Kategorie
Mecenas
Mecenasem serwisu jest Wyższa Szkoła Informatyki
i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Partnerzy
Sztuka eseju
Islam - magnetyczny puls religii
TAGI: Kuchnia intelektualna, Sztuka eseju,
Dodano: 2009-02-13 13:58:18
Dodano: 2009-02-13 13:58:18
Dla wielu krytyków islamu owa przepisana religijnym prawem modlitwa wydaje jednakże czymś automatycznym, zwykłą recytacją wyuczonych wcześniej słów. To modlitwa – jak powiadają – ust, a nie serca. Zresztą w całej historii islamu można było spotkać wierzących, którzy zarzucali swoim muzułmańskim współbraciom, że bardziej miłują formę, a nie głęboką treść religii. Jeden ze współczesnych filozofów islamu, Muhammad Allama Iqbal wręcz twierdził, że większość muzułmanów to zwykli naśladowcy, to „pozbawione życia kamienie i rośliny”, które zagubiły istotną część przesłania Koranu. Odpowiedzią na zarzut formalizmu jest sufizm, mistyczny wymiar islamu. Od razu powiedzmy, że nie jest on bynajmniej dla wszystkich muzułmanów „prawdziwą religią”. Wyznawcy wahhabizmu, radykalnej wersji islamu, której kolebką jest Arabia Saudyjska, uznają sufich, czyli adeptów sufizmu za heretyków, a nawet za pogan. Podobny punkt widzenia podzielało zresztą wielu alimów, i to nie tylko obecnie, ale już setki lat temu. Ofiarą ich potępienia padł chociażby jeden z najbardziej znanych mistyków sufickich, Al-Halladż żyjący w X wieku. Za swe nauki został skazany na śmierć przez ukrzyżowanie.
Oczywiście sami sufi odrzucają wszelkie oskarżenia o herezję. Powołują się przy tym na wybitnych filozofów i teologów islamu – Al-Ghazalego (zm.1111 r.) i Ibn Arabiego (zm.1241 r.), którzy połączyli doktrynę islamu z duchowym i bardzo osobistym doświadczeniem Boga, czyli właśnie z sufizmem. W islamie mistyka jest — według samych sufich — nieodłącznie związana z przekazem Koranu i działaniem Proroka Muhammada (Mahometa), uznawanego za największego spośród mistyków. Droga duchowa (zwana tarika) nigdy nie może być oddzielona, jak sugeruje współczesny badacz muzułmański Seyyed Hossein Nasr, od prawa koranicznego — szariatu. Wielu sufich przedstawiało związek między owymi dwoma zasadami islamu za pomocą geometrycznego symbolu koła. Okrąg w tej symbolice oznacza szariat obejmujący zasięgiem wszystkich muzułmanów, promienie (zwane turuk) są rozumiane jako różne drogi duchowe prowa¬dzące do centrum — hakika, będącym boskim źródłem zarówno szariatu, jak i tariki. Liczba promieni nie może być ogranicza¬na, gdyż jak powiadają sufi, „istnieje tyle dróg do Boga, ilu jest potomków Adama”. Tak więc dzięki podporządkowaniu się szariatowi (pobytowi na obwodzie koła) można wybrać właściwą drogę duchową (odszukanie odpowie¬dniego promienia). Im bliżej są promienie w stosunku do centrum, tym bliższe są w stosunku do siebie. Po zbiegnięciu się w boskim centrum prze¬stają być promieniami.
Sufizm akceptuje trzy główne ścieżki do Boga; wiedzy lub gnozy (al-ma'rifah), miłości (al-mahabbah) i bojaźni (al-khawf). W przeciwieńs¬twie do chrześcijaństwa, w którym dominuje symbolizm miłości, w islamie na każdym szczeblu niekwe¬stionowane miejsce zajmuje wiedza lub lepiej gnoza. Nie oznacza to jednak, że należy odwołać się wyłącznie do samego rozumu, kosztem władz emocjonalnych. Organem rozumu jest bowiem serce — qalb, tajemnicze centrum bytu człowieka. Qalb jest specyficznym rodzajem poznania wewnętrznego, dociera bowiem do tych sfer bytu, które są niedostępne poznaniu zmysłowemu. Qalb widzi w specyficzny sposób i dane dostępne dzięki takiemu poznaniu (ale po właści¬wej interpre¬tacji) nie zawierają błędów. Oczywiście nie chodzi tu o nieomylność względem prawd obiektywnych, ile raczej o pewność osobistej relacji człowieka z Bogiem. Sufi, który dzięki qalb zrealizował w sobie ową najwyższą wiedzę, może jednak użyć języka miłości, posługując się przy tym twierdzeniem, że Koran ma także znaczenie głębokie — mistyczne. W takim wypadku owo odurzenie miłością mistyczną będzie związane ze stanami wiedzy, które są poza istniejącymi formami i przekraczają wszelką myśl. Dla sufiego będzie to znaczyło, że nie sposób oddać słowami przeżycia spotkania z Bogiem, dlatego też każdy jego opis, każde wręcz zdanie będzie z zasady niedoskonałe i może zostać niewłaściwie zrozumiane. Nic więc dziwnego, że sufi często wybierali metaforyczny język poezji, tak bardzo popularnej w świecie muzułmańskim, a wszystko po to, aby mówić językiem miłości ludzkiej o miłości człowieka do Boga i Boga do człowieka. Podobnie jak w Biblii pojawia się motyw oblubienicy i Oblubieńca , co sprawia, że poezja suficka zyskuje bardzo uniwersalny wymiar.
Inną jeszcze metodą dotarcia do Boga jest mistyczny taniec. Jedną z najbardziej znanych wspólnot sufickich, które go praktykują, jest maulawija, założona przez mistycznego poetę perskiego Dżalala ad-Dina Rumiego (zm. 1273 r.), która również nosi popularną nazwę „wirujących derwiszów”. Jej ośrodkiem jest Konja w dzisiejszej Turcji, gdzie są również groby najbardziej znamienitych członków wspólnoty. Badacze islamu Monika i Udo Tworuschka tak opisują tajemniczy symbolizm tańca: „na początku każdy z derwiszów zdejmuje płaszcz. Potem jeden po drugim stają przed mistrzem. Tancerze krzyżują ręce na piersi, stykając się ze sobą ramionami. Następnie całują prawą dłoń szajcha (mistrza), ten zaś całuje ich czapkę. Tym samym dopraszają się pozwolenia na taniec, udzielanego im przez szajcha. Teraz każdy z derwiszów rozpościera ramiona. Powoli, jeden po drugim, zaczynają kosmiczny korowód. Prawą dłoń mają otwartą ku górze, lewą wskazują w dół: symbolizuje to przyjęcie niezasłużonej łaski Bożej i jej dalsze przekazywanie światu, ludziom, zwierzętom, roślinom, a nawet kamieniom. Bardzo powoli narastający, lecz coraz szybszy taniec jest kosmicznym korowodem. Boscy tancerze w swych szatach o kształcie dzwonu obracają się przy tym wokół własnej osi i zarazem przestrzeni. Ich ciało tworzy oś wszech¬świata.”
Taniec ów, jak interpretują go sami sufi, stanowi „przedsmak utraconego raju” i jest poszukiwaniem najgłębszego centrum własnego „ja”. Tańczący miłośnik jest niczym drobny pyłek, który wiruje wokół słońca i doświadcza w ten sposób osobliwej jedności, gdyż bez słonecznej siły przyciągania nie mógłby się poruszać – podobnie jak człowiek nie może żyć, nie krążąc wokół duchowego punktu ciężkości, wokół Boga. Gdy więzy ciała zostaną wreszcie zerwane, dusza staje się wolna i uświadamia sobie, że całe stworzenie uczestniczy w tym tańcu.
Mistyczny wymiar islamu miał dość niezwykłe przełożenie w jak najbardziej ziemskiej polityce. Sufi organizowali się w rządzone określonymi regułami wspólnoty, zwane popularnie bractwami, które w miarę upływu czasu zyskiwały ogromne znaczenie polityczne. W państwie tureckich Osmanów z wielkim trudem zduszono potężny bunt bractwa bektaszytów. Zostali oni duchowymi opiekunami osławionych wojsk janczarów, zdolnych do usuwania z tronu niewygodnych sułtanów i osadzania na tronie własnych kandydatów. Z kolei turkmeńskie bractwo Kizil Basz (ich symbolem były czerwone czapki) wyniosło do władzy w XVI wieku dynastię Safawidów, którzy rządzili Persją aż do 1732 roku. Także współcześnie myśl suficka miała swoich adeptów wśród polityków. Studia nad muzułmańską duchowością podejmował chociażby ajatollah Chomeini, twórca Islamskiej Republiki Iranu. Jeszcze podczas swoich wykładów do studentów odwoływał się do tradycji orfanu, czyli myśli gnostyckiej, która stanowiła część spuścizny sufizmu. Studia nad orfanem służyły temu, aby rozwinąć w sobie siłę charakteru oraz odwagę, potrzebną do stawienia czoła przeciwnościom. Przygotowując swoich uczniów do rewolucji islamskiej Chomeini kładł nacisk na oczyszczenie własnej duszy z „egoistycznego ja” oraz podkreślał ogromną rolę samodyscypliny. Tak mówił do nastoletnich rewolucjonistów muzułmańskich: „nie będziemy w stanie zreformować naszego kraju, jeżeli najpierw nie zmienimy samych siebie. Jeżeli chcesz, aby twój kraj był niepodległy, zacznij od samego siebie”. Rewolucja okazała się ostatecznie zwycięska, chociaż dużo później, już po śmierci Chomeiniego, wielu młodych Irańczyków wydawało się zniechęconych do nowego systemu politycznego. Kto wie czy powodem apatii nie było to, że nowe elity władzy nie troszczyły się o „oczyszczenia duszy z egoistycznego ja” i nie były zainteresowane prawdziwą samodyscypliną?
Dzisiaj w świecie muzułmańskim niemałą popularnością cieszy się polityczna wersja religii, zwana też fundamentalizmem. To właśnie ona wygląda na jedynie poważną siłę ideową, która mogłaby się przyczynić do obalenia skorumpowanych reżimów, nieskłonnych do dzielenia się władzą ze swoimi poddanymi. Sufizm wydaje się istnieć jakby w cieniu, nie zawsze akceptowany i doceniany przez muzułmańskich uczonych w piśmie. Ale jego potęga nadal istnieje i miliony muzułmanów nadal czerpią ze starej tradycji mistycznej. Przykładem jest chociażby największe bractwo Al-Kadirijja, obecne w całym świecie muzułmańskim od Indonezji aż po rejony arabskiego Maghrebu, gdzie zresztą ma najwięcej zwolenników. Spośród około dwustu zrejestrowanych bractw sufickich mniej więcej połowa działa aktywnie w różnych regionach świata i w bardzo różnych środowiskach społecznych, od wykładowców akademickich do niepiśmiennych chłopów. Ich przywódcy duchowi są niezwykle honorowani za życia, zaś do grobów poprzednich mistrzów duchowych wierni odbywają pielgrzymki. Słynny grobowiec Al-Dżilaniego (XII w.) w Bagdadzie, twórcy Al-Kadirijji, kazał wznieść sam sułtan Sulejman Wspaniały, z kolei indyjski mistyk Salim, bliski doradca potężnego cesarza Akbara (XVI w.) doczekał się wspaniałego grobowca nieopodal Agry, do którego pielgrzymują bezdzietne kobiety. Swój meczet w Algierii ma natomiast Andaluzyjczyk Abu Madjan (XII w.), który dodatkowo uznawany jest za jednego z „patronów” państwa.
To prawda, że dla wielu wyznawców islamu tradycja suficka wydaje się trudna do zrozumienia, a przede wszystkim politycznie nieskuteczna w dzisiejszym świecie. Niewykluczone jednak, że w nie tak znowu dalekiej przyszłości to radykalny fundamentalizm straci swój urok skuteczności i politycznej mocy. Być może właśnie wtedy sufizm zostanie odkryty po raz kolejny przez młodych muzułmanów, przede wszystkim tych, którzy zrozumieją, iż instrumentalne posługiwanie się Panem Bogiem w polityce jest drogą prowadzącą w ślepy zaułek. Kto wie, czy właśnie wtedy duchowa potęga islamu po raz kolejny nie da do myślenia Europejczykom, jak to się ongiś zdarzyło w przypadku Karola de Foucald? Na szczęście stara i bogata tradycja sufizmu ma także i dzisiaj ogromną ilość wyznawców. Duchowych mistrzów nie powinno więc zabraknąć.
Oczywiście sami sufi odrzucają wszelkie oskarżenia o herezję. Powołują się przy tym na wybitnych filozofów i teologów islamu – Al-Ghazalego (zm.1111 r.) i Ibn Arabiego (zm.1241 r.), którzy połączyli doktrynę islamu z duchowym i bardzo osobistym doświadczeniem Boga, czyli właśnie z sufizmem. W islamie mistyka jest — według samych sufich — nieodłącznie związana z przekazem Koranu i działaniem Proroka Muhammada (Mahometa), uznawanego za największego spośród mistyków. Droga duchowa (zwana tarika) nigdy nie może być oddzielona, jak sugeruje współczesny badacz muzułmański Seyyed Hossein Nasr, od prawa koranicznego — szariatu. Wielu sufich przedstawiało związek między owymi dwoma zasadami islamu za pomocą geometrycznego symbolu koła. Okrąg w tej symbolice oznacza szariat obejmujący zasięgiem wszystkich muzułmanów, promienie (zwane turuk) są rozumiane jako różne drogi duchowe prowa¬dzące do centrum — hakika, będącym boskim źródłem zarówno szariatu, jak i tariki. Liczba promieni nie może być ogranicza¬na, gdyż jak powiadają sufi, „istnieje tyle dróg do Boga, ilu jest potomków Adama”. Tak więc dzięki podporządkowaniu się szariatowi (pobytowi na obwodzie koła) można wybrać właściwą drogę duchową (odszukanie odpowie¬dniego promienia). Im bliżej są promienie w stosunku do centrum, tym bliższe są w stosunku do siebie. Po zbiegnięciu się w boskim centrum prze¬stają być promieniami.
Sufizm akceptuje trzy główne ścieżki do Boga; wiedzy lub gnozy (al-ma'rifah), miłości (al-mahabbah) i bojaźni (al-khawf). W przeciwieńs¬twie do chrześcijaństwa, w którym dominuje symbolizm miłości, w islamie na każdym szczeblu niekwe¬stionowane miejsce zajmuje wiedza lub lepiej gnoza. Nie oznacza to jednak, że należy odwołać się wyłącznie do samego rozumu, kosztem władz emocjonalnych. Organem rozumu jest bowiem serce — qalb, tajemnicze centrum bytu człowieka. Qalb jest specyficznym rodzajem poznania wewnętrznego, dociera bowiem do tych sfer bytu, które są niedostępne poznaniu zmysłowemu. Qalb widzi w specyficzny sposób i dane dostępne dzięki takiemu poznaniu (ale po właści¬wej interpre¬tacji) nie zawierają błędów. Oczywiście nie chodzi tu o nieomylność względem prawd obiektywnych, ile raczej o pewność osobistej relacji człowieka z Bogiem. Sufi, który dzięki qalb zrealizował w sobie ową najwyższą wiedzę, może jednak użyć języka miłości, posługując się przy tym twierdzeniem, że Koran ma także znaczenie głębokie — mistyczne. W takim wypadku owo odurzenie miłością mistyczną będzie związane ze stanami wiedzy, które są poza istniejącymi formami i przekraczają wszelką myśl. Dla sufiego będzie to znaczyło, że nie sposób oddać słowami przeżycia spotkania z Bogiem, dlatego też każdy jego opis, każde wręcz zdanie będzie z zasady niedoskonałe i może zostać niewłaściwie zrozumiane. Nic więc dziwnego, że sufi często wybierali metaforyczny język poezji, tak bardzo popularnej w świecie muzułmańskim, a wszystko po to, aby mówić językiem miłości ludzkiej o miłości człowieka do Boga i Boga do człowieka. Podobnie jak w Biblii pojawia się motyw oblubienicy i Oblubieńca , co sprawia, że poezja suficka zyskuje bardzo uniwersalny wymiar.
Inną jeszcze metodą dotarcia do Boga jest mistyczny taniec. Jedną z najbardziej znanych wspólnot sufickich, które go praktykują, jest maulawija, założona przez mistycznego poetę perskiego Dżalala ad-Dina Rumiego (zm. 1273 r.), która również nosi popularną nazwę „wirujących derwiszów”. Jej ośrodkiem jest Konja w dzisiejszej Turcji, gdzie są również groby najbardziej znamienitych członków wspólnoty. Badacze islamu Monika i Udo Tworuschka tak opisują tajemniczy symbolizm tańca: „na początku każdy z derwiszów zdejmuje płaszcz. Potem jeden po drugim stają przed mistrzem. Tancerze krzyżują ręce na piersi, stykając się ze sobą ramionami. Następnie całują prawą dłoń szajcha (mistrza), ten zaś całuje ich czapkę. Tym samym dopraszają się pozwolenia na taniec, udzielanego im przez szajcha. Teraz każdy z derwiszów rozpościera ramiona. Powoli, jeden po drugim, zaczynają kosmiczny korowód. Prawą dłoń mają otwartą ku górze, lewą wskazują w dół: symbolizuje to przyjęcie niezasłużonej łaski Bożej i jej dalsze przekazywanie światu, ludziom, zwierzętom, roślinom, a nawet kamieniom. Bardzo powoli narastający, lecz coraz szybszy taniec jest kosmicznym korowodem. Boscy tancerze w swych szatach o kształcie dzwonu obracają się przy tym wokół własnej osi i zarazem przestrzeni. Ich ciało tworzy oś wszech¬świata.”
Taniec ów, jak interpretują go sami sufi, stanowi „przedsmak utraconego raju” i jest poszukiwaniem najgłębszego centrum własnego „ja”. Tańczący miłośnik jest niczym drobny pyłek, który wiruje wokół słońca i doświadcza w ten sposób osobliwej jedności, gdyż bez słonecznej siły przyciągania nie mógłby się poruszać – podobnie jak człowiek nie może żyć, nie krążąc wokół duchowego punktu ciężkości, wokół Boga. Gdy więzy ciała zostaną wreszcie zerwane, dusza staje się wolna i uświadamia sobie, że całe stworzenie uczestniczy w tym tańcu.
Mistyczny wymiar islamu miał dość niezwykłe przełożenie w jak najbardziej ziemskiej polityce. Sufi organizowali się w rządzone określonymi regułami wspólnoty, zwane popularnie bractwami, które w miarę upływu czasu zyskiwały ogromne znaczenie polityczne. W państwie tureckich Osmanów z wielkim trudem zduszono potężny bunt bractwa bektaszytów. Zostali oni duchowymi opiekunami osławionych wojsk janczarów, zdolnych do usuwania z tronu niewygodnych sułtanów i osadzania na tronie własnych kandydatów. Z kolei turkmeńskie bractwo Kizil Basz (ich symbolem były czerwone czapki) wyniosło do władzy w XVI wieku dynastię Safawidów, którzy rządzili Persją aż do 1732 roku. Także współcześnie myśl suficka miała swoich adeptów wśród polityków. Studia nad muzułmańską duchowością podejmował chociażby ajatollah Chomeini, twórca Islamskiej Republiki Iranu. Jeszcze podczas swoich wykładów do studentów odwoływał się do tradycji orfanu, czyli myśli gnostyckiej, która stanowiła część spuścizny sufizmu. Studia nad orfanem służyły temu, aby rozwinąć w sobie siłę charakteru oraz odwagę, potrzebną do stawienia czoła przeciwnościom. Przygotowując swoich uczniów do rewolucji islamskiej Chomeini kładł nacisk na oczyszczenie własnej duszy z „egoistycznego ja” oraz podkreślał ogromną rolę samodyscypliny. Tak mówił do nastoletnich rewolucjonistów muzułmańskich: „nie będziemy w stanie zreformować naszego kraju, jeżeli najpierw nie zmienimy samych siebie. Jeżeli chcesz, aby twój kraj był niepodległy, zacznij od samego siebie”. Rewolucja okazała się ostatecznie zwycięska, chociaż dużo później, już po śmierci Chomeiniego, wielu młodych Irańczyków wydawało się zniechęconych do nowego systemu politycznego. Kto wie czy powodem apatii nie było to, że nowe elity władzy nie troszczyły się o „oczyszczenia duszy z egoistycznego ja” i nie były zainteresowane prawdziwą samodyscypliną?
Dzisiaj w świecie muzułmańskim niemałą popularnością cieszy się polityczna wersja religii, zwana też fundamentalizmem. To właśnie ona wygląda na jedynie poważną siłę ideową, która mogłaby się przyczynić do obalenia skorumpowanych reżimów, nieskłonnych do dzielenia się władzą ze swoimi poddanymi. Sufizm wydaje się istnieć jakby w cieniu, nie zawsze akceptowany i doceniany przez muzułmańskich uczonych w piśmie. Ale jego potęga nadal istnieje i miliony muzułmanów nadal czerpią ze starej tradycji mistycznej. Przykładem jest chociażby największe bractwo Al-Kadirijja, obecne w całym świecie muzułmańskim od Indonezji aż po rejony arabskiego Maghrebu, gdzie zresztą ma najwięcej zwolenników. Spośród około dwustu zrejestrowanych bractw sufickich mniej więcej połowa działa aktywnie w różnych regionach świata i w bardzo różnych środowiskach społecznych, od wykładowców akademickich do niepiśmiennych chłopów. Ich przywódcy duchowi są niezwykle honorowani za życia, zaś do grobów poprzednich mistrzów duchowych wierni odbywają pielgrzymki. Słynny grobowiec Al-Dżilaniego (XII w.) w Bagdadzie, twórcy Al-Kadirijji, kazał wznieść sam sułtan Sulejman Wspaniały, z kolei indyjski mistyk Salim, bliski doradca potężnego cesarza Akbara (XVI w.) doczekał się wspaniałego grobowca nieopodal Agry, do którego pielgrzymują bezdzietne kobiety. Swój meczet w Algierii ma natomiast Andaluzyjczyk Abu Madjan (XII w.), który dodatkowo uznawany jest za jednego z „patronów” państwa.
To prawda, że dla wielu wyznawców islamu tradycja suficka wydaje się trudna do zrozumienia, a przede wszystkim politycznie nieskuteczna w dzisiejszym świecie. Niewykluczone jednak, że w nie tak znowu dalekiej przyszłości to radykalny fundamentalizm straci swój urok skuteczności i politycznej mocy. Być może właśnie wtedy sufizm zostanie odkryty po raz kolejny przez młodych muzułmanów, przede wszystkim tych, którzy zrozumieją, iż instrumentalne posługiwanie się Panem Bogiem w polityce jest drogą prowadzącą w ślepy zaułek. Kto wie, czy właśnie wtedy duchowa potęga islamu po raz kolejny nie da do myślenia Europejczykom, jak to się ongiś zdarzyło w przypadku Karola de Foucald? Na szczęście stara i bogata tradycja sufizmu ma także i dzisiaj ogromną ilość wyznawców. Duchowych mistrzów nie powinno więc zabraknąć.
Wersja skrócona artykułu ukazała się w tygodniku „Newsweek”, 19.09.2006
OPINIE
Ewelina Siwiec -
2009-06-03 09:14:21
O sufiźmie dowiedziałam się kilka lat temu, oglądając bardzo ciekawy reportaż telewizyjny o tym właśnie odłamie islamu. Pamiętam, iż zrobił on na mnie ogromne wrażenie. Niemal natychmiast dotarłam do kilku źródeł chcąc dowiedzieć się czegoś więcej o niezwykłej tradycji sufickiej, jak również o postaci Rumiego.Polemika
Autor: Elżbieta Inglot
czytaj artykułNajczęściej czytane
Autor: Elżbieta Inglot
czytaj artykułSocial Media






