością dodaną będą interakcje nie tylko pomiędzy prowadzącym a studentami, ale również pomiędzy samymi studentami. W ten sposób wykreujemy nieograniczony, krzyżowy dostęp do kompetencji dydaktyka i studentów. Jednocześnie przy darmowym dostępie do tak przygotowanej wiedzy możemy spodziewać się zaangażowania zupełnie nie związanych z uczelnią osób, które trafiając na nasze materiały będą mieli ochotę podzielić się swoim uwagami lub doświadczeniem.
Powszechny dostęp do wiedzy jest w interesie całego społeczeństwa i wpływa na odbiór uczelni w społeczeństwie. Mówiąc nieco górnolotnie – będzie to pewien wkład w realizację misji wyższej uczelni, jednocześnie budując jej siłę i potencjał na przyszłość. Moim zdaniem markę gazety znakomicie buduje „cytowalność”. Markę uczonego – częstotliwość powoływania się na jego publikacje (badania). Markę uczelni – powszechne korzystanie z jej programów nauczania (z jej dorobku).
Niemożliwe, a jednak…
Massachusetts Institute of Technology (MIT) stworzył publiczne witryny internetowe do ponad dwóch tysięcy programów nauczania. Zamieścił tam treść wykładów, notatki studentów, materiały, filmy wideo służące tym wykładom – w zasadzie całą wiedzę na określony temat. Dostęp do tych materiałów, to dostęp do kapitału intelektualnego mającego znaczenie dla całego świata. Dowodem na to jest ilość wejść na strony uczelni. Co mnie troszkę razi w działaniu MIT’u, to typowo amerykańskie podejście do zasady wzajemności. Po wejściu na stronę MIT OPEN COURSE WARE atakuje nas link – „Donat now (100,50,20 USD), żadną kwotą nie wzgardzimy”.
Według mnie bardziej interesujące i wzbogacające jest inne podejście do reguły wzajemności: „Korzystasz z naszych materiałów – dodaj swoją cegiełkę, informację, uwagę, zostań „zewnętrznym termitem”, współtwórcą naszego programu (na podobnych zasadach tworzona jest przecież Wikipedia). W ten sposób realizuje się wspólne tworzenie, czyli współtworzenie i wydaje mi się, że tą drogą istnieje możliwość rozszerzenia wspólnoty budujących ofertę dydaktyczną naszej uczelni - na całą Polskę. Po kilku latach okaże się, że produkt, który dzisiaj oferujemy studentom, stanie się jedynie wątłym szkieletem oferty dydaktycznej, którą w efekcie otrzymamy – nazwijmy ją „ofertą godną 2020 roku”.
To jest wizja przyszłości. Dziś stojąc w obliczu kryzysu demograficznego, musimy zdać sobie sprawę, że w najbliższych latach wielu z nas może stracić pracę. Czy tak się stanie zależy od tego, w jaki sposób i na ile konsekwentnie, przygotujemy się na trudne czasy.






